Bez kategorii

Mała papuga

Tak, byliśmy dzisiaj w zoo. Nikt z Was nie zgadł- bo niby jak ktoś miał odgadnąć, skoro nie zostawiliśmy Wam żadnej podpowiedzi. W każdym razie – wycieczka zaliczona. ZAWSZE mówię, że więcej tam nie wrócę, ale wracam.. niezmiennie, od 6 lat .

Wybaczcie jakość zdjęć, jak zwykle ZAPOMNIAŁAM APARATU. Chociaż, może zostawiłam go trochę celowo.. Bo przecież mam telefon. Taaa… dziadostwo zakichane ( oho- Feli koduje!)

Przybyliśmy na Maltę sporo przed czasem- Maltanka miała odjeżdżać prawie za pół godziny, ale ludzi było tak dużo, że stwierdziłam, że i tak nie warto się pchać. Noż kurde ( i znów koduje!) W każdym razie – bilety zakupione. Oczywiście ZARZĄDCA namawia usilnie : wsiadajcie, wsiadajcie, wózek można i pod nogi i.. no właśnie.. gdzie – może na dach?
Ciasnota- jak sardynki w puszce czekamy na odjazd ciuchci ale co to.. Pan Dowodzący prosi kolejnych gości, i jeszcze jednych i… NIE! no chyba powinien być jakiś limit, prawda?
Jasne! a jeśli ktoś się rozmyśli? Szlag by to! (Mały koder ponownie w akcji).
W końcu ruszamy.. dojeżdżamy po 20 minutach, i SERIO -mam dość. A przecież jeszcze nie zaczęliśmy naszej wycieczki..
Lecimy szybciorem na górę, co by przy kasie nie czekać pół godziny. NO i udało się, bo czekaliśmy prawie godzinę;)

Za nami oczywiście była druga część tego łańcuszka, wcale nie krótsza;) Potem szybkie wejście do mini zoo, gdzie można pogłaskać zwierzątka, których nam na co dzień nie brakuje;) także kurki i króliczki już opuściliśmy;)

No i zaczął się DŁUUUGI SPACER. Chociaż nie, w zasadzie jeszcze się na dobre nie zaczął, bo nie zdążyliśmy dojść do orła a już zauważyłam, że.. rozleciał mi się but! a no! rozleciał. I naprawdę nie mogłam zrobić z nim tego, co Pani w reklamie Mentosa. Więc sobie tak kuśtykałam dalej przez “park” na palcach, co by żadne ustrojstwo nie wbiło mi się w piętę – Wracać miałam? taaaa… gdyby dawali zwrotki za bilet, to bym się zastanowiła;)
Feli najdzielniejszy, prawie nie marudził.. Raz po raz tylko powtarzał: Noż kurde, gdzie jest ten słoń, szlag by by to!  ( Mała papuga;))
Za to Mikula już za pierwszym zakrętem stwierdził, że po przygodzie szpitalnej to on już na żadne motylki nie ma ochoty – na szczęście udało się go namówić na wejście do motylarni..
No i idziemy, szukając tego słonia ( cholibka, zawsze był jakoś bliżej;)) Jedzie “traktorek”.
Feli: Wsiadamy? No nie! nie stanął! DZIADOSTWO ZAKICHANE!
Ach, w tym momencie zaczęłam wspominać Oliwskie Zoo.. Ja wiem, wiem, że te zwierzaki to tam ciasnotę mają, ale jedno od drugiego taki kawałeczek, że się zmęczyć dobrze nie zdążymy, a już wszystko widzieliśmy;)
W każdym razie – do słonia dotarliśmy:) a w drodze powrotnej zaliczyliśmy nawet dwie kolejne atrakcje. Mikula zdobył tym samym swoje pierwsze PRAWO JAZDY

Feli za to, nabył uprawnienia pilota;)

A później wyścig, kto pierwszy do wyjścia? I znów Feli rządzi : KTO OSTATNI ZGNIŁE JAJO!!
Ciekawe skąd ta Papuga zna takie teksty, no nie?:)

Czy Wasze Bąki to też takie Papużki?:)

Udostępnij: