Ckliwie

Powiedz mi, że mnie kochasz..

Uf… jakże się ucieszyłam, że nie jestem jedyną Matką, która bez opamiętania docenia fakt, że jej Bąki wreszcie znów mogły przywitać przedszkole. Tym lżej mi było na serduchu, że Oni już dni odliczali. JA TEŻ 🙂 A teraz patrzę na zegarek myśląc sobie – kurtyna.. jeszcze tyle do zrobienia, a za kilka godzin znów ten gwar w domu, szczypanie, gryzienie bicie i teksty typu “powiedz mi, że mnie kochasz”. A no.. Bo właśnie tak to u nas ostatnio jest. Rywalizacja o miłość na najwyższym poziomie..

Coś sobie uświadomiłam..

Nie sama, off course. Pchnął mnie ku tej istotnej myśli Wujcio, który czuwa nade mną w różnych sytuacjach. Już jakiś czas temu, pewnego sierpniowego wieczoru 😉 Podczas spaceru po (brzydkim w tamtej okolicy) Wrocławiu. Spojrzał na mnie tym swoim wszechwiedzącym wzrokiem nawet nie marszcząc tym razem czoła – pozwolił mu na to totalny luz, którego (z pewnością) bez “wsparcia” by nie doświadczył.. Jeszcze nie teraz 😉
W każdym razie.. spojrzał.. i powiedział..

Ciotka.. wkurzają Cię te Twoje Dzieciaki, nie?

A ja pierwszy raz, zupełnie nie miałam zamiaru się wypierać. Bo tak, to prawda! Wkurzają mnie często do granic możliwości, a nawet je przekraczając i jestem wtedy tak mocno podkręcona, że mam ochotę dać im pstryczka w nos a później się odwrócić i wyjść zostawiając ich samych sobie.
To wtedy uświadomiłam sobie, jak często traktuję ich jak “karę”. A przecież oni nie są karą, są nagrodą. Są najlepszym, co kiedykolwiek dostałam od życia. A ja tyle razy myślę sobie- Gash… gdyby Was nie było.. to ja bym mogła zrobić tak dużo. Być w tylu miejscach, spotkać tylu ludzi. Nie musiałabym zastanawiać się czy mogę się do kogoś przytulić, bo jakiś Mały Bąk będzie walczył o moją uwagę i coś tam w tym jego małym serduszku zacznie się dziać.
Nikt nie wisiałby na mnie przez pół dnia nie dając nawet pogadać przez telefon i pokazując, że jestem TYLKO jego, i że tak w ogóle to on mnie NIKOMU i NIGDY nie odda. “Ale Mamcia.. ja Cię kocham”. Rany Boskie, czy Wy wiecie, że taką miłością można zagłaskać?
A Oni ( szczególnie Feli ) głaszczą mnie tak mocno, że ja już nie mam ochoty odpowiadać. I albo robię to od niechcenia, albo zwyczajnie milczę.

A wtedy słyszę : Powiedz mi, że mnie kochasz..

Okrutnie byłam wczoraj zmęczona. Praca- która daje mi ogromną satysfakcję, wyciska mnie czasem z sił jak cytrynkę – ale taaaak to kocham. Kocham, tak samo jak ich. Muszę mieć świadomość tego, że mam OBOWIĄZEK kochać Ich miłością bezwarunkową. Jednego i drugiego tak samo. Nie zważając na to, że jeden jest podobny do Ojca bardziej, drugi mniej. To jest moja masakra – nie mogę jej zrzucać na nich. TO JA muszę się z nią do końca uporać.
Zmęczona byłam.. a trzeba było jeszcze przygotować ich przedszkolnie. Podekscytowani już na zapas dzisiejszym dniem zasnęli tak szybko, jak to im się dawno nie udało. Stanęłam w drzwiach sypialni, spojrzałam na te małe buziole i chociaż byłam jeszcze chwilę wcześniej wkurzona bałaganem, który zrobili i zachlapaną łazienką cmoknęłam każdego w policzek, pogładziłam po włoskach, i powiedziałam, że kocham. Uśmiechnęli się przez sen. I ja też.. patrząc na nich. Bo kocham. Najmocniej na świecie.. Bo miłość rodzicielska nie ma sobie równych.. i będę im to powtarzać (i pokazywać) zawsze.

Żeby nie byli kiedyś jak ja…

 

Udostępnij: