Wszystko i nic

Wakacje z dzieckiem za granicą? Wydasz tyle, co w Polsce!

Obiecałam sobie, że w tym roku przynajmniej raz w miesiącu gdzieś wszyscy razem pojedziemy. Wprawdzie pierwsza wycieczka została odwołana przez wzgląd na to, iż musieliśmy chwilowo oddać auto ale spontanicznie pojawiła się możliwość wyjazdu do Warszawy. Niestety w środku tygodnia więc tylko na chwilkę dosłownie, mimo to zamierzamy przy okazji odwiedzić jakieś ciekawe miejsca. Wakacje z dzieckiem to u nas jedyna możliwość. Nieważne czy krótsze, czy dłuższe. Do tej pory zawsze stawialiśmy na Polskę, ale dlaczego by tak nie wyjechać za granicę, skoro tam wydamy praktycznie tyle samo?

Wakacje z dzieckiem – dobry pomysł?

Dobry, czy nie.. jak już masz dzieci, to nie masz innej opcji. No, chyba, że zostawisz je u dziadków, którzy sami w tym czasie będą sobie włosy ze złości wyrywać. Moje Pierduśniki serio potrafią dać popalić. Wieczorami odliczam godziny do momentu, aż wreszcie zamkną oczy a przy okazji buzie.

Zima to dla nas trudny czas. Bo nie ma gdzie wyjść. Nie ma jak się wyszaleć. I chociaż perspektywa ferii – które u nas już za chwilę – przeraża mnie bardziej, to jednak postanowiliśmy, że zbierzemy większą gotówkę i pojedziemy rodzinnie za granicę – w wakacje.

Czy wakacje za granicą są drogie?

Takie samo pytanie mogłabym zadać odnośnie wakacji w Polsce. Prawda jest taka, że jeśli nie oszczędzamy, to zawsze i wszędzie będzie drogo. Ale z drugiej strony, czy naprawdę na wakacje jedziemy po to, żeby spędzać czas w kuchni albo na zakupach spożywczych? Raz w roku warto pozwolić sobie na prawdziwą labę, żeby odpocząć tak w pełni, a nie tylko na niby.

Nasz ostatni wyjazd kilkudniowy do Trójmiasta i Malborka kosztował nas ponad 2000 zł. A wcale nie pozwalaliśmy sobie na wiele i raczej oszczędzaliśmy. Wróciliśmy do domu po 3 dniach. Skoro zatem wakacje z dzieckiem za granicą – a nawet z dwójką dzieci, mogą kosztować nas podobnie, to dlaczego sobie na nie nie pozwolić?

Jestem urodzonym organizatorem, ale jednak brakuje mi odwagi by wziąć odpowiedzialność za przygotowania do wyjazdu zagranicznego. Zdecydowałam, że pomoże nam w tym biuro podróży. Itaka na przykład, ma fajną ofertę dla rodzin z dziećmi. Ostatnio Feli – zapytany o to na co wyda swoje stówy ze skarbonki odrzekł pewnie, że chce pojechać do Paryża. Najpierw pokręciłam przecząco głową, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że właściwie dlaczego nie! Że taka wycieczka może być fajną przygodą i dobrym startem do zagranicznych wojaży. A wizyta w Disneylandzie to też spełnienie moich, dziecięcych marzeń.

Biorąc pod uwagę odległość oraz to, że nocleg, bilety wstępu i wyżywienie są już w cenie, to naprawdę okazuje się, że wakacje za granicą wcale nie będą nas kosztować więcej niż te nad polskim morzem, czy w górach.

Jest na świecie tyle pięknych miejsc

Nasza Polska też jest piękna, ale już się nią trochę przejadłam. Znam większość zakątków naszego kraju, niektóre szlaki przemierzałam wielokrotnie. Jestem odkrywcą. Ciągle mi mało. Chcę kolekcjonować jak najwięcej wspomnień. Dlatego następna będzie Chorwacja. Jeśli nasze wrażenia po pierwszej wycieczce będą pozytywne, to pewnie i tym razem wykupimy kolejną właśnie w ITACE. I wiecie co? Wtedy jednak pojedziemy tam sami. Tylko z D. A co 🙂

A moim największym, podróżniczym marzeniem jest EKWADOR. Podobno nie bez przyczyny mówi się o tej miejscówce RAJ NA ZIEMI. Mam trochę za uszami, raczej do raju nie trafię 🙂 więc chociaż za życia chciałabym go doświadczyć. To już jednak droższy interes. Za taką wycieczkę jedna osoba musi zapłacić minimum kilkanaście tysięcy. Całą rodzinę więc raczej się tam nie wybierzemy chociaż kto wie… może i ja już niedługo zostanę milionerką – za marzenia jeszcze nikt nikogo nie ukarał 🙂

Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają ale ja uważam inaczej. Za pieniądze często można kupić zdrowie. Kupisz też za nie spokój – bo masz za co zapłacić rachunki. I szczęścia kawałek też kupisz. Jestem niespokojną duszą. Dla mnie szczęście to nie tylko bliska osoba u boku ale też możliwość samorealizacji i spełnienia. A jak to osiągnąć, nie mając możliwości na to, by spełniać swoje marzenia? Ja, zamieniam marzenia w cele. To pierwszy krok do ich realizacji. Ekwador jest daleko. O wiele kilometrów, i całkiem sporo złotówek ode mnie. Ale wszystko przecież można osiągnąć, jeśli bardzo się tego chce, prawda? 😉

Udostępnij: