Ckliwie

Długość dźwięku samotności..

Czwartek.. Mija równo tydzień od momentu, kiedy Chłopcy pojechali do PT. Wiedziałam. Chciałam. Ustalaliśmy to wcześniej. Potrzebowałam oddechu, bo pracy dużo. Chciałam pobyć sama.. Chciałam? A może tylko mi się tak wydawało, że chcę. Bo ja nie znoszę samotności. Wieczorów, kiedy nie ma z kim pogadać. Poranków, gdy nikt mnie nie budzi. Nocy, kiedy nikt nie przytula. A to już taka codzienność..

Długość dźwięku samotności

Cisza.. Taka, że aż wwierca się w mózg. Chciałam tej ciszy, a jej nie znoszę. I nawet sąsiad z góry, jak na złość, nie daje dziś popisu umiejętności wokalnych. Milczy. Za oknem tylko kwilenie ptaków. To za mało, żeby zabić to uczucie.

Mogę napisać.. no,mogę. Mogę już długo. Od kilku miesięcy. Ale teraz nie zamienię już literek na słowa. Za daleko.Co mi po literkach. A ludzi mi się nie chce. Nie mam czasu, ochoty, siły, wytrwałości by poznawać wciąż nowych. NIE CHCĘ! Już dość! Kolejna nowa osoba wydaje się być gorsza. Mniej ciekawa. Może za trudno mnie oswoić. A może ja już nie potrzebuję? Bo komuś pozwoliłam, za bardzo.

Cisza.. taka, że aż się jej boję. Jakby przed burzą. Boję się burzy, i uwielbiam. Powiesz, że tak nie można? Można. Jak się bardzo chce. Chyba chciałam. Już czas na burzę..

 Chcę wejść na drzewo, i patrzeć w niebo.. Tak zwyczajnie.. Nie.. nie zejdę. Nie proś.

Udostępnij: