Wszystko i nic

Atrakcje dla dzieci Gdańsk – gdzie naprawdę warto pójść?

atrakcje dla dzieci Gdańsk

Minął już trochę ponad tydzień od naszego krótkiego urlopu. W poprzednim poście zapraszałam Was na wycieczkę do Malborka, dziś za to chcę Wam udowodnić, że atrakcje dla dzieci Gdańsk to nie tylko wycieczka nad morze. Trójmiasto daje ogromne możliwości w kwestii spędzania wolnego czasu z dziećmi. My, naszą dobę w Gdańsku wykorzystaliśmy maksymalnie!

Atrakcje dla dzieci Gdańsk – gdzie naprawdę warto pójść?

Ja wiem, że jak się jedzie nad morze to głównie po to, że się tego morza chce. No i prawda. Ale leżenie plackiem na plaży całymi dniami od świtu do zmierzchu to może spoko atrakcja- jednak tylko na jeden dzień. Ja umarłabym z nudy – serio.  I jeszcze odleżyn dostała. No ale oczywiście pojawiliśmy się na plaży na kilka chwil:

Atrakcje dla dzieci Gdańsk – no do Zoo trzeba pójść!

W zasadzie to Gdański Ogród Zoologiczny jest tym, do którego mam największy sentyment. Poznański już mi się przejadł. Do wrocławskiego jakoś nam nie po drodze. Wprawdzie na dwa tygodnie przed urlopem zarzekałam się, że Oliwa to nie- nie tym razem, ale los jednak chciał inaczej, Damianowi udało się ogarnąć o dzień urlopu więcej, więc żal było nie skorzystać z możliwości i nie pojechać nad morze przecież. A skoro stamtąd już żabi skok do zoo, to chętnie zobaczyłam, co też tam się zmieniło od ostatnich moich odwiedzin. Choć generalnie trudno mi orzec czy coś, a jeśli tak, to jak bardzo, bo sam ogród zoologiczny, tych parę lat temu, wydawał mi się dość mały. A tym razem nieźle się złaziliśmy. No nie urósł przecież, kurtyna.

Zwierzęta  – jakie sobie tylko wymarzycie. Trochę mało takich miejsc, żeby sobie przycupnąć gdzieś w drodze, ale ogólnie zoo na bardzo malowniczym terenie, z dala od “życia”. Generalnie nic wkurzającego w ofercie 😀 kolejek długich nie było, a jak by były do kas, to są specjalne biletomaty. Czajcie, że nawet bankomat postawili tuż pod kasą – chwała im za to. Mega ułatwienie dla tych, co zwykle płacą kartą, i rzadko mają gotówkę w portfelu.

Wkurzył mnie tylko parking – bo nawet cennika nie było. No ale jak już jedziesz – w tych emocjach – i szukasz miejsca docelowego, to pomijasz zwykle ten fakt – koszt parkingu. Stawiasz to auto, boś rządny przygód. A później najwyżej zmiażdży Cię rzeczywistość 😉

Samo Zoo Wam bardzo polecam – czaderskie jest. I wystarczające. Jak czytacie gdzieś we wpisach, że ludzie marudzą  – to Wiecie jak to jest. Zawsze znajdzie się ktoś, kto woli rzucić kamieniem, niż pochwalić.

A! Jeszcze coś Wam powiedzieć muszę. Mają tam fajne wózki – co prawda płatne, ale płaci się nie za godzinę, tylko za cały dzień. Wsadzicie tam Dzieciaka, albo bagaż. Super sprawa. Jak Dzieć już marudzi, że nóżki bolą, to hop, do wózka, i jechane.

Loopy’s World Gdańsk

Kiedy zapytałam się Was na Instagramie, dokąd mogę zabrać te moje Pierduśniki po całym dniu w Zoo podpowiedzieliście mi sporo miejscówek, ale mi zależało na tym, żeby to oni brykali  – my, już nie 🙂 Zapytałam więc jeszcze o radę wujka Google. On też rzadko się myli. No i podpowiedział mi, że gdzieś w Gdańsku jest takie ogromne centrum rozrywki. A w nim, oferta dla każdego dziecka. Niezliczona ilość “podniebnych korytarzy”, pierdyliard zabawek, dobre jedzenie (no , na serio zrobili nam nam pizzę “na miejscu”) fajna atmosfera, cała masa barw, i dobrych emocji.

Generalnie, podobno Loopy’s World jest jednym z ulubionych miejsc do organizacji dziecięcych imprez w Gdańsku. Ja Wam powiem tylko tyle, że moje Łobuzy jeszcze nigdy po wyjściu z sali zabaw nie były tak mokre. Co chwilę trzeba było się napić, czasem coś zjeść – bo hasając po tylu metrach “labiryntów” można się nieźle zmęczyć.

Na wejściu dostajemy w Loopy’s specjalne opaski. Dzięki nim, na terenie obiektu nie płacimy gotówkowo. Zamawiamy co chcemy do jedzenia czy picia, i skanujemy opaskę. Rozliczamy się dopiero przy wyjściu. Mega to wygodne.

Jest też sporo miejsca, gdzie można usiąść. Zadbane toalety – no wiem, nie wszyscy może zwracają na to uwagę ale ja uważam, że w miejscu DLA DZIECI, wszystko powinno być dopieszczone, nawet kibelki.

Generalnie brakowało mi tylko muzyki. Coś tam sobie grało, ale nie cały czas, i po cichu, a ja lubię głośniej 🙂 Bo była tam taka cisza. Serio. Chociaż dzieci sporo – ale obiekt duży, i prawie ich tam nie było widać.

Zamówiliśmy pizzę w dwóch opcjach – pyszne były. Miko jadł spaghetti – po raz pierwszy wsuwał wszystko jak leci, w domu zawsze wyjmuje mięso. Feli za to uważa, że jadł tam najlepsze frytki na świecie – jak mu nie ufać? 🙂

Miejsce naprawdę godne polecenia. My, na pewno jeszcze tam zajrzymy, przy kolejnej okazji.

Atrakcje dla dzieci Gdańsk – Hewelianum

No i teraz prawdziwy smaczek – a muszę przyznać, że nie byłam pewna, czy moim Bąkom się spodoba. Nigdy nie byliśmy na żadnej wystawie. Mi osobiście samo słowo wystawa źle się kojarzy. Ale wystawa interaktywna, brzmi już ciekawiej.

Centrum Hewelianum to bardzo wyjątkowe miejsce. Na terenie obiektu znajduje się cała masa wystaw, która pozwoli nam zwiedzić wszystkie kontynenty, przenieść się w czasie, czy eksperymentować z przyrodą i nie tylko. Suche fakty zwykle nie są ciekawe ani dla dzieci, ani dla dorosłych. Ale w Hewelianum absolutnie każdy stanie się odkrywcą. Nie ważne ile masz lat, tam po prostu i tym nie myślisz. Podążasz kolejnymi korytarzami zastanawiając się, co spotka Cię dalej. My, nie dotarliśmy do wszystkich tajemnych zakamarków wystaw głównie przez to, że gonił nas czas. Ale i tak spędziliśmy tam dobre 3 godziny ani przez chwilę się nie nudząc. Dlatego jeśli wybieracie się do Centrum Hewelianum zaplanujcie takie wyjście tak, byście mogli spędzić tam najlepiej cały dzień.

A Wiecie, że możecie tam nawet spotkać Pana Kleksa? Serio 🙂

No to teraz już wiecie gdzie byliśmy, jak nas nie było. Podkreślę to jeszcze raz – to była jedna z najlepszych wycieczek w moim życiu. Jeśli wybieracie się do Trójmiasta, serio polecam Wam zajrzeć na dłużej do Gdańska i odwiedzić wszystkie te miejsca, o których pisałam. A jest tam jeszcze sporo fajnych zakątków do odkrycia tylko ten czas.. ciągle go za mało 🙂

Udostępnij: