Wszystko i nic

Znów się przeprowadzamy – który to już raz? Szukamy transportu!

W ciągu ostatnich lat przeprowadzałam się pierdyliard razy. A to z mieszkania do mieszkania, a to z lokalu do lokalu. Wciąż szukałam swojego miejsca po to, by po 5 latach stwierdzić, że to jednak nie dla mnie. Przynajmniej na razie. A dlaczego i jakie ważne zadania w związku z przeprowadzką przed nami, o tym opowiem Wam w tym wpisie.

Podjęliśmy decyzję

I tak naprawdę to dość spontanicznie. Pewnego poranka, gdy przeliczałam nasze finansowe potrzeby na najbliższy miesiąc uznałam, że nie chcę już dokładać do interesu. Kilka tygodni temu powiedzieliśmy sobie z Damianem, że musimy kupić parę rzeczy do domu. I to takich codziennego użytku. I chociaż staraliśmy się uzbierać na nie z naszych wypłat, wciąż brakowało. Firma nas finansowo zjadała. LOKAL nas zjadał. Ludzie chwalili nasze poczynania, chylili czoła, niby kibicowali, ale jednak żałowali pieniędzy na to, by przyprowadzać do nas swoje dzieci. Prawda jest taka, że tak naprawdę zarabialiśmy tylko na imprezach wyjazdowych. Dlatego powiedzieliśmy sobie – DOSYĆ TEGO. I tym sposobem, złożyliśmy wymówienie u właściciela lokalu. Na koniec grudnia musimy go opuścić.

protokól zdawczo odbiorczy

Uzbierało się trochę wszystkiego przez te lata

Są i meble, cała masa kartonów z wyposażeniem i milion gadżetów. Mamy rzeczy, z którymi poradzimy sobie sami i takie, które ktoś musi nam przewieźć. Dlatego właśnie szukam transportu. Ale musi to być ktoś zaufany, ktoś komu nie rozpada się auto, przyjedzie na czas  i nie zniszczy tego, co mu powierzymy.

Nie opowiadałam Wam jak to było ostatnio, ale ponieważ i wtedy decyzja o opuszczeniu lokalu zapadła dość spontanicznie, nie było czasu na to aby przyjrzeć się dokładnie ofercie różnych firm transportowych. Zadzwoniliśmy więc do pierwszej lepszej. Przyjechał jakiś dziadek. Spóźnił się jakieś 40 minut. Ledwo zaparkował swoim rozpadającym się autem. Przy pakowaniu rzeczy kiepsko je zabezpieczył więc niektóre z nich się uszkodziły – oczywiście nie mogliśmy liczyć na żadne zadośćuczynienie. No i nie mogę też pominąć akcji z błotnikiem. Gość zgubił go po drodze, na środku ulicy. Chyba się domyślacie jak mogło się to skończyć w związku z korkami w mieście? To były godziny szczytu.

Teraz już tak nie chcę. Przenoszę się “do siebie”, bo wszystkie rzeczy będę póki co składować w piwnicy i chcę żeby dotarły całe. Teraz mam jeszcze trochę czasu, więc staram się bardziej rzetelnie podpytać wujka google o pomoc i trafiłam na stronę, która zrzesza aż 4500 firm transportowych. Co ciekawe, można tam znaleźć nawet kogoś, kto przetransportuje nam bezpiecznie zwierzę,a my szukamy drugiej świnki morskiej do adopcji 🙂 Także jeśli tylko współpraca z giełdą transportową będzie owocna, zapewne to nie będzie nasze jedyne “zlecenie” 🙂

protokół zdawczo odbiorczy

przeprowadzka

Już nie mogę się doczekać!

I wiem jak to brzmi. Cieszyłam się na ten lokal, odliczałam i wtedy dni do momentu, aż będzie “nasz” ale teraz wiem, że kiedy już oddamy klucze, odzyskamy spokój. Wreszcie będziemy mogli czasem pójść do kina, zjeść w restauracji albo znów pojechać na wycieczkę. Tak jak wtedy, zanim się na ten lokal zdecydowaliśmy. A działać będziemy dalej. Może nawet jeszcze bardziej prężnie niż do tej pory. Za to bez stresu, że na coś może nie wystarczyć. Znów się przeprowadzamy, a raczej wyprowadzamy na dobre. Zostało jeszcze tylko kilka spraw do załatwienia.

Protokół zdawczo odbiorczy

O transport się już nie martwię. O malowanie też – zrobimy to sami. Istotna jest jednak dla mnie kwestia rozliczenia za wykorzystane media. Protokół zdawczo odbiorczy to konieczność podczas wyprowadzki. Nigdy o tym nie zapominajcie, szczególnie jeśli prąd, woda czy gaz zapisane były na Was. Znam takie sytuacje, gdy najemca liczył  na uczciwość właściciela lokalu lub kolejnych najemców i tego protokołu nie spisywali. Rachunki nie były opłacane, dług rósł. Dlatego my – nauczeni doświadczeniem  – albo zgłosimy odłączenie mediów, albo wykorzystamy właśnie protokół zdawczo odbiorczy do przepisania usług na właściciela.  I będzie czarno na białym, ile i czego zużyliśmy do momentu, w którym opuścimy lokal.

Kończymy kolejny etap 🙂 Jednocześnie mamy za sobą całą masę życzliwych ludzi, którzy o nas pamiętają i chcą, byśmy dalej dla nich działali. Dlatego będziemy działać. Znacie mnie, wiecie, że ja w miejscu nie usiedzę. Plany są. Jest ich dużo i są poważne. Niektóre nasze pomysły poznacie już w styczniu. Inne pewnie pod koniec przyszłego roku bo ich realizacja będzie czasochłonna ale najważniejsze jest to, że mimo iż rezygnuję z pewnych “projektów” wciąż czuję, że wcale się nie zatrzymuję. Dalej idę naprzód – zawsze z podniesioną głową  – i zdobywam kolejne szczyty. To się nigdy nie zmieni 🙂

Udostępnij: