Bez kategorii

Kiedy byłam mała…

Żyłam marzeniami.. Chciałam zmienić świat, i być współczesnym Robin Hoodem, który ograbi bogatych z nadmiaru “szczęścia” i obdzieli nim potrzebujących. Nie w głowie mi były drogie ubrania, zabawki dla księżniczek – NIGDY nią nie byłam. Wiodłam szczęśliwe życie , z jednego GŁÓWNEGO powodu..

Otaczali mnie kochający mnie ludzie.. Ukochana Babcia, która znała dziesiątki pięknych bajek.. Dziadziuś, który był moim powiernikiem, i wielokrotnie gnał rowerem za listonoszem, co by przejąć moją korespondencję – pierwsze listy miłosne.. Wiedział o mnie najwięcej.. ZAWSZE..

Mama i Tata… dalej nazywam ich Mamusią i Tatusiem.. bliscy są mojemu sercu i choć im o tym nie mówię, WIEM, że bez nich zwyczajnie nie dałabym rady. Wszystko potrafią zrozumieć, wybaczyć, zapomnieć (?).

Wiele razy było ciężko.. nie mówiło się o tym w domu otwarcie, jednak wystarczyły uchylone drzwi – ściany mają uszy. Wiedziałam, kiedy będzie  trudniej.. że może na coś zabraknąć, że lodówka nie będzie tak pełna jak zwykle.
Mimo wszystko ZAWSZE dostawałam do szkoły kanapki z “wkładką”, miałam się w co ubrać i jeździłam na szkolne wycieczki..
Ale martwiłam się.. Razem z Nimi… i choć te gorsze i trudniejsze chwile to był u nas temat TABU ja wiedziałam.. czułam… i marzyłam tylko o tym, żeby ich kiedyś stamtąd zabrać. Wynagrodzić Im te lata troski i starań.. zabrać gdzieś na koniec świata by pokazać Im jaki jest piękny.. Zmienić coś, by choć przez chwilę mogli w pełni cieszyć się życiem..

Marzeń nie ubyło, przybyło za to trosk.. Dziś sama się martwię.. I choć byłam przekonana, że kryję swoje emocje najlepiej jak się da, to Oni czują.. tak jak ja czułam..
Nie chcę by się martwili, żeby myśleli o tym co będzie.. nie chcę, żeby Miko przynosił swoją skarbonkę, do której wrzuca każdy znaleziony grosik ( na wymarzoną zabawkę) i mówił ” Proszę Mamusiu, to na chlebek, ja niczego nie potrzebuję”..

Mimo to wiem jedno.. że pomimo takich sytuacji:

“Feli bawi się w sklepie plastikowym autkiem.. Wybieram dla Miko ostatnie
przybory.. Staję przy kasie, wołam Fila . Proszę by odłożył zabawkę..
Kiedyś mi kupisz Mamusiu ?
Kupię .. Obiecuje płacąc szybko i ocierajac łzę.. Miałam tych kilka zł w portfelu. Nie z powodu ich braku było mi przykro..
Idziemy dalej, Rossman.. Miko biegnie do zabawek..
Cudny zestaw aut z garażem..
Mamusiu.. Ja sobie tylko popatrzę..
Oczka mu się świecą.. Obiecałam mu już dawno.. Sięgam po portfel,
zliczam każdy grosz.. Może właśnie dziś się uda.. Brakuje 7 zł..
Cholernie mi żal.. Przybiega i pyta- kiedyś mi kupisz ?
Widzi jak na Niego patrzę.. Nie marudzi. Tuli mnie mocno i mówi – Mamusiu, Wiesz jak ja bardzo Cię kocham ? Jak milion takich zabawek.
Wcale jej nie potrzebuje, mam Ciebie..”

SĄ SZCZĘŚLIWI.. i ja też , choćby dlatego:

” Leżymy we troje w łóżku.. Ja w samym środku.. Tulą się do mnie tak mocno, że czuję bicie ich serduszek..
Mamusiu.. Jesteś ?
Jestem Filipku
I zawsze będziesz ?
ZAWSZE! Dziś.. Jutro.. Do końca świata i o jeden dzień dluzej..”

A kiedyś jeszcze mi się uda..  i przestanę się wreszcie martwić..

Mimo wszystko, dziś JESTEM SZCZĘŚLIWA! Bo pieniądze TO NIE WSZYSTKO!

Udostępnij: