Wszystko i nic

Czas leci.. jak zatrzymać wspomnienia? Na zdjęciach!

Dacie wiarę, że dziś mijają 3 tygodnie od momentu, gdy zaadoptowaliśmy naszego Atoma? Ten mały łobuz zaaklimatyzował się już konkretnie i choć wszystko dookoła podsikuje, to wszyscy kochamy go tak bardzo, że już nie wyobrażamy sobie życia bez niego. I cieszę się, że pstrykałam mu od początku jak szalona milion zdjęć, bo nie zauważyłabym nawet jak to nasze psisko urosło 🙂 Czas leci.. a te zdjęcia to jedyny sposób na to, jak zatrzymać wspomnienia.

Żaden dysk nie jest na tyle pojemny, by był w stanie pomieścić pierdyliard moich wspomnień

Pstrykam foty nałogowo. No niestety tak właśnie jest. A może jednak stety? W końcu nawet gdy chłopaki marudzą, że muszę wszystko opstrykać, zanim zacznę się tym cieszyć, to gdy po kilku tygodniach czy miesiącach siadamy razem do przeglądania tych zdjęć, wszyscy mamy przy tym sporo radości i przypominamy sobie anegdotki związane z daną fotką.

Atom jest z nami 3 tygodnie, a gdy wracamy do zdjęć z pierwszego dnia u nas już śmiejemy się na wspomnienie o tym, jak to użarł Pana Prezesa w nochal 😉 Albo jak szukaliśmy go przez dłuższy czas, a on się schował pod łóżkiem i po prostu zasnął. Wszystko to uwieczniłam na zdjęciach, a teraz czeka mnie wywołanie zdjęć.

Odbitki – ile to kosztuje?

Wcześniej przez wiele lat mocno wzbraniałam się przed wywoływaniem zdjęć, bo to nie był niestety najtańszy interes. Wolałam kupić sobie specjalną drukarkę i zapas papieru, i druknąć to, na czym zależało mi najbardziej. Obecnie odbitki są tanie jak barszcz, to też wywołuję zdjęcia wręcz hurtowo. No bo powiedzcie mi.. jak ja mam wybrać te najlepsze? Spójrzcie tylko na tego słodziaka:

Śmieję się sama z siebie, bo zanim pojawił się w naszym domu Atom, w moim telefonie można było znaleźć głównie zdjęcia dzieci. Robiony choćby ukradkiem. A teraz to ten mały nietoperz robi mi za modela, niezależnie od tego czy ma na to ochotę, czy niekoniecznie 🙂

Damian też oszalał na jego punkcie

I zastanawiam się nawet, czy w ramach prezentu na Święta zmajstrować mu fotoprezenty. No… wiecie.. na przykład kubek z naszym piesiolem, albo koszulkę  – oj, myślę, że nosiłby dumnie. Wszak sam nazywa się jego Tatełem.

Wierzcie mi, lub nie, ale gdy takie małe psie bobo pojawia się w waszym domu, to nagle wszystko się zmienia. Nie tylko w zasadach w domu – bo od razu można jakoś więcej. Ale w nastawieniu się zmienia. Ja na przykład nigdy nie pomyślałabym, że wpuszczę piesiola na łóżko. A robię to codziennie i nawet sama pomagam mu tam wejść 😉 Dziś przyjeżdża nasz nowy narożnik, bo od kilku tygodni męczymy się z remontami (pokażę Wam efekty gdy skończę) i też mówię sobie – i Atomowi – że wara od mojego nowego mebelka zwłaszcza, że tym razem nie kosztował tysiaka czy dwóch tysięcy. Ale Wiecie co? Jestem pewna, że spojrzy na mnie tymi swoimi “ludzkimi” oczętami i już pozwolę mu zasiąść na naszym nowym wyrku jak na tronie.

Dobra.. Póki chłopcy jeszcze w szkole siadam do przeglądania zdjęć. Zamawiam przez stronę: fotoprint.pl i polecam Wam ją serdecznie. To już nie mój pierwszy raz, a zamówienie zawsze przebiega sprawnie i szybko. Hmm.. a razem ze zdjęciami, to chyba gdzieś jeszcze zamówię albumy. W końcu w czymś muszę to trzymać, prawda? 😉

Udostępnij: