Wszystko i nic

Już za tydzień jedziemy na wakacje. Zobaczcie nasz kosmetyczny must have!

Już niedługo nasze wyczekiwane wakacje! Cieszymy się na nie ogromnie, choć to będzie zaledwie 6 dni i jedziemy w zupełnie inne miejsce, niż początkowo planowaliśmy. Ze Świnoujścia, zrobiła się Łeba. Wszystko przez to, że musieliśmy poprzestawiać trochę terminy w związku ze zleceniami. Ale to nic. W Łebie podobno w sezonie też jest fajnie – zamierzamy to sprawdzić.

Przede mną pakowanie – co jest tegorocznym must have?

Wycwaniłam się trochę. Ostatnio wyjeżdżaliśmy dość często. Fundowaliśmy sobie 4dniowe wycieczki zahaczające o weekendy i pakowania było tyle, co na tydzień albo dwa.

Przy pierwszym wyjeździe zrobiłam listę (a i tak wielu rzeczy zapomniałam). Prasowałam wszystko jak leci (a i tak wszystko było pogniecione). Zabrałam swoje ręczniki (choć wszystko było na miejscu).

Za drugim razem wrzuciłam do torby żelazko (okazało się, że jest). Ręczników już nie zabrałam, a bez listy zapomniałam mniejszej ilości rzeczy niż z tą listą 🙂

Teraz więc – nauczona poprzednimi doświadczeniami – po pierwsze spakuję się już w piątek! Wyjeżdżamy w poniedziałek ale mamy CAŁY PRACUJĄCY WEEKEND a po zleceniach piknikowych brakuje nam już sił na cokolwiek.

Po drugie – dopytałam o wszystko właścicielkę mieszkania i wiem, że nie muszę już ani kupować, ani zabierać parawanu na plażę. Że są pościele w ilości nawet nadprogramowej, że jest parking przy mieszkaniu i już nie będzie trzeba go gdzieś dodatkowo szukać, że i ręczników nie zabraknie i żelazka też. I nawet deska do prasowania będzie i mikser czy elektryczny grill! Żyć, nie umierać 😉 A ponieważ jest też pralka, zabieram mniej rzeczy niż zwykle i będę prać. Nie zapomnę też o kapsułkach do prania (już je spakowałam) i odrobinie soli i cukru. W domu mamy zapas a kupować specjalnie po kilogramie i wozić stamtąd do domu? BEZSENS!

Ale ponieważ teraz mamy takie upały a zamierzamy spędzać czas głównie na słońcu, zabieramy coś jeszcze.

Nasze wakacyjne, kosmetyczne must have!

Tutaj też się wycwaniłam, bo w tym roku zrobiłam zakupy online. Szybciej, bez stania w kolejkach, i od razu poczytałam opinie. Skusiłam się, jak w ubiegłym roku, na kosmetyki Mustela dla chłopców.

Mamy i krem na słońce i kosmetyki kąpielowe i do codziennej pielęgnacji.

Ja pewnie podkradnę krem do opalania Pierduśnikom, a dla Damiana mam coś innego. Nie testowałam jeszcze, ale podobno fajnie się wchłania i jest skuteczny. Kupiłam konkretnie Malibu Lotion SPF 30.

Wzięłam jeszcze na wszelki wypadek coś, co pomoże ukoić ból przy oparzeniach słonecznych. Zdecydowałam się na Malibu After Sun Aloe Vera, skuszona atrakcyjną ceną.

Teraz, zostały mi jeszcze tylko ostatnie, przedwyjazdowe zakupy.. Tydzień pracy i możemy ruszać na wojaże. Wszyscy już odliczamy dni, ale przed nami póki co trudny czas. Chyba nawet trudniejszy niż zwykle. Także trzymajcie za nas kciuki a my na pewno odwdzięczymy się piękną relacją z podróży 🙂 a jakie jest Wasze, wakacyjno kosmetyczne must have?

Udostępnij: