Wszystko i nic

Pokój 240 – wakacje Zakopane, Sośnica

Jestem tu drugi raz. Pierwszy był “na szybko”, tylko parę chwil, ale i tak miałam okazję obejrzeć Sośnicę od piwnicy aż po sam dach 😉 Różni się znacznie od Reymontówki. W zasadzie nie skłamię nawet jeśli powiem, że jest to zupełnie inna bajka. Wspomnienie o Reymontówce zawsze będzie mnie przyprawiać o uśmiech. To taki sentyment, którego N I C nie zmieni, zwłaszcza, że Kościeliskie szlaki przemierzałam kilka razy z tymi, którzy są dla mnie ważni. Ale to też nie jest zwyczajny hotel/pensjonat – kurczę. Nawet nie wiem jakim mianem określić to miejsce. Hotel – to tak bezdusznie.. a przecież ono ma tą duszę.. A dlaczego tak uważam?

 Wakacje Zakopane z dziećmi – Sośnica

Już na samym wejściu, jeszcze w recepcji, niezależnie od pory, przywita nas ktoś z uśmiechem na twarzy. I to nie takim Wiecie.. wymalowanym na siłę. Tutaj nikt nie pracuje bo musi.. Każda  z osób, która tworzy klimat Sośnicy czuje to miejsce najbardziej jak się da. Nie zmarszczy brwi gdy zadamy dziesiąte z rzędu pytanie.. Nie będzie mruczeć pod nosem, bo Bąki znowu wylały coś na obrus.

 

 

 

 

 

Przemiłe Panie z kuchni, z ogromną cierpliwością opowiedzą, że przecież nic się nie stało, a w ogóle, to zaraz zaradzimy problemowi, bo któraś przyniesie piankową podkładkę, która ochroni stół przed kolejnymi wypadkami. I mogłabym tak wymieniać bez końca, bo i Panie, które dbają o porządek dbają też o to, żeby goście Sośnicy czuli się jak w domu. Jestem oczarowana, urzeczona nawet podejściem całego personelu do gości, którzy odwiedzają to miejsce.

Wakacje Zakopane – Sośnica to ….

… labirynt. Niezmierzone ilości korytarzy, i co kawałek jakieś “gniazdko”, w którym można odpocząć. A to sofa ze stolikiem, a to sala z większą ilością wygodnych foteli i kącikiem z książkami. Co kawałek można też wyjść na balkon, czy taras, i po oddychać świeżym powietrzem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sośnica lubi dzieci..

Cały ten labirynt zaprowadzi nas między innymi do sali zabaw – ogromnej, bez dwóch zdań. Kolorowej tak bardzo, że uśmiechniesz się na samym wejściu a później Twoje dzieci “zanurkują” w zabawkach, których nie brakuje. W kącikach sali porozkładane są materace. Przykryte mięciutkimi kocykami i obłożone kolorowymi poduchami – rewelacja. Niby takie nic, ale wierzcie mi, że nie dość, że wrażenie wizualne jest MEGA fajne, to jeszcze wygodnie się na tym siedzi – testuję właśnie jeden taki kącik 😉 Mogłabym tutaj pracować.. Feli biega obok, a ja nie marudzę, że nie mogę się skupić. No.. to też zasługa metrażu, bo chyba nie skłamię mówiąc, że cała sala zabaw jest większa, niż całe nasze mieszkanie w Gnieźnie. (Mamy 40 metrów ;))

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tuż obok, sala komputerowa. To się rzadko zdarza w takich miejscach.

 

Piętro niżej – sale konferencyjne:

 

 

Naprzeciw kolejny labirynt korytarzy.. tym warto przejść, jeśli chcemy trafić do strefy aktywności. Siłownia – nie jakaś tam wielka, ale z podstawowym sprzętem. Fajnym – gdybym miała mówić językiem moich Bąków to napisałabym, że wypasionym 😉

 

 

 

Nieopodal basen – wszystko mega zadbane. Szatnia, prysznice.. Uff… gorąco tam. Wchodzisz, i naprzeciw masz saunę. Serio, stamtąd się nie chce wychodzić. Przy basenie ratownik – chcesz, to i nurkować Twoje dzieci nauczy. A jak pływać nie potrafią, to i na to rada się znajdzie, żeby się zamoczyć chociaż mogły.

 

 

 

Przy wyjściu jeszcze stół do ping ponga. Bąki nie odpuściły – za każdym razem trzeba było choć przez chwilę przystanąć, żeby pograć – chociaż to chyba zbyt duże słowo.. Bo co Oni tam (póki co) potrafią 😉

 

Jadalnia  – przestronna. Przyjazna dla oka. Śniadania  obfite i różnorodne. Opcja szwedzkiego stołu to moje ulubione rozwiązanie. Sprawdza się i tutaj – goście zachwyceni ale trudno żeby marudzili, skoro wybór produktów śniadaniowych jest OGROMNY. I zawsze coś ciepłego.. plus coś do kawki- na słodko.

 

 

 

 

A obiady? MISTRZOSTWO ŚWIATA. Pierogi, które podano nam w ramach przystawki pierwszego dnia zachwyciły i Bączyska – wcinali, aż im się uszy trzęsły. Barszczyk też przepyszny, delikatny, idealny jeśli chodzi o dzieci, ale i nam smakował – BARDZO – a jak 😉 Drugie – MEGA 🙂 Zwłaszcza, że idealnie wpisało się w naszą dietę 🙂 filet z kurczaka ze szpinakiem, pieczone ziemniaki i sałatka – MNIAM. A na deser, owoce i galaretka..

 

 

 

 

Przystawka dnia drugiego równie smaczna – i Miko wciągnął, chociaż sałaty (podobno) nie lubi 😉 Rosołek – wiadomo… chyba nie ma kogoś, kto nie lubi. Drugie – mocno po domowemu a deser? Żeby móc go dostać, Bąki wszamały wszystko jak leci 😉 No dobra.. drugiego dania nie dały rady, ale dokończyły wieczorem, bliżej ich godziny kolacji bo muszę dodać, że jak któryś Smok sobie z posiłkiem nie poradzi, to będzie mógł zabrać go sobie do pokoju 😉

 

 

 

Ostatnia obiadokolacja też została wsunięta przez Bąki prawie do końca. Przystawkę w tej formie podaję Smokom w ramach dania głównego, bo cukinni Ci u nas dostatek – a raczej u Babci w ogrodzie. Lubią zatem 😉 Pomidorówka – chyba ulubiona zupa zaraz po rosole – albo przed? 😉 Drugie danie pychota i deser – ja już nie zmieściłam tym razem 😉 ale Babcia i Dziadziuś stwierdzili zgodnie, że mega smaczny 😉

 

 

 

Wakacje Zakopane z dziećmi – pakiety Sośnicowe

W Sośnicy można wykupić sobie pakiet, w którym przewidziane są dodatkowe atrakcje. My załapaliśmy się między innymi na warsztaty kulinarne, mini disco w barze (ojjj taaaak, jest tam bar z prawdziwego zdarzenia – OGROMNE na mnie wrażenie zrobił. Podróż w czasie. MEGA – tylko zdjęcia wyszły na tyle kiepskie – mój aparat nadal w rozsypce – że nic Wam nie pokażę 🙁 chyba, że uśmiechnę się do kogoś z Sośnicy ;)), przejażdżkę bryczką, warsztaty lutnicze, mini kino dla Bąków czy też mini kurs barmański. Ale pakiet jest naprawdę BARDZO bogaty, i każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Wystarczy wysłać zapytanie przed Sośnicową stronę a otrzymacie wyczerpującą odpowiedź.

 

Przestronnie, i wygodnie

Pokój.. Ogromny, klimatyczny.. odwykłam od takiej przestrzeni. Ale teraz wiem, jak bardzo jej potrzebuję. Ja wiem, że są większe rodziny, które na takich 40 metrach jak my gnieżdżą się przez całe życie, ale ja coraz bardziej czuję, że u nas to tylko na chwilę. Tutaj za to, w Sośnicy, miejsca nie zabrakło. I gdyby nawet jeszcze ze 2 tak pioruńsko niegrzeczne Bączyska jak moje mi ktoś dołożył, pewno bym nie zauważyła 😉 (co innego Rodzice.. ;))

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wakacje Zakopane – Sośnica od zewnątrz

Chciałabym Wam jakoś pokazać urok tego miejsca, ale nie potrafię.. Nie tylko przez wzgląd na kiepski sprzęt, którym się w trakcie wakacji posługiwałam, ale też na fakt, że tego klimatu zwyczajnie nie da się pokazać. To trzeba poczuć. Zaznaczyć muszę, że nie piszę tego wszystkiego przez wzgląd na jakieś sentymenty. Ale jeżeli szukacie niestandardowej opcji spędzenia wakacji a dodatkowo nie zależy Wam na miejscówkach, które są zwyczajną wylęgarnią turystów, to Sośnica będzie dla Was idealnym miejscem. Z wielkim przejęciem  będę to miejsce polecać każdemu, kto zechce spędzić wakacje w Tatrach.

 

 

 

Do Sośnicy chce się wracać.. kończę ten post w poniedziałek, w okolicy godziny 22. Siedzę sobie w wygodnym fotelu i spoglądam za okno – Giewont.. Całkiem niedaleko.. Nieopodal słychać góralską muzykę.. A ja się “topię” w tym fotelu i zerkam też kątem oka na pochrapujące tuż obok mnie Bąki. Tak mi tu dobrze.. TAK DOBRZE, że łezka w oku mi się kręci.. Ja tu wrócę. I kto wie.. może kiedyś się tutaj spotkamy? 😉 NIE POŻAŁUJESZ. OBIECUJĘ!

Udostępnij: