Wszystko i nic

Szkolne ubezpieczenie dla dziecka – jak wybrać?

Dobrze wiecie, że nie mam najlepszych doświadczeń ze szkolnym ubezpieczeniem. Wprawdzie wypadek Mikołaja wydarzył się, gdy był jeszcze w zerówce, ale za kilka tygodni w gipsie, plus kilka operacji te 300 zł, które mu wypłacono, to po prostu żenada. Obiecałam sobie wtedy, że już nigdy NIE CHCĘ mieć nic wspólnego z ówczesną firmą ubezpieczeniową, której usługą były objęte wszystkie dzieci w placówce, i że bardzo rozważnie wybiorę kolejne ubezpieczenie dla dziecka.

W tym roku w szkole pojawiła się ta sama firma!

Głośno, od razu zakomunikowałam wszystkim rodzicom, jakie mam z nią doświadczenia i większość z nich porzuciła opłatę na rzecz tamtego ubezpieczyciela i wybrała innego. Rodzice – WY MACIE DO TEGO PRAWO! Nikt nie ma prawa Was zmusić, by ubezpieczać Wasze dziecko tam, gdzie ogół.

Długo o tym nie wiedziałam, bo oczywiście nauczyciele niechętnie o tym wspominali. A co.. może by się skapnęła jakaś mała prowizja? ;) Nie mnie oceniać. Ale mam prawo do decydowania o moim dziecku i o tym, gdzie je ubezpieczam.

No i znalazłam coś, co – moim zdaniem – jest dużo lepszą ofertą!

Wypłata po szkodzie, a nie po zakończeniu leczenia!

Każdy rodzic, którego dziecko uległo jakiemuś wypadkowi, doskonale wie, że największe pieniądze są wtedy zawsze potrzebne w trakcie leczenia. Nie rok, dwa, czy trzy po samym zdarzeniu.

Mikołaj odbył sporo wizyt lekarskich, które oczywiście w tym śmiesznym ubezpieczeniu nawet się nie zwróciły! Gdybym otrzymała ofertę naszego obecnego ubezpieczyciela już wtedy, za jego złamanie dostałby 3 razy więcej!

Ubezpieczenie dziecka w tym przypadku może mieć trzy opcje: Standard, Optimum i Premium. My, wybraliśmy tę ostatnią, dla obu chłopców, która obejmuje kompletny pakiet. W przypadku oparzeń na przykład, dziecko może otrzymać aż 3000 zł – przy takiej kwocie koszty leczenia nie są już takie straszne.

Co jeszcze do mnie przemawia w tej ofercie?

  • Na pewno fakt, że ubezpieczenie działa nie tylko wtedy, gdy dziecku przytrafi się wypadek w szkole, ale też POZA NIĄ, choćby na zagranicznych wakacjach.
  • Nie trzeba czekać na zakończenie leczenia. Wystarczy wypełnić wniosek, dołączyć dokumentację lekarską i wysłać.
  • Nie bierze się tutaj pod uwagę śmiesznych, procentowych uszczerbków na zdrowiu – zawsze dostaje się konkretną kwotę.
  • Zachęciło mnie też to, że z tego ubezpieczenia skorzystało już 84 tysiące rodziców!

Do podstawowego pakietu ubezpieczenia, można jeszcze dokupić kolejne usługi”. Ubezpieczenie dla dziecka więc może dać dodatkowo możliwość nauki domowej (korepetycje w razie wypadku), wizyty domowej lekarza, wizyt u specjalistów czy nawet rehabilitacji. To taka kompleksowa opieka, dzięki której każdy rodzic może być bezpieczny i o swoje dziecko i o finanse. Ja jestem przekonana, że w końcu trafiłam na rzetelnego i godnego zaufania ubezpieczyciela. A Wy.. jakie ubezpieczenie dla dziecka wybraliście?

 

Udostępnij: