Ckliwie

Podobno życie składa się z przypadków ..

Może.. 90  procent to zdecydowanie tradycyjne przypadki. Pozostałych dziesięć – przypadki nie przypadkowe. Bo wiatr dmuchnął w dobrą stronę, intuicja skręcić kazała w lewo, a nie w prawo, albo „sytuacja kryzysowa” nakazała być właśnie TAM. Właśnie w TYM MOMENCIE. Dziesięć procent nieprzypadkowych przypadków dzielimy na całe życie. Ja mam za sobą jego połowę – przy dobrych wiatrach ( i odpowiedniej diecie hehe) jedną trzecią. Ale… Nieprzypadkowy przypadek „trafił mi się” JEDEN.

 

Tak bardzo chciałabym podsumować już ten rok. Był OKROPNY! I Ci, którzy jeszcze do niedawna byli mi bliscy, doskonale o tym wiedzą. To był najstraszniejszy rok w moim życiu. Ciągły niepokój, stres, ta niewiadoma. Bałam się wiele razy tak bardzo, że przestawałam wierzyć w sens istnienia. I ZAWSZE radziłam sobie z tym sama. Nie dlatego, że nie było nikogo kto miałby chęć mi pomóc a dlatego, że nikogo nie chciałam obarczać swoimi problemami.

Ale przyszedł marzec.. I ta wiosna – pamiętacie ? 😉 Skowronki ćwierkały, że hej. Zapomniałam już, jak to jest… a było CUDOWNIE. Miesiąc.. dwa.. a  później kolejne.. i pstryk.. jak zwykle bajka skończyła się tak samo. Głupia byłan.. Już wiem, że byłam. Ale czasu nie cofnę, i cofać nie chcę. Bo pewne doświadczenia – wiosenno letnie – tchnęły we mnie nowe życie.

Tylko ten strach… pustka… i to zimno – w środku.. Nie przywykłam. Nie potrafię. Człowiek, stworzenie stadne. A ja nie mam w sobie nic wyjątkowego, co by mnie od człowieczeństwa odciągało. Tęskniłam. Całe życie tak tęsknię. I tęsknić będę jeszcze długo zapewne ( może zawsze?) ale ten pierwszy, NIEPRZYPADKOWY PRZYPADEK z „sytuacji kryzysowej” otworzył mi drzwi – bo to ja pukałam. A później zbliżał się powoli.. jak do jeża prawie. Jakby chciał sprawdzić, czy na pewno mu pokłócie kolcami nie grozi. Nie ma we mnie cierpliwości – tym razem była. Była dla Niego… i dla Nich ( Bąków moich ). Coraz więcej, i więcej.. aż do dziś, kiedy mogę powiedzieć otwarcie, że sie jej nauczyłam. NIKT nigdy nie potrafił się nią ze mną podzielić.. Ale on umiał..

To był dziwny miesiąc (półtora?) . Tak dziwny i pełen zaskakujących sytuacji, że słuchalibyście tej historii niedowierzając w każdy kolejny jej „rozdział”. I więcej byście chcieli. Więcej, i więcej i tak bez końca… Jak ja 🙂 i chociaż On wciąż jest pewien, że nie robi dla mnie absolutnie NIC wykorzystując moją cierpliwość ( którą sam mi ofiarował) na pomoc samemu sobie to nie ma pojęcia, że tak naprawdę ROBI DLA MNIE WSZYSTKO 🙂

I chociaż „przeprawa” była (jest) trudna to… tak bardzo warto przez nią „przejść”. WARTO, bo życie składa się z przypadków..

90  procent to zdecydowanie tradycyjne przypadki. Pozostałych dziesięć – przypadki nie przypadkowe. Bo wiatr dmuchnął w dobrą stronę, intuicja skręcić kazała w lewo, a nie w prawo, albo „sytuacja kryzysowa” nakazała być właśnie TAM. Właśnie w TYM MOMENCIE. Dziesięć procent nieprzypadkowych przypadków dzielimy na całe życie. Ja mam za sobą jego połowę – przy dobrych wiatrach ( i odpowiedniej diecie hehe) jedną trzecią. Ale… Nieprzypadkowy przypadek „trafił mi się” JEDEN. 

I tak na koniec, tych moich wywodów spontanicznych dialog..( mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe)

– Dziwnie się czuję pisząc do Ciebie.. czuję się taka… yyy… głupia.. nijaka taka…w sumie to nawet nie wiem jak nazwać to, jak się czuję..
– Potrzebna…
– Potrzebna? Nie wiem czy potrzebna.. Potrzebna czułabym się gdybym wiedziała, że rzeczywiście mnie potrzebujesz do czegoś.. czegokolwiek.. ale Ty doskonale dałbyś sobie radę i beze mnie..
– Nie prawda.. nie miałbym sił myśleć o tym wszystkim i sprawić, by się działo.. Uwierz..
– Ja tylko „słucham” .. Ty sprawiasz by się działo. SAM.
– POTRZEBNA…

Tak.. dziś zdecydowanie właśnie tak się czuję 🙂 i wiem, że właśnie tego brakowało mi przez ostatnie lata.. DZIĘKUJĘ 🙂 A tym, co wierzą w przypadki, życzę tylko TYCH NIEPRZYPADKOWCYH bo „mój” stał się dla mnie PRAWDZIWYM PRZYJACIELEM. I nawet gdyby moja „misja” miała się niebawem zakończyć, to już Wam pisałam jakiś czas temu, że to NAJLEPSZE, co mnie tym roku spotkało 🙂 DZIEKUJĘ 🙂 :*

Udostępnij:
  • Ja wierzę w przypadki i to tak, jak tylko dziecko może w nie wierzyć. Trafiłam tu przez przypadek i mimo, że jestem trochę wyrwana z kontekstu, to chce mi się czytać dalej i więcej. Czuję, że zajrzałam w niezwykłe oblicze i chyba tylko głupiec nie skorzystałby z mądrości i doświadczenia, które z niego biją.

    • Bardzo miłe to, co piszesz:) i miło będzie mi Ciebie tutaj gościć częściej 🙂

  • Wzruszające i bardzo fajnie napisane:) Nie wiem, czy wierzę w przypadkowość przypadków. Czasami lepiej jest nie być pewnym i moc sobie wybrać stopień przypadkowości danego przypadku:) Czasami przypadkowość może nas ukoić, a czasami możemy się zadręczać gdybaniem.
    Pozdrowienia!:))

    • hehhe – ja się NICZYM nie zadręczam 🙂 ale .. szczerze mówiąc..NIE WIERZĘ w przypadki 😛 nawet w te nieprzypadkowe 🙂 Bo te nieprzypadkowe, to się inaczej nazywają ale… to musi zostać moją słodką tajemnicą 😀

  • Bardzo osobisty wpis:) gratuluje!

    • Czy ja wiem ? 😉 duuuzo tu niedopowiedzen 😉

    • Hihi, właśnie- za dużo jak dla mnie, bo… niewiele skumałam 🙂
      Ale… może to ta godzina? Pocieszam się 🙂
      W każdym razie- wszystkiego dobrego :*

    • I o to chodzilo 😀 kto ma wiedziec, to wie 😉

  • Przypadek… Albo przeznaczenie 🙂

    • Hmmm… W pewnym sensie 😉

  • Nie wiem czy wierze w przypadki, ale wierze w przeczucia. Czasem je miewam, probuje zbyc rozsadkiem i zazwyczaj pozniej zaluje, ze nie posluchalam tego wewnetrznego glosu…

    • Ja tez miewam miliony przeczuc

  • Przypadki chodzą po ludziach 🙂 a najfajniejsze są te przypadki, które zmieniają nasze życie o 180 stopni 😉

    • Ten do takich nalezy 😉

  • W przypadki nie wierzę- wszystko mamy gdzieś zapisane 🙂

    • Zapisane mamy te nieprzypadkowe 😉

  • Lubię wierzyć że przypadki są przypadkowe – bo jeżeli wszystko jest nam zapisane to po co się starać? Pozdrawiam 🙂

    • No…. Niby to racjonalne 😉

  • Wpadłam z rewizytą i widzę, że u Ciebie bardzo ciekawie:) Coś w tym jest o czym piszesz..
    Pozdrawiam:)

  • Ja nie wierzę w przypadki, tylko pewne możliwości jakie mamy, a których wybór determinuje nasze dalsze losy.

    • Nooo .. Najpierw zawsze i tak jest ten przypadek 😉 ale od nas zalezy co z nim zrobimy..

  • Przypadek albo los tak chciał ważne, że jest todla Ciebie ważna zmiana

    • Bardziej niz wczoraj , mniej niz jutro. Tak wazna !

  • A ja mimo wszystko wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny 🙂 I to co wydaje się być przypadkiem już dawno jest nam pisane i stać się musi 🙂

  • To nowe tchnienie czuć z każdego słowa 🙂

  • u moich dzieci wszystko dzieje się przypadkiem, więc ja nie mam jak w przypadek nie wierzyć. wiem że zawsze coś się dzieje po coś.

    na początku myślałam, że czytam początek jakiejś fajnej książki 😉

    • Hehe chyba naprawde odwaze sie i napisze kiedys jakichs elaborat do wydania 😉

  • Mysle,ze wszystko ma swoj sens. Dla mnie zeszly rok byl okropny,a szczegolnie ostatni jego kwartal…. ale los sie odmienia.

    • A pewno. I tak naprawde wszystko w naszych rekach!

  • Czyli mimo wszystko ten rok nie był taki zły, bo jednak coś pięknego Cię spotkało 😉 I niech to trwa, nie myśl o tym, ze może się skończyć…

    • Nie mysle… Dzisiaj juz wiem, ze nie mam ku temu powodow 😉

  • czyli dobre zakończenie :))))

  • Ja wierzę w przypadki, tylko czasem trzeba im pomóc.

  • jak to mówią "w życiu musi być pod górkę by docenić prostą".. 🙂
    Cieszę się, że mimo wszystko widzisz pozytywy! O to chodzi.. i o przypadki 😉

  • :)) Ja lubię przypadki 🙂 W moim życiu, wszystko chyba jest przypadkiem 🙂