Bez kategorii

Śpi.. nareszcie.. przez dwie ostatnie noce prawie nie zmrużył oka.. najpierw ten okropny katar.. wczoraj wycieczka do Przychodni. Widzę, że coś jest nie tak.. wiem, że nie obejdzie się bez silniejszych leków. Znam swoje Dziecko. U licha znam Je lepiej od Ciebie!!! Ale jednak Ty jesteś tą mądrzejszą! I przez Ciebie teraz cierpi!

 

zdjęcie znalezione w sieci

Nie znam Matuli, która nie przejęłaby się chorobą Dziecka. Nie potrafię machnąć ręką nawet, jeśli to jest zwykły katar ale ja wiem, że to ZAWSZE przerodzi się w coś gorszego. Miko jest alergikiem.. Od zawsze były z Nim problemy. Pan Tata- jako ten wielce odpowiedzialny(!) przywozi chorego Bąbla – bo Mu się znudził? Nie ważne.. Ale Bąkowi leje się z nosa. Rano biegniemy do przychodni Rodzinnej.
-Czy przyjmuje dzisiaj doktor? Jestem z chorym Synkiem..
-Pani Kochana.. ale ja Pani dzisiaj nie przyjmę. Nie mam już miejsc.
-No ale jak to? Przecież Mały jest chory.. to na kiedy może nas Pani zapisać?
-Hmm.. jutro – zajęte.. pojutrze…
-Słucham? Jak to zajęte i jutro!? To kto się tutaj leczy?? KTO? Ci , którzy potrafią sobie zaplanować chorobę na tydzień wcześniej???
 -Mogę Panią wcisnąć jutro, na 15.40
– Proszę Pani.. Proszę nas skierować na wizytę dziś. Ja znam swoje dziecko. Wiem, że do jutra będzie się już strasznie męczył. Pójdzie na oskrzela , później na płuca
– Oj tam, przecież wcale nie wygląda tak źle, a Pani chyba Wróżką nie jest?

Wpisałam się na tą piętnastą czterdzieści ale poleciałam do domu szukać jakiegoś prywatnego lekarza.. Mały stracił apetyt. Popić też już nic nie chciał. Dzwonię
-Tak słucham
-Dzień dobry Pani Doktor, ja mam chorego Synka, czy mogłabym do Pani przyjechać?
-A na co jest chory? Grypa, Angina, Trzydniówka może jakaś? (NO BŁAGAM CIĘ KOBIETO, TO TY JESTEŚ LEKARZEM!!)
– Pani Doktor właśnie dlatego do Pani dzwonię,że chcę się dowiedzieć od Pani na co jest chory, ale słyszę już po oddechu, że to będą oskrzela.
– a jak oskrzela, to niech Pani przyjdzie jutro.

Noż ku….!!! szlag by to trafił , płacisz Babie a Ona i tak w dupie ma!!

Dzwonię do następnego lekarza- Starszy Człek, z doświadczeniem.. nie odbiera.. próbuję jeszcze kilka razy, w końcu się udaje . Przeprowadza krótki wywiad i w końcu mówi.
– Może PAni przyjechać odrazu, ale jest sporo pacjentów i myślę, że wejdzie Pani około dwudziestej drugiej. Bez kolejki mogłaby Pani wejść koło pierwszej  ( w nocy!)
Rozkładam ręce:( Dzwonię po znajomych, pytam czy znają jakiegoś kompetentnego lekarza. Uzbierała się spora ilość numerów.. wybieram każdy po kolei, pytam czy  można przyjechać.. albo mają urlop, albo ważniejsze sprawy na głowie.
W całym mieście NIE ZNALAZŁ SIĘ NIKT, kto by przyjął moje Dziecko. Dzwonię na pogotowie – nie wiem jakie tam panują zasady ale tam, gdzie mieszkaliśmy wcześniej było coś a’la przychodnia.
– a jaką ma temperaturę?
– 38 ale zbiłam lekami – niżej nie spada
– jak będzie dochodziła do 39 proszę przyjechać. na razie nic Pani nie poradzimy. 

Ehhh,, rozkładam ręce:( Robię zimne okłady , przykładam na czółko.. z bólem serca obserwuję swoje cierpiące Dziecko. Od rana nic nie zjadł, nic nie wypił.. leży blady, ciężko oddycha a brzuszek unosi się i opada tak szybko, jakby Jego serduszko chciało Mu wyskoczyć z piersi. Jest coraz słabszy. Rano proszę o pomoc Tatę.. W ich Rodzinnej Przychodni przyjmują nas od razu! ( Nie.. wcale nie dlatego, że Mały wygląda jak wygląda .. Tam po prostu pracują LUDZIE) Dostaje antybiotyk.. Udało mi się wcisnąć dwie dawki.. Ale wciąż słyszę ten świszczący oddech… i boję się o swoje Dziecko.. Gdyby wczoraj ktoś nas przyjął, dziś by się tak nie męczył.. 🙁

Udostępnij: