Wszystko i nic

Pasja – jak ją odnaleźć, i pielęgnować w naszym dziecku?

pasja

Kiedy taki mały człowieczek przychodzi na świat wydaje nam się, że możemy sobie go dalej “formować”. Jakby naprawdę był z gliny, i tylko czekał na to, aż zapiszemy jego kartkę. Często rodzice widzą w swoim dziecku siebie – i chcą (na siłę) spełniać z jego pomocą własne marzenia, wybierając mu drogę, którą ma iść. Ich pasja, ma być jego pasją. Nieistotny jest dla nich dziecięcy potencjał, który drzemie w maluchu gdzieś głęboko, i tylko czeka na to, by pomóc go uwolnić.

Dziecięca pasja – jak pomóc ją odkryć?

Nie jestem standardowym rodzicem. Może dlatego nie mam grzecznych dzieci. Pozwalam im dokonywać wyborów – nawet tych trudnych – i nie stawiam na swoim gdy widzę, że bardzo im na czymś zależy. Kiedy któryś mówi : chcę zostać policjantem- nie podcinam mu skrzydeł stwierdzając, że to za trudne, że nie da rady. Mówię za to, że trzymam kciuki, i że jeśli od najmłodszych lat przyłoży się do nauki, na pewno mu się uda.

Nie będę wybierać im pasji – choć jeszcze jakiś czas temu wydawało  mi się, że moje Bąki nie będą ich miały. Że nie interesuje ich nic szczególnego, i przy niczym nie potrafią wysiedzieć dłużej, niż 5 minut. Myliłam się i okazało się, że aby odkryć to, co naprawdę lubią, wystarczy tylko dać im taką możliwość, i lepiej ich słuchać.

Z tymi pasjami jest tak, że czasem dziecko lubi coś, w czym wcale nie jest najlepsze. Ale czy to ważne? Nie musi przecież wygrywać wszystkich zawodów, skoro uwielbia biegać. Choćby miało być ostatnie – chwal. Ważne przecież, że ukończyło bieg.

Podobno te pierwsze pasje, przedszkolne, są nietrwałe. Ja jednak uważam, że jeśli dziecko już wtedy wykazuje jakieś szczególne zainteresowania, to trzeba je rozwijać. Ważne jednak jest to, by to Maluch tego chciał, a nie rodzic, który chce za pomocą dziecka spełniać własne marzenia. Ono nie będzie niczyim odpowiednikiem. Nikogo też nie musi naśladować. A jedyne co my, jako rodzice, możemy zrobić dla naszego dziecka by pomóc mu odnaleźć pasję to dać mu nasz czas, obserwować, i słuchać.

Pasja – to może być wszystko

Może objawiać się w zainteresowaniu nauką – bo nagle dziecko zlicza widelce w szufladzie, ilość par butów w szafie, i elementów puzzli.

Pasja może być uwielbieniem do zwierząt, albo do jazdy na rowerze. Albo też przeistoczyć się w nałogowe zbieractwo. Nieważne, jak dziwna jest – jeśli tylko daje możliwości rozwoju, powinniśmy pomóc naszemu dziecku ją pielęgnować.

Ostatnio odkryłam zdolności manualno plastyczne Fifulca. Ja tego nie znoszę. Zdecydowanie nie odziedziczyłam umiejętności i talentów po Tacie, czy Chrzestnej. Ale Młody raczej tak. Siedzę więc z nim godzinami, przyklejając do kartek kolorowe cekiny, i robiąc kolejnego ducha z rolki od papieru – bo chce, bo lubi, bo nazywa to pasją.

Zatem dziecięca pasja, wymaga od rodzica poświęcenia. Dopóki jednak jestem w stanie spełnić oczekiwania mojego dziecka, będę to robić.

Dinozaury – nowa pasja?

Uwielbiam kreatywne zabawki. Przyznam, że ostatnio moje dzieci rzadko coś ode mnie dostawały. Postanowiłam to zmienić, w związku z czym w najbliższych dniach poznacie między innymi kilka świetnych, rodzinnych gier planszowych.

Ale dziś, chciałabym pokazać Wam DNA DINOZAURÓW! Mamy ostatnio fazę, na te stworzenia. Kolekcja figurek systematycznie rośnie, a kiedy pytam, czy chcieliby czekoladę, czy kolejną figurkę, wybierają to drugie. (Taki sam szał jest  w przypadku resoraków – więc pomysł na świąteczny prezent już jest)

Zabawki kreatywne – TAK. Dinozaury- NIEKONIECZNIE. No… bo pomijając fakt, że pewno sama niebawem zacznę czuć się jak taki dinozaur ;), to nie jarają mnie te stwory. Nie zapamiętuję ich nazw, nie wiem czym, i który z nich się żywi – oni wiedzą.

Sama zabawka też na początku nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Nawet, kiedy wyjęłam ją już z opakowania. W sumie, to pomyślałam sobie: PHI! I czym tu się podniecać? Jakaś bryła gipsu,  i plastikowy młotek. Ale reakcja moich Bąków była już zupełnie inna. Bo oni naprawdę wierzyli w to, że na chwilę zostaną paleontologami, a tu przecież jeszcze mogli być dino – genetykiem (ależ to poważnie brzmi 😉 ). Przejęli się więc mocno, i UWIERZCIE, że przy pierwszym dinozaurze siedzieli razem, zgodnie, aż 3 godziny. Tyle zajęło im wystukiwanie z bryły poszczególnych kości szkieletu, i brakującego DNA. A później jeszcze była zabawa przy składaniu, i z matami, dzięki którym mieli okazję poznać rozszerzoną rzeczywistość.

Gdybym tak miała zliczyć czas, jaki spędzili łącznie na zabawie – przy jednym egzemplarzu, było to jednorazowo jakieś 5 godzin. A później, gdy do Triceratopsa dołączył Stegozaur, można było jeszcze wprowadzić element rywalizacji, i odbywać śmiertelnie poważne walki.

No i ta mata.. Rozszerzona rzeczywistość. Mój smarfton trochę przycinał, dlatego nie mamy zdjęć (choć jedno chyba udało się uchować) ale musicie uwierzyć na słowo, że zabawa była przednia, i nagle te bestie z kartki papieru ożywały a do tego osiągały niezwykłe rozmiary. Dobra.. powiecie może, że jestem jak dziecko, ale ten element zabawy podobał mi się ogromnie 😉

Czy kupiłabym tą zabawkę jeszcze raz? TAK! Zdecydowanie! 

zabawka dinozaur

kreatywna zabawka

zabawa wykopaliska

dna dinozaurów

mądre zabawki

zabawka z gipsu

dziecięce pasje

zabawki kreatywne

zabawki dinozaury

I teraz Wiecie.. te dinozaury stoją sobie na ich biurku, i świecą w ciemności. Więc jaka krzywda może się im stać ciemną nocą, skoro bronią ich takie bestie? Ha! Już nie przylatują do mnie do wyrka. A jak któryś tam czasem mnie na chwilę zawoła, to i tak przykryje się później kołdrą, i zaśnie sam.

Bardzo, ale to BARDZO Wam tą zabawkę polecam. Nie tylko dla chłopców. Jest przeboska. Idealna na prezent – nawet bez okazji. No i pozwala wypić ciepłą herbatę, czy kawę – nawet kilka kubków. Może przy składaniu dinozaura będzie dziecku potrzebna pomoc, a później będzie Wam Dzieć pół dnia marudził, że chce pożyczyć telefon, ale i tak warto. I w związku z tym – co by ktoś z Was mógł się przekonać o tym – mam dla Was jeden egzemplarz tejże zabawki do wygrania.

DNA DINOZAURÓW – Tyranozaur REX

dna dinozaurów

UWAGA KONKURS! Widzicie tego gościa? No.. tego do góry. Straszny jest. Chociaż dzieciaki go uwielbiają. Chcemy go sprezentować komuś z Was. Co trzeba zrobić, by mieć szansę na jego zdobycie?

  1. W komentarzu pod tym postem napisz dlaczego uważasz, że warto mieć pasję? A może myślisz zupełnie odwrotnie? Chętnie poznam Twoje zdanie!
  2. Koniecznie zostaw mi swój adres mailowy – jeśli wygrasz, będę oczekiwała, że to właśnie z niego wyślesz mi swoje dane do wysyłki nagrody.
  3. Trzymaj kciuki do 29 października WŁĄCZNIE – to wtedy kończymy naszą zabawę.

EDIT: WYNIKI! Dziękuję serdecznie za udział w zabawie 🙂 Cieszę się, że i Wy, i Wasze dzieci macie swoje pasje, i uważacie, że warto je mieć 🙂 Wybór nie był łatwy, zgłoszenia zbliżone poziomem, dlatego postanowiłam nagrodzić Paulinę Marmurowicz – przede wszystkim za wierszyk 🙂 Paulino, proszę skontaktuj się ze mną w sprawie odbioru nagrody. Gratuluję!

A mi nie pozostaje nic innego, jak życzyć wszystkim POWODZENIA. Gra jest warta świeczki, bo cóż jest na tym świecie cenniejszego od … 5 godzin spokoju i hektolitrów ciepłej herbaty, czy kawy do wypicia? 😉 Tak.. cuda się zdarzają!

 

Udostępnij: