Bez kategorii

Kiedy żal d…ściska!

Kąpiemy się w złości, okrywamy zawiścią i ubieramy w zazdrość. W prezencie dajemy bliźnim korale handmade, stworzone z egoizmu i żyłki, którą to najchętniej oplączemy ich szyję. I skórkę od banana im pod nogi rzucimy spluwając na Nich gdy już się przewrócą. Nie pomożesz Im wstać. Odwrócisz się na pięcie i zamkniesz za sobą drzwi.

Wspominam… Pamiętam jak dziś.. choinka.. Sianko pod białym obrusem na stole. Siedem nakryć – o jedno więcej. Najlepsze sztućce, odświętne ubrania.. Dom wysprzątany na błysk.
Wspólna modlitwa.. łamanie opłatka.. I Dziadek mnie ściska, i Babcia – co roku smutniejsza jakaś.. i życzy – jak zawsze – obyśmy jeszcze i za rok spotkali się w tym samym gronie.
Rodzice, Brat… i łezka w oku.. Nie mówię kocham – ale KOCHAM. i czuję się TAK BARDZO kochana.
Barszcz z uszkami, kutia.. pierożki, które Babunia cały dzień lepiła. Kompocik z suszonych owoców, co je Dziadziuś zbierał.
A potem kilka kolęd… i coś pod choinką. Nie ważne ile.. nie ważne co.. ważne że OD SERCA..

Słyszę….Matko… zabawka może i fajna – ale ileż to kosztuje? Toć to połowa pensji przeciętnego Polaka.. Po co to pokazujesz? No po co? Żebyśmy jeszcze bardziej utwierdzili się w przekonaniu, że jesteśmy gorsi? Od Ciebie? i od wszystkich Matul, które mogą tym swoje Dzieci obdarować?

Żal d.. ściska.. I ja czuję żal.. ale nie z zazdrości.. żałuję, że żyję w czasach, w których nie docenia się tego, co naprawdę ważne!

Nie miałam markowych butów.. Telefon kupiłam sobie sama – za kieszonkowe – w ostatniej klasie liceum. Komputer – owszem- mieliśmy.. Ale tylko dzięki Dziadkom, którzy odkładali na niego przez kilka lat. Szliśmy więc łeb w łeb z duchem czasu i byliśmy  – jako jedni z niewielu – posiadaczami tego rzadko wówczas spotykanego wynalazku .
Nie miałam drogich zabawek, i często na obiad jadłam pyry z kwaśnym mlekiem.
Czasem podsłuchałam, że w tym miesiącu będzie ciężko.. bo może na coś zabraknąć..
Później…. nie mogłam sobie pozwolić na wyjścia do kina.. na imprezowanie też nie było mnie stać. Nie zaglądałam do kieliszka i nie szlajałam się nocami po wsi. Nie lansowałam się na kogoś, kim nie jestem i NIE ŻAŁOWAŁAM, że nie mogę..

 Ale ja CZUŁAM, że choćby i grom z jasnego nieba miał spaść, to JESTEM BEZPIECZNA.
Pisałam już kiedyś o tym, że nigdy nie wyjechałam z Rodzicami na wakacje..
Był taki dzień.. sierpniowy.. żniwa w pełni.. Tato kombajnista.. Cały Boży Dzień w polu.. Ile kurzu się “najadł” wie tylko On sam.. Ręce bolały.. kręgosłup już rady nie dawał- NIGDY SIĘ NIE SKARŻYŁ.
Był cyrk.. we wsi, tuż obok. Godzina osiemnasta. JEDZIEMY.. Rowerami – bo inaczej się nie da… Ja, Brat , i Mama.. Bo Tatko jeszcze wiele miał do zrobienia. Ale najpierw – praca… NIKT NAS NIGDY NIE ZMUSZAŁ do pomocy – z ręką na sercu rzec mogę,że mam Rodziców NAJLEPSZYCH POD SŁOŃCEM. 
Wskakujemy na przyczepę, zwalamy to zboże.. umęczeni, spoceni.. kurz w gardłach drapie.. ale radość taka… emocje ogromne.. bo przecież to już, zaraz.. za kilka chwil. szybki prysznic i na rower, resztką sił dotarliśmy na miejsce..
Ogromny namiot.. A wokół.. pustka.. tylko my.. nasza trójka.. Pokaz odwołano. Cóż.. żniwa.. a tu sami rolnicy. Bo z czegoś żyć trzeba..
Nie byłam smutna.. Ani odrobinkę.. i pewnie nie pamiętałabym tego gdyby nie fakt, że moja Mama tak bardzo płakała.. 🙁 bo przecież obiecałam, bo nigdy razem nigdzie nie chodzimy, bo to jakaś atrakcja, coś nowego.. bo może NARESZCIE będziecie mieli o czym napisać w tym wypracowaniu o wakacjach.. KOchałam ją wtedy jeszcze bardziej niż zwykle.. Myślałam, że już bardziej nie można – dziś wiem, że się myliłam..

 Patrzę czasem na te cuda, które świat serwuje.. Jednym podaje na talerzu, innych nawet do restauracji nie wpuści. Bo to impreza dla vip’ów. Bez zaproszenia nie wejdziesz.
Jak to jest świecić wysoko na niebie? Nie wiem, i sprawdzać nie zamierzam.. Bo mi wystarczy choinka, ozdobiona łańcuchami z papieru i cudacznymi “filcakami” made by Babcia. Rodzina, jest dla mnie najjaśniejszą gwiazdką. Zawsze przywiedzie gdzie trzeba.. Nie potrzeba mapy, ani nawet kompasu.. z nią mogę iść choćby po omacku.
Nie kupię kuchni dla Dziecka za osiemset złotych. Chłopcy nigdy nie sprawdzą jak się jeździ hulajnogą tańsza zaledwie o połowę. Nie pojadą do Disneylandu, nie polecą na Bahama.. Pewnie nie raz usłyszą, że są gorsi o Stasia czy Jasia bo ich Mamy nie stać.
A ja ich wtedy MOCNO PRZYTULĘ.. i ZAWSZE POWIEM : Jesteście bogatsi od innych.. Oni mają w posiadaniu tylko dobra materialne. My – mamy siebie.. MAMY CAŁY ŚWIAT..
Wiem, że zrozumieją..
Filipku.. Ty Wiesz, że jesteś największym Skarbem Mamusi?
Tak.. Lilip Musi Klab!
Ty też Mikołajku.. LOVE YOU 

Udostępnij: