Bez kategorii

3 błędy, które popełniam wychowując moje dzieci

Kilka dni temu rzucił mi się w oczy nagłówek pewnego tekstu, który mówił o tym, że pewna blogerka była najlepszą matką, zanim urodziła dzieci. Wiecie, że miałam tak samo? I jestem pewna, że Wy też..

Wtedy wszystko było takie OCZYWISTE. Mówiłam sobie  – moje dziecko NIGDY nie będzie darło dzioba w autobusie. Nie odwali mi scenki w sklepie i nie będzie ciągnęło za rękaw domagając się kolejnej zabawki. Ehe! Jasne! Rzeczywistość dosłownie mnie zmiażdżyła, a wszystkie moje “założenia” trafił szlag! Popełniam całe mnóstwo błędów wychowawczych, i chociaż mam tego świadomość, i tak często macham na nie ręką. I znów jestem pewna, że TY TEŻ to robisz..

Utożsamiasz się z którymś z nich?

  1. No dobra, masz, tylko bądź cicho!
Dzień, jak co dzień.. No, prawie.. bo dzięki temu, że Bąki spędzają teraz pół dnia  w przedszkolu, mam czas na samotne zakupy (Chryste Panie dzięki Ci za ten dar!). Ale przy sobocie, czasem czegoś zabraknie. Pierwsza myśl – włączę im bajkę, zakluczę drzwi, i karzę siedzieć cicho.. Ehe… to nie przejdzie… no way. Przecież się pozabijają, albo przynajmniej zadbają o to, żeby nasze mieszkanie wyglądało jak po przejściu TSUNAMI. 
No to ubieram jednego i drugiego.. przy okazji muszę przebrnąć przez niejedną pyskówkę, bo przecież Feli WIE LEPIEJ i lewy but ma być na prawą nogę, i już, A CO! Mikula za to woli, żeby wszelkie nadruki na koszulkach “nosiły się” na plecach ( nowy styl narzuca, podobno warto być wyrazistym)
Po 10 minutach mam dość. Myślę sobie – a może jakoś do poniedziałku damy radę? No przecież papier toaletowy można zastąpić ręcznikiem kuchennym nie? Makaron ziemniakami? Ostatecznie, mogę przecież zrobić domowy – OMG, wierzcie mi, że i takie myśli miewam bo wiem, co mnie czeka na zakupach z moimi Bąkami.
No ale nie.. bo przecież OBIEEECAAAAŁAAAAŚ Mamo no! OBIECAŁAŚ – czaisz kobieto? To teraz pij piwo, które naważyłaś, choćby miało się Tobie czkawką odbić! 
Ja pierdziu.. no to piję.. a ta “czkawka” to mnie zaczyna męczyć zaraz po wyjściu z domu. Bo na nic się zdaje moje gadanie: CZERWONE. CZER – WO – NE…. 
A kit tam, lecą dalej.. przecież lepiej wiedzą, nie? No to Matkas z wywalonym jęzorem za nimi. 
– Mamo! no co nam psujesz zabawę. Przecież za rączkę idziemy i popatrzyłem czy nic nie jedzie.. Achhh te Baby! Wiecznie się tylko martwią i martwią – nie świruj. 

OMG.. Mistrz ciętej riposty.. A w sklepie wcale nie lepiej.. bo każdy musi mieć swój koszyczek, i każdy wie najlepiej co do niego wrzucić trzeba – HALO! Czy ktoś mnie w ogóle słyszy? Czy ja mam na sobie jakąś czapkę niewidkę? U licha! 
Ostatecznie, udaje mi się przetłumaczyć, że bierzemy tylko MAKARON. TYLKO TEN PIEPRZONY PAPIER. I NIE, nie będzie czekoladki, bo zaraz obiad, i znów nie zjedzą. 
Jasne.. wystarczą trzy minuty wrzasku, żebym odpuściła. Albo wredny babsztyl ” No kup mu pani tego batonika, zje po obiedzie przecież, niech już nie wyje” 
NO DOBRA, MASZ, TYLKO BĄDŹ CICHO!

      2. Bierzcie, i jedzcie z tego wszyscy

Nie ważne, czy przy stole, czy na dywanie. Czy widelcem, czy palcami.. No nie po to przecież gotowałam, żebym sama jeść musiała, nie? 
Oj dobra, dobra. Wiem, że posiłki powinny być wspólne, że powinno się je celebrować, jeść w ciszy, spokoju ( cisza… jasne… przy moich Bąkach), ale serio wolę by zjedli czasem przed TV, niż chodzili przez pół dnia o pustym żołądku – bo i tak się u nas zdarza. 

     3. Jedyną zasadą, jest brak zasad

Nie ma wytyczonego planu, nie prowadzę rodzicielskiego kalendarza. Nie mam nawet budzika, który informowałby nas rano, że pora wstać. Pfff… przecież jak czasem zaśpimy, to nic się nie stanie. A ile później frajdy przy zawodach w ubieraniu – kto pierwszy? Czy uda nam się przechytrzyć czas?
Nie chodzimy spać o konkretnej porze, często na prośbę Bąków, po kąpieli, włączam jeszcze komputer i oglądamy razem bajki. Czasem o północy robimy bitwę na poduszki albo jemy lody – w łóżku. 

Wiem.. jestem Matulą zbyt pobłażliwą. Popełniam wiele błędów wychowawczych, również tych znacznie bardziej poważnych niż te, o których dzisiaj piszę. Ale przynajmniej mam świadomość, że to moje wychowanie, to NIE TRESURA. A dzieci.. to TYLKO DZIECI.. i mają prawo czasem “zawyć” o cukierka albo wszamać obiad przed TV. 

Mam nadzieję, że Wam też czasami zdarza się popełniać wychowawcze błędy? 😉
Udostępnij: