Wszystko i nic

AZS u dzieci, czyli jak wygląda pielęgnacja skóry atopowej u dziecka

Kiedy po raz pierwszy zostałam Mamą nie miałam pojęcia z jak wieloma przeciwnościami losu będę musiała się zmierzyć. Wydawało mi się, że rodzicielstwo jest dużo łatwiejsze. Przecież przeczytałam z pierdyliard tytułów dotyczących wychowania dziecka. Kupiłam wszystkie reklamowane kosmetyki i nastawiłam się na karmienie piersią. Rzeczywistość jednak w znacznym stopniu odbiegała od wyobrażenia i Mikula miał chyba wszystkie możliwe zdrowotne problemy świata, które dotyczyły noworodków i niemowląt. Był trądzik, AZS, problemy z brzuszkiem, niedrożny kanalik łzowy.. mogłabym tak wymieniać jeszcze długo. Sama też się „posypałam” zdrowotnie co sprawiło, że o karmieniu piersią też mogłam zapomnieć. Jednak problemem, który był z nami najdłużej okazało się być atopowe zapalenie skóry u dziecka. Jak sobie z nim radziliśmy?

Właściwie nie wiedziałam jak sobie z nim radzić

Najpierw, utworzyłam wątek na pewnym forum, gdzie wymieniałam się spostrzeżeniami dotyczącymi ciąży a później również porodu i wychowania dziecka. Niestety żadna z dziewczyn, którą tam poznałam nie była w stanie nam niczego doradzić.

Postanowiłam więc wykorzystać na początek domowe sposoby, które podobno miały przynieść ulgę. Atopowe zapalenie skóry u dziecka to bardzo dokuczliwy problem, który sprawia iż dziecko staje się nerwowe i pobudzone. Podrażniona skóra swędzi i piecze. Nie rzadko dochodzi przez to do poważnych otarć a nawet ran.

Bywa, że dzieci są obciążone AZS genetycznie. Wtedy wystarczy im nawet niewielki kontakt z alergenem, by choroba się uaktywniła. Lekarze jednak nie potrafią jednoznacznie określić co wywołuje atopowe zapalenie skóry u dziecka. Dlatego i ja po pewnym czasie przestałam szukać przyczyny, i nastawiłam się na odnalezienie lekarstwa.

Słyszałam wielokrotnie, że to może trwać i trwać. Że może nigdy się nie skończyć. Widywałam w gabinetach lekarskich dzieci, które były wręcz „oblepione” czerwonymi płatami szorstkiej skóry. My mieliśmy jakieś szczęście w nieszczęściu, bo AZS zaatakowało głównie buźkę i wewnętrzną stronę rąk. Ale i tak było ciężko. Sama myśl, że moje dziecko cierpi nie dawała mi spokoju a jeszcze znosiłam te wszystkie spojrzenia ludzi, którzy patrzyli na Miko tak jak by myśleli – Bosh.. co mu się stało. Jak to dziecko strasznie wygląda.

Jeśli jesteś teraz na podobnym etapie, warto żebyś zajrzała do tego poradnika o egzemie i pielęgnacji skóry. Znajdzisz w nim całą masę przydatnych informacji, które pomogą Wam walczyć z uciążliwym problemem. Osiem i pół roku temu nie łatwo było odszukać tak rzetelne informacje.

Nawilżałam więc skórę młodego

Natłuszczałam. Osuszałam delikatnie ręcznikiem nie pocierając. Zabierałam go do lekarzy pierwszego kontaktu – ale nic nie przyniosło oczekiwanego skutku.

Dopiero po kilku miesiącach bezustannej walki trafiłam na świetnego dermatologa – i to na kasę chorych, co rzadko się zdarza. Dopasował nam leki – i to wcale nie jakoś super drogie, robione na zamówienie. Niestety nie obyło się bez sterydów. Wówczas jednak nie myślałam o konsekwencjach ich stosowania. Cieszyło mnie to, że z każdym dniem buźka Młodego wyglądała coraz lepiej. Jakiś czas później odstawiliśmy sterydowe kremy i zaczęliśmy dbać o skórę profesjonalnymi kosmetykami, które pomogły ją wzmocnić

Dziś, po AZS nie ma już śladu. Problem nie pojawił się na szczęście u Filipa więc nie przerabiałam tego po raz drugi. Niestety takie problemy skórne mogą dotyczyć osób w każdym wieku i teraz – najwyraźniej – kolej na mnie. Zaczęło się od suchej skóry w okolicy nosa. Zupełnie nie wiedziałam co z tym zrobić. Najpierw potraktowałam ją peelingiem i natłuściłam, ale niestety objawy tylko się nasiliły. Obecnie stosuję Sensiderm Daily Care i mam ogromną nadzieję, że nie będę musiała sięgać po maści czy kremy sterydowe.

Od zdiagnozowania AZS u Mikołaja minęło osiem lat. Od tego czasu producenci stworzyli wiele nowych kosmetyków, które wspomagają leczenie atomowego zapalenia skóry. Teraz już wiem, że często takie produkty wystarczają i wcale nie trzeba godzić się na sterydy. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi się zmagać z takim problemem u dziecka, na pewno pójdę inną drogą.

Udostępnij: