Ckliwie

Życie choć piękne, tak kruche jest..

Nie wiem dlaczego naszło mnie na napisanie tego postu akurat dziś.. Może dlatego, że chociaż wiem, co jest w życiu najważniejsze, tak rzadko pozwalam sobie na to, by o tym pomyśleć. Uciekam w pracę – bo pieniądze, bo przecież przyszłość niepewna, bo trzeba mieć jakieś zaplecze. Zawsze jest jakieś „bo”.. albo „ale”. A życie choć piękne, tak kruche jest..

Słyszałam ostatnio wiele historii

Od osób pozornie szczęśliwych, albo szczęśliwych naprawdę. Żyli pełnią życia. Zdobywali kolejne szczyty nie oglądając się na innych. Będąc niby z rodziną, ale jednak trochę obok. I nagle.. pewnego dnia, okazało się, że trzeba zdjąć różowe okulary. Że droga na szczyt już nie jest taka łatwa, i pojawiło się na niej sporo zakrętów. A może nawet ślepy zaułek?

Zawiodło zdrowie. O które z resztą nigdy nie było czasu zadbać. Bo wiecznie coś. Informacja taka, spada na nas jak grom z jasnego nieba. No bo jak to możliwe? Przecież nic mnie nie bolało. Zawsze miałam tyle energii. A jednak!

Niesprawiedliwość tego świata

Można by rzec.. Ale ja myślę inaczej. To my, sami, jesteśmy wobec siebie (i najbliższych) niesprawiedliwi, stawiając na piedestale dobra materialne. Bo to za nimi tak wciąż gonimy. I ja też to robię. Wiesz.. mój czytelniku. Tak sobie myślę, że kiedy nie goni mnie żaden termin, to nawet te moje Pierduśniki nie są dla mnie nad wyraz wkurzający. Gdy plotą trzy po trzy i nie zamykają im się dzioby. Przecież oni chcą tylko poznawać świat. Stąd pierdyliard pytań i podtykanie co chwilę nowych książek. Jestem ich Matką. To był mój świadomy wybór.. Decyzja, za którą mam obowiązek brać odpowiedzialność.

Czasem ich nie lubię

I Mamą być nie znoszę. I marzę o chwili spokoju. O tym, żeby zamknąć się w łazience. Nalać do wanny wody i nie słyszeć N I C. Tak zupełnie. Ale wiem, że chociaż brzmi to strasznie, to jest takie.. NORMALNE. Wydawało mi się, że potrafię czerpać z życia garściami. Wciąż uważam, że potrafię się nim naćpać, i nawet bardziej, niż rok temu..

Ale w 2016 żyłam inaczej, i wciąż jednak nie byłam jeszcze tym, kim jestem dziś. Widziałam mniej – chociaż i tak już dużo. Na wiele spraw machałam ręką – tych ważnych, niestety.

Dzisiaj.. kiedy słucham kolejnej historii o przemijaniu, i na własnej skórze odczuwam jak ktoś mi bliski martwi się o kogoś bliskiego mu jeszcze bardziej, z większym niż zwykle wzruszeniem słucham : życie choć piękne tak kruche jest. Stań, kurczę! Zatrzymaj się. Przytul. Pogłaszcz. Uśmiechnij się. Nie dojdziesz na szczyt dziś? Zrobisz to jutro. (A przed nami wizyta w szpitalu i kolejna operacja. Myśli nie dają mi spokoju. Trzymajcie kciuki.)

Udostępnij:
  • Gosia z Mamelkowa

    Zawsze będą dni te lepiej i te gorzej wykorzystane… Tak już jest.
    Dobrze, gdy umiemy dostrzec i docenić, to co w życiu najważniejsze – rodzina, zdrowie, miłość. Reszta jest na dalszym planie….
    Dużo zdrowia życzę i trzymam kciuki.

    • kciuki się przydadzą, dziękujemy 🙂
      Prawda. I czasem trudno się otrzepać, by zrozumieć co liczy się najbardziej. Często robimy to zbyt późno.

  • Jakub Przybylski

    Kolejny post chwytający za serce… lubię to u Ciebie 🙂 Zdrowia dla Was. Przesyłam pozytywną energię.

    • Pozytywnej energii mam niby dużo.. ale… (ejj.. a może byś tak nas odwiedził w tym szpitalu, co? ;))

  • To prawda. To jest mój największy lęk, że doświadczę tej kruchości życia kolejny raz, a pod tym względem nigdy mnie nie oszczędzało.

    • podobno pomaga pozytywne myślenie, chociaż w takich sytuacjach to często i ono zawodzi.. Ale 3mam kciuki, żeby już nie spotkała Cię żadna, przykra niespodzianka

  • Trzymamy kciuki mocno i tulimy wirtualnie!!!!

  • Pewnie, że trzymam kciuki. Powodzenia! :*