Ckliwie

3 rzeczy, których żałuję , po prawie pięciu latach blogowania!

żałuję

W sierpniu minie 5 lat od momentu, kiedy dość spontanicznie założyłam tego bloga (wtedy jeszcze na innej platformie). Totalnie zielona w tych tematach wysmarowałam pierwszy post, a później kolejne, szybko zauważając, że to przynosi mi ulgę. Że dzięki czytelnikom, którzy wówczas pojawiali się jak grzyby po deszczu, nie czuję się już taka samotna. Blogowanie było dla mnie terapią. Pomogło mi nabrać sił, i pewności siebie. I tego, że zaczęłam to robić, nigdy nie żałowałam. Są jednak rzeczy, których żałuję, a mają związek z blogowaniem. Ciekawi jesteście jakie?

Żałuję zawieranych tą drogą znajomości!

Oczywiście nie wszystkich, bo znalazłam tutaj też takie osoby, które są ze mną po dziś dzień. I w smutku, i w radości. I szczerze trzymają za mnie kciuki. Nie przychodzą tylko po to, żeby wyciągnąć nowości,  a później polecieć z nimi do połowy blogosfery dodając przy okazji pierdyliard bzdur wyssanych z palca – bo łatwo się wybić na plotkach, i czyimś nieszczęściu zwłaszcza, jeśli w tym wszystkim robi się z siebie bohatera. Są 2 takie znajomości. Aż dwie osoby, których nie poznałabym nigdy, gdybym nie zaczęła blogować sprawiły, że na wspomnienie o nich robi mi się niedobrze.

To wiąże się również z tym, że przez jakiś rok, marnowałam czas. Marnotrawiłam go totalnie wysłuchując godzinami bzdur – przez telefon, a czasami i w relacji face to face. Kiedy nagle wampir emocjonalny usunął się z mojego życia odkryłam, że doba stała się jakby dłuższa. Że znów kończę pracę o normalnej godzinie,  i mam czas dla moich Pierduśników, a dodatkowo moja głowa nie jest wypełniona problemami nie z tej ziemi, które tak naprawdę nigdy nie istniały.

Kocham ludzi. Nie potrafię, i nie chcę żyć tylko dla siebie. Ale podchodzę już do nowych znajomości z dystansem. Nigdy nie wiadomo na kogo trafiasz – pierwszy kontakt może być mylący. Więc zanim nazwiesz kogoś swoim przyjacielem, najpierw dokładnie sprawdź, czy “czujesz czaczę”. Bo tylko wtedy może być EPICKO!

Żałuję, że tak późno doceniłam moc Instagrama!

Nie macie pojęcia, ile frajdy sprawia mi przebywanie tam. To swoje konto na Instagramie, traktuję po części jak drugiego bloga, choć przecież jest powiązane z tym właściwym. Ale jestem tam codziennie, nawet jak nie ma mnie tutaj. A to jakieś zdjęcie się doda, a to snapa wrzuci, a to zajrzy do kogoś. Miliony ta sztucznych gwiazdeczek, ale wśród nich są też prawdziwe perełki. Szczere, naturalne, nie udawane.

Skupiam się na moim Instagramie mniej więcej od roku – konto założyłam ponad 4 lata temu – ubolewam nad tym, że nie było mnie tam wtedy więcej. Ale… Teraz jestem! I Was też zapraszam na  mój profil – o TUTAJ –> KLIK. Bo tam do Was nie tylko piszę, ale i gadam.

Żałuję, że czasem nie miałam czasu na blogowanie!

Zdarzają się sytuacje, w których po prostu trzeba odetchnąć. Miałam kilka kryzysów w blogowaniu, choć chyba nie było miesiąca, by nie pojawił się choć jeden wpis. Początki były bardziej ckliwe. Gdy przybywało czytelników – także tych, których wolałabym tu nigdy nie przywitać, byłam coraz mocniej wycofana, to wtedy pojawiały się najpoważniejsze kryzysy, i posty o Dupie Maryni. Bo z jednej strony chciałam tu być, a  z drugiej, nie czułam się już tak pewnie jak kiedyś. Aż w końcu dotarło do mnie, że przecież to moja przestrzeń. A ja mam prawo być tutaj po prostu sobą. Taką naturalną, roztrzepaną, i szczerą jak na co dzień – w świecie realnym.

Na własną domenę przeszłam dopiero rok temu. Mogłam wcześniej – czekała sobie grzecznie na mnie – aż do tego dojrzeję. I dziś  – na ten moment  – mogę orzec, że choć prowadzę wiele stron internetowych to ten blog, będzie dla mnie ZAWSZE najważniejszy! Bo tak naprawdę, przyniósł mi on wiele dobrego – żeby nie powiedzieć, że prawie wszystko, co mam.

Dzień, w którym zaczęłam blogować, totalnie odmienił moje życie. Dlatego piąte urodziny bloga – które już w sierpniu – chciałabym jakoś szczególnie uczcić! A kto mnie zna, ten wie, że jak zaplanuję z zapałem jakąś imprezę, to zawsze jednak jest EPICKO 🙂 I będzie. Ale wcześniej, powiedzcie mi proszę.. czy jest coś, czego Wy żałujecie, w związku z Waszym blogowaniem?

Udostępnij: