Wszystko i nic

Lego Batman – recenzja. Czy Batman to buc?

To zupełnie nie moje klimaty, dlatego Pierduśniki musiały mnie dłuuugo namawiać na to, żebym wybrała się z nimi na Lego Batman. Recenzja będzie szczera. Ale weźcie pod uwagę, że ja nie zachwycam się klockowymi przygodami. Możecie więc brać poprawkę na niektóre moje słowa 😉 O ile oczywiście jesteście fanami Lego.

Lego Batman film –  recenzja

No bo jak obiektywnie może wypowiedzieć się osoba, która nie rozumie fenomenu lego? Kiedy wszyscy się przecież nimi zachwycają. Gdy moje Bąki dostają kolejny zestaw klocków, to aż mnie skręca bo wiem, że będę musiała z nimi konstruować kolejne budowle, a ja niekoniecznie to lubię. Bo kiepski ze mnie konstruktor, ale też zwyczajnie nie mam do tego cierpliwości. Oni sami też w sumie średnio się tymi klockami bawią. Może dlatego, że próbują tylko układać gotowe zestawy nie wykorzystując swojej kreatywności i inwencji twórczej – a skoro ma być jak na obrazku – to ma być i już. No i nie próbują nawet niczego zmieniać w – z góry ustalonych – konstrukcjach.
Ale to nie o klockach miało być, tylko o klockowej przygodzie w wydaniu : Lego Batman.

Dlaczego uważam, że Batman to buc?

Stwierdziłam tak już na początku, kiedy to usłyszałam z jego ust słowa : Nie potrzebuję Cię. Nikogo nie potrzebuję!
Pieprzony SAMSON. I już wtedy ta bajeczka wyzwoliła we mnie negatywne emocje. Może dlatego, że znałam już kiedyś ( a w zasadzie dalej znam ) takiego SAMSONA, który myśli tylko o sobie i ludzie mu do szczęścia nie potrzebni.

 

Ostatecznie okazuje się, że..

Nawet taki Batman może odkryć jak ważna w życiu jest rodzina i przywiązanie. Nawet kilka ckliwych scen udało się wyłapać. Jak tak patrzyłam na Pana Batmana w końcowej fazie jego “przemiany” to stwierdziłam nawet, że w sumie jeży się trochę na okazywanie uczuć jak ja. A buzują w nim, że hej. W każdym razie – jakiś przekaz ostatecznie wychwyciłam, aczkolwiek sama historia nie zachwyciła mnie szczególnie, i nie jest to dla mnie bajeczka, na którą chętnie poszłabym jeszcze raz, albo kupiła do domowej kolekcji dvd, żeby ze smokami wieczorami oglądać.Co to, to nie!

No dobra..

Może i sama animacja – w sensie wykonania – jest spoko. Ale lego batman film nie jest animacją najwyższych lotów. Mimo wszystko jak się czegoś nie lubi, to po prostu trudno się do tego przekonać. Jeżeli kiedyś zakocham się w lego (jeśli to w ogóle możliwe) wrócę do tej animacji jeszcze raz. Może wtedy inaczej na to wszystko spojrzę. Na dzień dzisiejszy, treść Lego Batman – na poziomie mocno przeciętnym jak dla mnie. Efekty – całkiem spoko. Nie zdradzam fabuły – bo zepsuję Wam całą zabawę a wiem, że wielu jest wśród Was legofanów. Dodam tylko, że moje Pierduśniki był zachwycone. A to chyba najlepsza rekomendacja. Zdanie Matkasa sie nie liczy 😉

A Wy, już oglądaliście Lego Batman? A może jakieś inne animacje z klockami lego w roli głównej? Co o nich myślicie?

Udostępnij: