Ckliwie

Możesz mieć wszystko – tylko bądź grzeczna! Jak rozmawiać z dzieckiem?

Już prawie północ, zza ściany rozlega się krzyk: Zostaw to! Do łóżka marsz, ale już! Bo połamię Twój tablet! O! Zobacz! Miałaś przyjaciela? Już jednego zabrałem. Zaraz zabiorę wszystkich! WIDZISZ co narobiłaś? Teraz już nie masz nikogo! Słuchaj mnie! Możesz mieć wszystko – tylko bądź grzeczna. Obie macie być grzeczne. Ty i mama!  Idziesz spać. I Ty, i mama, ale już. Macie być grzeczne!

Jak rozmawiać z dzieckiem, żeby nas słuchało?

No.. na pewno nie tak! Niestety ściany mieszkań w wieżowcach są bardzo cienkie. Słychać przez nie dosłownie wszystko. Nawet jak ktoś pierdnie w łazience do góry – choć sama jestem w pokoju.

Dziecko, śmiejące się osobie dorosłej w twarz. Komuś, do kogo powinno mieć szacunek. Z kogo powinno brać przykład. Tymczasem biega nawet grubo po północy zakłócając ciszę nocną swoim donośnym głosem – ojjj a jak się wydrze to gwarantuję, że i z pięć pięter wyżej ją słychać!

Czy moje dzieci są lepsze? Nie są. Też potrafią zajść za skórę. Tupnąć nogą bez powodu i dramatyzować tak, że inni myślą, że ktoś ich ze skóry obdziera. Też czasem zastanawiam się, jak rozmawiać z dzieckiem, by wreszcie zaczęło mnie słuchać. Czy mogę krzyknąć, czy dać karę, czy potrafię zrobić cokolwiek, by za kilka lat nie napluło mi w twarz! Boję się tego, jak cholera. A Wiesz dlaczego? Bo moje dzieci właśnie taki przykład “ojca” miały przez długi czas.

Ich ojciec nie wiedział jak rozmawiać z dzieckiem

Do tej pory nie wie. W tej chwili ich korespondencja – bo zwykle są to smsy – wygląda najczęściej tak:

  • dałem Wam po 200 zł na święta, zabierajcie pieniądze i naplujcie Damianowi i Mamie w ryj
  • Wasza matka to dziwka, ku***, ja jestem Waszym kochanym tatą, tatusiem (zawsze powtarza ten zlepek słów, w każdym smsie)
  • kupię Wam co tylko chcecie, ale musicie do mnie przyjechać (serio?). Ze mną będzie Wam lepiej
  • Wasza mama to leń bo ciągle siedzi w domu, ale ja nie muszę pracować, ja mam pieniądze
  • spytajcie matki kim jest dziwka! Niech Wam powie!
  • Damian to debil, to ja jestem Waszym tatą, tatusiem (znów to samo), jemu plujcie w ryj, a ja mu urwę jaja
  • (wysyła zdjęcie kilku stówek) ja mam tyle w portfelu, a mama ile ma?

Noż ku*** mać! Jestem ciekawa, czy czujesz te same emocje co ja, czytając treść jego smsmów. Pieprzony narcyz, który myśli tylko o sobie. Właśnie w ten sposób sprawił, że jego własne dzieci traktują go jak kogoś zupełnie obcego. Nie mają już do niego szacunku a wyjazd do ojca jest dla nich największą karą. Błagają o możliwość szybszego powrotu a ja, po  kilku miesiącach męczenia się z tym kimś w ten sposób uznałam, że mam dość.

Dziś idziemy do prawnika porozmawiać o tym, co możemy zrobić dla dobra naszych dzieci. Pisząc naszych, mam na myśli MNIE I DAMIANA. Bo prawdziwym tatą nie jest ten kto zrobi, a kto wychowuje. I Wiesz co? Damian wie jak rozmawiać z dzieckiem. I choć nie zawsze może podejmowałabym takie same decyzje w kwestii wychowania własnych dzieci jak on, to ten człowiek wywalczył sobie u mnie takie zaufanie, że gdybym miała wybrać jedną osobę na ziemi, której poświęciłabym los własnych dzieci, to byłby właśnie on. A ich ojciec – z całą pewnością – byłby osobą ostatnią!

Kiedy tak słuchałam w nocy wrzasków z mieszkania obok

Uznałam, że ten gość też jest typem takiego narcyza, który myśli, że absolutnie wszystko można załatwić kasą. Może przynajmniej jest bardziej hojny dla swoich kobiet niż pan tata dla własnych dzieci, (oni wciąż – jeszcze ) dostają od niego 200 zł alimentów. Nie na jednego. Na dwóch.

Zastanawiam się jednak dlaczego kobieta, która z nim żyje nie widzi, w jakie bagno wchodzi. A może jeszcze nigdy nie przeszła tego co ja? Nie lubię jej. Jakiś czas temu przestała odpowiadać mi nawet na “dzień dobry”, więc i ja omijam ją teraz szerokim łukiem. Mimo wszystko czuję, że jest w pewnym sensie do mnie podobna. Ale chyba nie do końca wie, co chce zrobić ze swoim życiem. Oby tylko zbytnio nie umoczyła butów a przy okazji nie utopiła też swojego dziecka.

Komunikacja z dzieckiem nie jest prosta

Pewnie często mówisz do niego, a ono zwyczajnie nie słucha. Ale rozkazywaniem, grożeniem czy ostrzeganiem absolutnie niczego nie zdziałasz. Strach, ciągnie za sobą agresję. To pewien rodzaj samoobrony więc nie zdziw się, jeśli w przypływie emocji dziecko podniesie na Ciebie rękę. To nie jego wina. Ta wina tkwi w Tobie. W końcu miałaś zamiar zepsuć mu tablet, albo rozszarpać ukochaną maskotkę.

“Nie masz już nikogo”? Ty Wiesz, jak często ja tego słuchałam? I wcale nie w dzieciństwie, ale właśnie od ojca moich dzieci. On psuł wszystkich, po kolei. Odsuwał ode mnie przyjaciół i rodzinę. Bo “nie byłam grzeczna”?

Wieczne pouczanie, robienie wyrzutów, obrażanie. Wszystko to robił ze mną, a teraz robi też z własnymi dziećmi. Poszłam po rozum do głowy już 6 lat temu. Teraz moje dzieci chcą wyrwać się z chorej relacji ale ja wciąż nie wiem, co na to PRAWO. Dziś się dowiem. I mam nadzieję, że zakończę to raz na zawsze.

A Ty.. jesteś pewna, że Wiesz jak rozmawiać z dzieckiem? Masz prawo popełniać błędy, to na nich najlepiej się uczymy. Ale dziecko nie może być królikiem doświadczalnym. Gdy pojawia się problem w komunikacji z dzieckiem, najlepiej udać się do specjalisty. “Domowe metody” to czasem za mało. A wielu rzeczy też sami nie widzimy. Dlatego warto słuchać ludzi… Zwłaszcza tych, którzy są wobec całej sytuacji naprawdę obiektywni.

Udostępnij: