Wszystko i nic

Wrzosy w domu – jak je pielęgnować, by jak najdłużej cieszyły oko?

wrzosy w domu

W moim domu nie ma kwiatów. Jeśli cofniecie się do wcześniejszych wpisów zauważycie, że jednym z moich postanowień noworocznych było to, by te kwiaty się w nim znalazły. Średnio mi idzie na razie, ze spełnianiem postanowienia, chociaż często można u mnie znaleźć kwiaty cięte, a do ich zakupu motywuje mnie wciąż bardziej możliwość wykorzystania ich do zdjęć, niż walory estetyczne. Ale, zawsze coś, prawda? 😉 W każdym razie.. ostatnio jest boom na wrzosy w domu, więc i ja zaopatrzyłam się we własny wrzosiec. I do domu, i do biura. A przy okazji dowiedziałam się, jak o nie dbać, żeby cieszyły oko jak najdłużej i jak się okazuje, ile Pań kwiaciarek, tyle opinii. Fuck!

Czy wrzosy w domu, to dobry pomysł?

Jeśli chodzi o walory estetyczne, to JAK NAJBARDZIEJ. No spójrzcie same – boski jest, prawda? Tak bardzo, że mam ochotę na niego chuchać, i dmuchać, żeby tylko postał jak najdłużej. Balkon mam malutki, poza tym.. w domu ma oko cieszyć, a nie za oknem. Ale.. czy tak się da? I jak długo?

Opinie na ten temat są skrajnie różne. Co niektórzy mówią, że ich wrzosy czy wrzośce wyglądały tak pięknie nawet przez pół roku, inni za to stwierdzili, że wyrzucali je po tygodniu, czy dwóch, bo kwiaty opadały, a wrzos się zasuszał.

No cóż.. spójrzmy prawdzie w oczy. Wrzos jest piękny, i popularny, ale wcale nie łatwy w uprawie. Z tego, co się dowiedziałam, wrzos potrzebuje sporo miejsca. I kiedy już sobie takiego przyniesiemy ze sklepu, czy kwiaciarni, powinniśmy go przesadzić – ja, moje, włożyłam tylko do ozdobnych doniczek. Nie przesadzałam – ryzykowne?

Wrzos jest też wymagający, jeśli chodzi o glebę. Ziemia ma być kwaśna, i najlepiej kupić taką, która jest odpowiednia dla roślin wrzosowatych.

Co do stanowiska – to raczej powinno być łatwo. Bo nie lubią wiatru – a w domu raczej go niewiele. Za to uwielbiają słoneczko. Także hop, na parapet. Tam im będzie najlepiej. Jednak podobno nawet jeśli zaopiekujemy się nimi najlepiej jak się da, i tak będzie trzeba pozwolić im „pooddychać” na zewnątrz. W domu – rzekomo – powinny spędzać jedynie kilka dni. W słonecznych i chłodnym miejscu – nie ma mowy o obecności obok kaloryfera.

No i teraz podlewanie. Matko Bosko! Ile ja się nasłuchałam. Raz, że trzeba codziennie, i obficie. Innym razem, że co dwa dni, i raczej mało. A trzecia Pani Kwiaciarka uznała, że najlepiej to w ogóle taki wrzos włożyć do osłonki, którą się do połowy wodą napełni. I kogo tu słuchać?

Mądre źródła podają, że podlewamy po prostu regularnie, tak, żeby podłoże się nie wysuszyło, bo nam wrzos listki i kwiaty zgubi – chyba bym się zapłakała (!)  Nie wolno zmoczyć listków! I jeszcze, jak podlewamy wodą z kranu, to trzeba jej pozwolić ODSTAĆ. No i to chyba tyle.

Wrzos, a wrzosiec

Słaba ze mnie kwiaciarka, więc gdy przyniosłam do domu ten piękny wrzosiec byłam pewna, że to zwyczajny wrzos. Uświadomił mnie ktoś na IG, i wtedy poczytałam na ten temat więcej. Jak się okazało, fajnie trafiłam, bo wrzos od wrzośca różni się nie tylko kształtem listków i kwiatków, ale również tym, że ten pierwszy kwitnie tylko do października, a drugi nawet do lutego czy marca. Tak więc, o ile nie uśmiercę swojego, będzie cieszył oko jeszcze długo.

wrzosy w domu

Warto też wiedzieć, że wrzosy, i wrzośce, to rośliny wieloletnie. Nie wyrzucaj ich zatem, kiedy przestaną kwitnąć. Jeśli odpowiednio o nie zadbasz, już za rok znów staną się ozdobą Twojego domu. A jakie są Twoje doświadczenia z tymi roślinami? Potrafisz odpowiednio o nie zadbać?

Udostępnij:
  • Ja uwielbiam wszystko, co jesienne, ale za hodowanie roślin się nie biorę, bo kompletnie nie mam do tego ręki 😉

  • Dla mnie wyglądają bombowo 🙂 Mam nadzieję, że w następnych tygodniach będzie coraz więcej kwiatów wokół Ciebie 🙂