Bez kategorii

Jak smakuje jedzenie ze śmietnika?

Nie, nikt mnie do tego nie zmusił. Nie pochodzę z biednej Rodziny, w której liczył się każdy grosz. Nigdy nie brakowało mi pieniędzy na jedzenie. Gdybym tylko chciał, mogłem objadać się owocami morza i pić najdroższe wino. Ale nie chciałem. Postanowiłem, że zostanę Freeganinem – żeby zaoszczędzić.  Wiesz, ile kasy miesięcznie ludzie wydają na jedzenie? JEDZENIE, które się później MARNUJE! Wyrzuca do śmietnika a potem wywozi i spisuje na straty.. to jedzenie, to kasa.. zielone i niebieskie papierki, które ja postanowiłem inwestować – w przyszłość. Dzisiaj mam wszystko. Własne mieszkanie, wymarzone auto, dobrą pracę, dziewczynę.. a mimo to, nadal wyjadam żarcie ze śmietników. I wcale się tego nie wstydzę!

Źródło

Sebastian ma 35 lat. Kiedy skończył 18, wyjechał do Niemiec – za pracą. Nie miał wtedy złamanego grosza przy duszy. Na obczyźnie żadnych znajomych. Spał gdzie popadło, nakrywając się pustym kartonem po jedzeniu – ze śmietnika. Odwrócił się od Rodziny, nie korzystał z ich dóbr materialnych.

Wszystko, co zarobił na drobnych pracach, wydawał na jedzenie. Nie był w stanie odłożyć nic. Tracił już nadzieję na lepsze życie, ale na powrót do Polski również nie było go stać.
Tak było, aż poznał Roberta – freeganina z zamiłowania. Dobrze mu się żyło, miał wszystko czego zapragnął ale na jedzenie nie wydawał ani grosza.
To właśnie z nim Sebastian wybrał się na pierwsze łowy.

……………………………………………………………………………………

Przez dwa miesiące żywiłem się suchym chlebem. Czasami pozwoliłem sobie na kawałek kiełbasy, rzadko jakieś warzywo czy owoc. Jedzenie w Niemczech wcale nie było tanie.

Kiedy wskoczyłem do kosza po raz pierwszy, byłem zdumiony! Nie miałem pojęcia ile żarcia ludzie wyrzucają! Świeże owoce, warzywa, całkiem dobre ciasta. Wiesz, że jeżeli banan w markecie ma lekko czarną skórkę, nikt go nie przeceni? wyrzucają całe skrzynki do kontenerów. Tak! zamiast rozdać potrzebującym czy sprzedać taniej wolą wyrzucić! A później pilnują tych koszy jak największego skarbu – bo przecież lepiej wywieźć żarcie na wysypisko, niż dać biednemu!  Cholera mnie brała, jak o tym myślałem, ale w trakcie łowów najważniejsze było to, żeby napełnić cały plecak jedzeniem.

Pewnie myślisz, że to syf, co? E tam! brałem tylko to, co zapakowane. Nienaruszone. Rzadko decydowałem się na nabiał i wędliny. Częściej na owoce, i warzywa. Miałem okazję próbować takich, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Albo po prostu zawsze odstraszała mnie ich cena.
Zrobiłem sobie zapas na tydzień, czasami miesiąc – jeżeli dany produkt można było tak długo przechowywać. No i wreszcie zacząłem odkładać. Teraz już spałem na wygodnym łóżku, opłacałem tylko rachunki, i raz na jakiś czas kupiłem sobie jakąś szmatkę. Na jedzenie nie traciłem NIC, a kiedy zapraszałem na wyżerkę kumpli nie mogli uwierzyć, że wszystko co przygotowałem, to żarcie ze śmietnika.

Dla jednych byłem zwykłym żulem, a inni podziwiali, że potrafię tak żyć. A mnie było po prostu dobrze, z samym sobą. Jak byłem głodny, jechałem na łowy. Z czasem znalazłem kilka śmietników, które były zawsze pełne jedzenia. Bywało, że dostawałem też małe co nieco od właścicieli restauracji. Ale źle się z tym czułem – to było jak żebranina. Może to dziwne, ale wolałem wyciągać żarcie ze śmieci.

Dorobiłem się tam. Pięć lat temu wróciłem do PL, kupiłem mieszkanie w Poznaniu i wymarzone autko. Poznałem też Kobietę mojego życia. Teraz odkładamy na wesele – takie z prawdziwego zdarzenia ale… Będzie wyjątkowe! Bo wszystko, co znajdzie się tego dnia na stole będzie pochodziło ze…ŚMIETNIKA!
Tak. Nadal jestem freeganinem, nadal buszuję w śmieciach jak szaleniec i NADAL NIE KUPUJĘ jedzenia. Po co? Skoro mogę mieć je za darmo?

………………………………………………………………………………………….
A jakie jest Twoje podejście do takiego stylu życia?:) Jesteś na TAK, czy robi się Tobie niedobrze na samą myśl o jedzeniu ze śmietnika?

Udostępnij:
  • W sumie to podziwiam takich ludzi, ale w kontekście tego, że pewnie nie raz, nie dwa, są przeganiani, wyzywani i inne -ani… Zresztą – ogólny szacun! Marnuje się tyle jedzenia na świecie, tyle ludzie wyrzucają do śmieci! Masakra…

  • Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz zdałam sobie sprawę z tego, że i my wyrzucamy sporo jedzenia – nie lubię tego. Wielki szacunek dla tego człowieka, pokazuje, że można. Podziwiam, bo nie wiem, czy ja dałabym radę…

  • Ja bym się bała, że zachoruję od wyjadania jedzenia ze śmietnika. Przecież tam są różne rzeczy, szczury, brudne pieluchy…

  • Ja w tonie wchodzę. A co do marnowania jedzenia to marnujemy go w tonach, ja nie wyrzucam jedzenia, daje psu, pilnuje terminów przydatności, stary chleb wywożę na wieś, mrożę jedzenie, wekuję, a jeśli już muszę to zawsze kładę obok śmietnika nigdy nie wrzucam do środka.

  • U mnie w domu nigdy się nie marnowało jedzenia… Ale u mnie to inna sprawa. Zgniłe owoce dostawały kury. Ciasto czasami trafiało do psa – z reszta u mnie wszystko tak idzie, że w sumie nie ma odpadów. Chleba nikt nie śmie wyrzucić, bo chleb… no wiadomo.
    Ale przeraża mnie to jak czasami koło śmietnika widzę (w szczególności po świętach) pełno jedzenia, zmarnowanego jedzenia. Bo jakoś ludzie nie potrafią się opanować i kupują żarcia na potęgę, a potem… a potem śmieci. Przykre. Dlatego nie potępiam freegan, nie mniej sama bym chyba nie potrafiła tak żyć.

  • Oj dużo jedzenia marnujemy niestety. Ale mnie najbardziej żal, że przepisy są takie jakie są. Pamiętasz tego piekarza, co niesprzedany chleb rozdawał? Zniszczył go system, sam jest teraz bezdomny…
    A wiesz ile jedzenia wyrzucają hipermarkety? Bo takie mają przepisy? Słyszałam, że weszła ustawa, która pozwala oddawać jedzenie na rzecz instytucji pomagającym głodnym ludziom, bez płacenia podatków przez hipermarkety, ale nie wiem czy coś z tego wynika.
    Źle się dzieje na tym świecie 🙁

  • Nie myślałam nad tym głębiej. Chyba trzeba każdemu pozostawić wolność wyboru. Ja wolę jednak swój sposób na żywienie, ale nie robi mi się niedobrze na myśl, że ktoś może jeść śmietnikowe żarcie.

  • Podobnie jak Filipia Mama, też nie myślałem o tym żeby akurat tak jeść, też mnie taka myśl nie odrzuca, ale zgodzę się też z Agnieszka G. u mnie też się jedzenia nie marnowało. Oczywiście zdarza się, że coś jednak się przeoczy, natomiast z doświadczenia wiem (wynoszę śmieci :P) co w nich jest i z mojego śmietnika nikt by się nie nasycił. Myślę, że to problem osób dobrze zarabiających i trwoniących kasę.

  • Każdy robi czy jje to co lubi i jak i z czego lubi. Jak dla mnie to dopuki ktoś mnie nie bedzie zmuszał i oferował takich rarytasów to niech sobie je, a nawet i z palcem w nosie- smacznego. Przepraszam ale to nie dla mnie. Jesli chodzi o marnowanie to chyba lepiej poprostu nie kupowac na zapas wtedy sie nie bedzie wyrzucać. A w sklepach można zapytać o przykładowe banany dojrzałe i często obniżają cene i sprzedają.