Wszystko i nic

Choroba lokomocyjna u dzieci – jak sobie z nią radzić?

choroba lokomocyjna u dzieci

Od pewnego czasu podejrzewałam, że Mikula na brzuszkowe problemy kiedy jeździ autem. Jeśli chodzi o inne środki komunikacji, niby wszystko było ok. Ale gdy tylko mieliśmy gdzieś się wybrać samochodem, od razu tracił humor, i wymyślał pierdyliard wymówek, by tylko nie jechać. Choroba lokomocyjna u dzieci to częsty problem. Jak sobie z nią radzić? Czy jest  na nią jakiś skuteczny sposób?

Choroba lokomocyjna u dzieci – objawy

Jeśli Twoje dziecko skarży się na ból głowy, ma nudności, albo wymiotuje  to znak, że może mieć chorobę lokomocyjną. Podobno ta dolegliwość jest coraz silniejsza z roku na rok, ale taki prawdziwy moment kulminacyjny osiąga, gdy dziecko kończy około 12 lat. U nas pierwsze objawy pojawiły się jakieś dwa lata temu, ale w tym roku były już na tyle nasilone, że młody protestował zawsze, gdy mieliśmy gdzieś jechać autem.

Choroba lokomocyjna u dzieci – jak z nią walczyć?

Jedyne, co przychodziło mi na myśl,  kiedy Miko w trakcie podróży mówił, że mu nie dobrze, to słowa : Nie patrz za siebie.

Ja też tak zawsze miałam. Kiedy rozglądałam się do tyłu, albo patrzyłam w telefon  – czy próbowałam czytać książkę, to była tragedia. Było mi niedobrze nie tylko w aucie, ale też prze następne pół dnia.

Posiłkowałam się różnymi lekami, które tak naprawdę można kupić nie tylko w aptece- ale też na stacji benzynowej, czy w supermarkecie. Jest ich całe mnóstwo – nie wiem które są najskuteczniejsze, bo Mikołajowi nigdy ich nie podawałam. Podaję lekarstwa jedynie w ostateczności. I tylko pewniaki. Dlatego medykamenty w tym temacie odstawiliśmy na bok.

Podobno świetna jest homeopatia. Rzekomo pomaga imbir – są takie gotowe napoje imbirowe, które kupujemy w aptece. Dobrze jest mieć też przy sobie cukierki imbirowe. Ale sporo osób zachwala także wypicie herbatki rumiankowej, tuż przed wyruszeniem w podróż.

Generalnie sposobów na chorobę lokomocyjną u dzieci niby jest sporo. Ale nam nie pomógł żaden z nich. Aż do momentu gdy trafiłam na CZARODZIEJSKIE OPASKI.

Opaski na nudności!

Pewnego dnia, kiedy byłam już naprawdę zrozpaczona tym, że Miko stawia opór za każdym razem, gdy chcemy go gdzieś zabrać, opowiedziałam o tym na Instagramie. Ktoś wtedy zapytał się mnie – a znasz takie specjalne opaski? Zakładasz je dziecku na nadgarstek, uciskają pewne miejsca, dzięki czemu wszelkie dolegliwości znikają.

Wtedy po raz pierwszy o nich przeczytałam. Oczywiście od razu zaczęłam poszukiwać informacji, i trafiłam na stronę opaskinanudnosci.pl. Okazało się, że nie są obciachowe – a to też ważne, bo Miko potrafi już nieźle wybrzydzać.

Przyznam, że nie do końca wierzyłam  w moc opasek akupresurowych. Jednak z miejsca powiedziałam Mikołajowi, że to czarodziejska opaska – sami wiecie, jak działa moc pozytywnego myślenia 🙂 Pełna obaw, oczekiwałam na efekty. I – o dziwo – zaskoczyły mnie ogromnie. Miko jeździ z opaskami od mniej więcej miesiąca. Od tego czasu NIGDY nie narzeka na dyskomfort w czasie jazdy, a wycieczki (te bliższe, i dalsze) stały się dla nas wszystkich PRAWDZIWĄ przyjemnością!

opaski akupresurowe

choroba lokomocyjna

choroba lokomocyjna u dzieci

 

Opaski akupresurowe – nie tylko na chorobę lokomocyjną!

I to jest informacja, która zadowoli wszystkich tych, którzy mają jakiekolwiek problemy związane z wymiotami i nudnościami. Bo nasze opaski pomagają również w przypadku migreny, nudności ciążowych, czy pooperacyjnych.

Opaski Sea Band pozwalają uciskać odpowiednio tak zwany punkt Nei – KUAN. Można go łatwo odnaleźć na każdym z nadgarstków , a jak to zrobić, pokazuje nam instrukcja.

 

Ja jestem trochę jak niewierny Tomasz. Rzadko w coś wierzę, zanim nie zobaczę. Ale tym razem zobaczyłam. Przetestowałam te niezwykłe opaski na moim dziecku i naprawdę śmiało mogę je polecić każdemu, kto ma problemy związane z nudnościami. Szkoda, że nie trafiłam na nie, kiedy byłam w pierwszej ciąży – oj.. bardzo by się wtedy przydały. A może Wy macie jakieś swoje sposoby na chorobę lokomocyjną u dziecka?

Udostępnij: