Bez kategorii

5 rzeczy, o które lepiej nie prosić dziecka

Czasami powinnam ugryźć się w język. Zachować coś dla siebie, poradzić sobie bez pomocy małych rączek. Oj i pewna jestem, że Wiesz o czym mówię.. Że też zdarzają się Tobie chwile, w których myślisz: ja pier***, po co mi to było? No właśnie.. Bo są rzeczy, o które lepiej nie prosić dziecka! 

Tylko nie mów Mikołajowi

Ehe… to sobie wymyśliłam.. no na pewno nie powie, że dostał właśnie ostatnią mambę, a dla Mikuli zabrakło. I na stówkę się nie przyzna, że zanim  Miko wrócił z przedszkola, odwiedziła go ich ulubiona Ciocia. Na nic prośby , i błagania.. a może.. gdybym nie poprosiła, to by jednak nie powiedział?

To będzie nasza tajemnica..

Oczywiście.. Taka sytuacja.. Sylwester.. zeszły rok.. Nie mieliśmy wychodnego, zaplanowaliśmy pidżama party ale.. w towarzystwie mojego.. ekhm.. przyjaciela..
Krótkie ustalenia : No dobra Chłopaki.. przychodzi do nas Wujek, będziemy razem tańczyć i się wygłupiać, a po północy napijemy się soczku z bąbelkami i obejrzymy fajerwerki ale…. nic nikomu o tym nie mówimy, ok? To jest nasza TA JEM NI CA! Umowa stoi? A no stoi, stoi.. podobno.. 
Następny dzień.. dzwoni Pan Tata.. 
– yyy… Tato.. a u Ciebie też były fajerwerki? Bo u nas było dużo.. i w ogóle to super się bawiliśmy, tańczyliśmy, i dużo się śmialiśmy ale Wiesz.. wcale nie było u nas żadnego wujka. Naprawdę żadnego.. ANI JEDNEGO Wiesz? Ani, ani…
Oh yeah.. niech żyją tajemnice.. W tym roku nie będę siedzieć w domu! Kinderbal? No choćby i tak, to lepsze to.. niż “tajemnicza domówka” 😉 

Pomocnik Mamusi

Oj Feli.. Czy Ciebie zawsze musi być wszędzie pełno? No dobra, chodź już tutaj, możesz dosypać mąki, ale mieszam sama… oooo… czekaj.. bo Miko mnie woła.. idę do niego, zaraz wracam tylko NIC TU NIE RÓB. NIC! Czaisz????
Niby czai.. no to idę.. wracam po 2 minutach… A gdzie tam.. po minucie i co?? I ja pier*** Cała kuchnia w mące. CAŁA! A przy okazji pół korytarza… a co na to dzieć?
– Mamo… ulepimy dziś bałwana? 
Grrr….. niech żyją kreskówki.. Oh yeah!

Nie próbuj tego! To nie do jedzenia

Ile razy bym o to nie prosiła, zawsze żałowałam. Bo mydło musiało zostać polizane, a owoc mi bliżej nieznany pożarty niemalże w całości. I jeden i drugi chyba myślał, że sól zamieni się w cukier a pieprz wciągali prawie nosem. No jak to jest, Matule, że ten zakazany owoc ZAWSZE najlepiej smakuje?

Nie mów tak! Tak brzydko!

Mamusiu… A Wiesz jak nie wolno mówić? Kur*** . I jeszcze Ty chu***
Ehe.. zawsze znajdzie się sposób, by ominąć zakaz, prawda?
No i tak to jest z tymi moimi Bąkami.. O co nie poprosisz, to żałujesz 🙂 
A Wy, jak często powinnyście gryźć się w język? O co lepiej nie prosić Waszych dzieci?
Udostępnij:
  • Moje dziecko wprawdzie już dorosłe, ale tak jak piszesz, żeby była tajemnica, to chyba lepiej było nawet nie wspominać o czymś, a ile razy prosiłam nie dotykaj żelazka… dopiero jak oparzył palce, to omijał deskę z żelazkiem szerokim łukiem. No cóż, uczą się świata organoleptycznie i fajnie…
    Miło tu u Ciebie, rozgoszczę się i dzięki za odwiedziny u mnie:-)

    • Zapraszam 🙂 no my na szczęście przygód z żelazkiem (jeszcze) nie mieliśmy i mam ogromną nadzieję, że nam się nie przytrafią. 😉

  • Tajemnice to swoją drogą 😉 zwłaszcza z 5latką 😉
    Ale mojego 1,5r.najlepiej nie prosić o przyniesienie pieluch. Zawsze po drodze coś fajnego się znajdzie. Albo zachwycony przyniesie.. Mokre chusteczki zamiast pieluch. Najczęściej 🙂 no i jedzenia. Jeśli coś.zostawiam i proszę żeby przyniósł – zanim do mnie dotrze, zje 🙂 znajdzie się jeszcze parę podobnych sytuacji 😉

    http://www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    • heheh z pieluchą nigdy nie próbowałam, zwłaszcza w drugą stronę, czyli wynoszenie, bo się bałam, że wszystko upierniczone będzie 😀