Podróże małe i dużeWszystko i nic

Park Rozrywki w Polsce – co oferuje Energylandia?

Cudze chwalicie, swego nie znacie. No jak nic cisną mi się na usta te właśnie słowa zawsze wtedy, kiedy odwiedzam największy park rozrywki w Polsce jakim jest Energylandia. I znów tam byłam. Tym razem całą rodziną. I już na wstępie chcę Wam powiedzieć, że WARTO!

Park rozrywki w Polsce – co oferuje Energylandia?

Przyznam szczerze, że nie jestem fanką atrakcji, które niejako zmuszają nas do strachu. Nie lubię się bać. Bałam się długo, przez większość życia, z różnych powodów. Teraz też często towarzyszy mi strach i lubię od niego odpocząć. Ale podziwiam ludzi, którzy są na tyle odważni, by walczyć ze swoim strachem. Obserwowałam ich przez pół soboty i nie dowierzałam. Sami, z własnej i nieprzymuszonej woli wsiadali na najbardziej przerażające “sprzęty” – i wcale nie po to, żeby komuś coś udowodnić. Byli jak zdobywcy, którzy przyszli po przygodę – taką w najlepszym wydaniu.

Otóż Energylandia w Zatorze oferuje właśnie takie straszności. Dla największych śmiałków! Ale uwierzcie mi, że nawet taki strachulec jak ja miał co tam robić. I ja i strachulec Mikołaj i zdobywca przygód Feli razem z Damianem (chociaż ten to bardziej zgrywa odważnego haha).

No ale do rzeczy..

Czy Energylandia to park rodzinny?

ZDECYDOWANIE! Nie nazwałabym go wesołym miasteczkiem, choć takich wesołomiasteczkowych atrakcji jest tam cała masa. Dla mnie to.. jakby oddzielna wioska. Wioska szczęścia i radości i wcale nie przesadzam pisząc w ten sposób. Tam jest wszystko takie.. cukierkowe. Ale nie, nie MOI DRODZY! Wcale nie ma tej cukierkowości za dużo. Jest jej tak w sam raz. Kolory aż biją po oczach ale to wszystko jest tak bardzo wyważone, że dosłownie przepełnia Was dzięki nim tęczowa radość. Nie taka, żeby rzygać tą tęczą a taka, żeby się uśmiechnąć. Do własnych myśli choćby.

To jest miejsce, które sprawia już na wejściu, że nawet najgorszy ponurak tryska radością. Serio! Wszyscy są tak mili (i znów WCALE NIE DO PORZYGU), że to się udziela. Nawet jak zwykle masz wyrąbane na ludzi, to tam i tak mówisz im dzień dobry i pozdrawiasz ich na do widzenia.

Ale najważniejsze jest to, że bawić się tam mogą i duzi i mali. Park rodzinny Energylandia, jest podzielony na kilka stref. I tak w Bajkolandii na przykład, można znaleźć aż 20 atrakcji dla dzieci już od drugiego roku życia. Jest też strefa familijna, ekstremalna i water park. No i moja ulubiona, gdzie odbywają się widowiska i pokazy!

Energylandia – pokazy

Muszę opowiedzieć Wam o nich coś więcej. Byłam pewna, że chłopaki będą woleli postawić na zabawę, ale ja wiedziałam, że przynajmniej kilka widowisk MUSZĘ ZALICZYĆ. Im też się podobało, także nie żałuję, że trochę ich przeciągnęłam na te pokazy.

O wszystkim dowiadujecie się już na wejściu. Na folderach jest dokładna rozpiska i wiecie co, i o której oraz w jakiej części parku się odbywa. My, zaczęliśmy od pirackiego przedstawienia, które zrobiło na nas ogromne wrażenie. Może dlatego, że było interaktywne, a może bo wszystko było dopracowane w najmniejszych szczegółach. Aktorstwo – pierwsza klasa. Autorska muzyka. Dekoracje, stroje. No naprawdę było na co popatrzeć i choć to zaledwie kwadrans emocji – to zostały w nas one na długo.

energylandia

park rodzinny

energylandia w zatorze

energylandia zator

Nie odpuściłam też pokazu magii, wystąpień w strefie EXTREME i kowbojskich atrakcji. A to jeszcze nie wszystko, co tam na nas czekało!

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

Później dałam Chłopakom poszaleć

W końcu Energylandia miała być do tego okazją. Więc Ci odważniejsi wsiedli na większe straszności, a Ci mniej odważni, postanowili korzystać bardziej z Bajkolandii. Jak się bawili? Zobaczcie:

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

energylandia

Energylandia – trochę faktów!

Pierwszy raz byłam tam w sierpniu. Pogoda wcale nie była wtedy lepsza niż w tą sobotę a wówczas staliśmy w kolejkach nawet po 2 godziny. Chyba domyślacie się, że nie zdążyliśmy skorzystać ze zbyt wielu atrakcji? 🙂 Wprawdzie ta strefa dla małych dzieci nie była tak przepełniona. Ale atrakcje wodne, plus te wielkie, ekstremalne atrakcje zmuszały do długiego oczekiwania.Teraz było IDEALNIE. Nie czekaliśmy wcale – naprawdę.

W Energylandii najesz się i napijesz na miejscu. Zjesz też super deser naleśnikowy, lody i właściwie chyba wszystko, czego dusza zapragnie. Ceny są różne. W jednych miejscach jest drożej, w innych taniej. Proponuję zrobić najpierw mały obchód i dopiero później zdecydować, gdzie będziecie jeść.

Ceny! To temat, który interesuje Was najbardziej.

Na tą chwilę, osoba dorosła płaci 119 zł a dziecko powyżej 3 lat 69 zł. Ja wiem, że przy wielodzietnej rodzinie to może się wydawać sporo, ale tam możecie spędzić nawet cały dzień korzystając do woli z dosłownie wszystkich atrakcji, począwszy od pokazów, po roller – coastery, karuzele,wszystkie strefy i Water Park. Gdybyście tak przeliczyli opłaty za pojedyncze atrakcje w mini wesołym miasteczku (z resztą takie naprawdę wątpliwej jakości) to wyszłoby Wam i tak znacznie więcej. A zabawa krótka i byle jaka.

Woda w strefie wodnej jest podgrzewana! Żałowałam szczerze, że nie zabrałam chłopakom kąpielówek.

Pogoda zmienną jest – także warto zabrać ubranie na zmianę. Zwłaszcza, że wodne atrakcje bardzo kuszą a stamtąd można wyjść naprawdę mokrym.

Ta woda, robi coś jeszcze 😉 Wiecie, jak bardzo zjarani na buziach wróciliśmy z Damianem. Feli i Miko mieli czapeczki z daszkiem. Trochę ich one przed tym słońcem osłoniły. Ale my.. no jak murzynki Bambo. Albo jak opalane kurczaki – bo to nie była brązowa opalenizna haha. Także odpowiednia odzież  i kremy z filtrem. To podstawa!

Najważniejszym faktem dotyczącym Energylandii jest jednak to, że powinniście tam poczuć się jak dzieci. I absolutnie nie przejmujcie się tym, co ludzie pomyślą. Przecież oni wszyscy przyjechali po to samo. Po całą masę przeróżnych emocji! Korzystajcie z nich ile wlezie a ja jestem przekonana, że na jednej wizycie się nie skończy. My tam wrócimy. Przynajmniej raz w roku 🙂

Udostępnij: