Bez kategorii

Jak dają to dziękuj, i bierz :)

Wróciły moje dwie Zguby i od razu rzuciły się Matuli na szyję.. Wydawało mi się, że nie zdążyłam się za nimi stęsknić, ale się myliłam;)

Od kiedy znam PT , bywałam u Jego Mamy w Święta.. Nie w Wigilię.. bo tą spędzaliśmy albo u PT, albo u moich Rodziców- z resztą, na Jego WYRAŹNE ŻYCZENIE.. Sam twierdził,że tam atmosferę Świąt po prostu CZUĆ. U Jego Mamy NIE!
Nie siadało się nawet do wspólnej kolacji, nie śpiewało kolęd.. nie wymieniało prezentami a jeżeli już, to rzucało się “coś” komuś na łóżko, nie zapakowane – w sklepowej reklamówce ot tak, jak zostało kupione.
Pamiętam jak dziś opowieść Jego Siostry, która mówiła mi, że Wigilię spędziła w swoim pokoju i jest przekonana, że reszta Rodziny też do wspólnego stołu nie zasiadła – przykre.. ale najwyraźniej nie mieli potrzeby celebrowania tych wyjątkowych przecież chwil. Był to dla nich dzień, jak co dzień..
Kiedy pojawił się na świecie Mikołaj, ich nastawienie trochę się zmieniło.. w samym podejściu do Święta, jak i do … prezentów.. a no tak.. coś tam zawsze na Mikulę pod choinką czekało…
To chyba zwykle tak jest, że Dzieci BARDZO odmieniają.. dla Nich po prostu się CHCE(!)
Byłabym niesprawiedliwa, gdybym napisała, że Mama PT jest złym człowiekiem. Nie jest! Jest po prostu nieco zagubiona, zmęczona życiem, a Ten z Góry niesprawiedliwie przydzielił Jej więcej trosk niż innym. To dlatego bywa tak bardzo … zgorzkniała..
Ale pod kopułą tej “twardej” BABY bez zasad kryje się tak naprawdę całkiem sympatyczna osoba, która potrzebuje – jak każdy – rozmowy , i wsparcia..
Wiele złego o mnie powiedziała, nie rzadko była powodem mojego płaczu .. mimo to, tęsknię.. Naprawdę – zwyczajnie.. I za Nią.. i za Babcią.. i za Wujkiem nawet.. za lasami, które otaczają ich dom.. za jesiennym grzybobraniem.. Za Szwagierką a nade wszystko  – za Jej Córcią.. Asiulka.. Mała Asieńka… Razem przechodziłyśmy przez ciążę, radziłyśmy sobie nawzajem, wspierałyśmy się.. A Asik.. ehh.. zakochałam się w Niej od pierwszego wejrzenia…  a teraz tęsknię… okrutnie.. i żal mi, że Malutka nie ma pojęcia, że za górami, za lasami jest jeszcze ktoś… ktoś, kto BARDZO Ją kocha:(
Cóż no.. niestety tak już jest w tej Rodzinie, że można mieć wszystko, albo nic…

A Chłopcy dziś przyjechali obładowani prezentami – i od Cioci, i od Babć:) Także lodówka ugina się od ciężaru słodkości a na dupalach są nowe portaski:) nie wszystko w moim guście, ale liczy się pamięć… Dobra materialne nigdy nie były dla mnie priorytetem jednak fakt, iż cosik od Gwiazdorka dostali i tam mówi mi, że wciąż są dla Nich ważni – a mi serce rośnie… Bo wiem, że wciąż są dla Nich Rodziną:)

Udostępnij: