Bez kategorii

Czy samodzielne macierzyństwo skazuje na samotność?

Rzadko pojawiają się u mnie takie tematy.. Ba.. właściwie to nigdy.. Bo NIGDY nie mówię wprost, dla spokoju. Własnego głównie chyba. Ale dzisiaj, po rozmowie z Mamą sama zaczęłam się zastanawiać nad pewnymi sprawami.. 

Jesteśmy sami od ponad 2 lat.. chociaż samotna czułam się już znacznie wcześniej. Część z Was (ta, która mnie nie zna) powie, że to dziwne.. ale tak naprawdę chyba NAJBARDZIEJ samotna czułam się w dniu ślubu.
Nie będę jednak rozwijać tej myśli, przez wzgląd na przykre wspomnienia. Takie, które stałyby się przez to dostępne dla tej części moich czytelników, których niechętnie tutaj goszczę. 
Ale czas płynie.. I chociaż przez pierwsze miesiące mojej faktycznej samotności miliony problemów zaprzątających moją głowę nawet nie pozwalały mi pomyśleć o „drugim człowieku”, to minęły PONAD DWA LATA… Kilkadziesiąt miesięcy.. SAMOTNYCH. 
Bzdura, że samodzielna Matula nigdy nie będzie samotna. Może powie tak ta, która dopiero zaczyna swoją nową drogę. 
Fakt, często czekam aż wreszcie dzień się skończy. Aż Bąki przytulą głowę do poduszki i utuli ich Morfeusz… I dobrze mi, kiedy tak się staje.. 
Patrzę na nich szczęśliwa, że ich mam. Że są ze mną… że jest ta mała rączka, która przeplata paluszki przez moje włosy. Oczęta, które śmieją się mówiąc do mnie „Mamo”.. 
Ale później wychodzę z pokoju, parzę swoją ulubioną herbatę.. i siadam na kanapie.. SAMA.. a ta cisza aż mi w uszach świszczy. Nie.. to na pewno nie jest szczęście.
Zastanawia mnie fakt, dlaczego panuje przekonanie, że jeżeli ktoś ma już za sobą jakieś przejścia, nie ma już prawa do szczęścia? I nie wmówicie mi, że tak nie jest.. BO JEST. I ja to czuję coraz bardziej. 
Tylko, że.. ja też jestem TYLKO CZŁOWIEKIEM.. Takim, który ma swoje marzenia, plany… i uczucia przecież.. 
Nie ma w życiu NIC gorszego od samotności. I chociaż nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, jak może wyglądać nasze dalsze życie, to ostatnio coraz częściej to robię, stawiając oczywiście na piedestale dobro moich Bąków. Bo Oni zawsze będą najważniejsi. Tylko, że ja.. dzięki kilku chwilom spędzonym z kimś, komu może na mnie zależeć, mogę być dla nich lepszą Mamą. I bywam nią.. kiedy nie czuję się samotna.. 
A przecież szczęśliwa Mama, to szczęśliwe dzieci, prawda?


Udostępnij:
  • nie wiem jak to jest być samotną, ale wiem, że jestes wspaniała kobietą i MASZ WIELKIE prawo do szczęscia. Powoli, może kiedys nadejdzie…nie daj sobie tylko wmowic, że nigdy, bo to zależy od nas…trzymam kciuki i życzę jak najmniej tych samotnych samotnosci.

    • 🙂 budujące jest to, co piszesz;) dziękuję :*

  • oczywiście, że masz prawo do szczęścia i jak najbardziej uważam, że jeśli tylko poczujesz taką potrzebę, bez żadnej namowy przez bliskich, tylko z własnej NIEPRZYMUSZONEJ woli powinnaś sobie znaleźć kogoś do kochania i przytulania poza dziećmi. Chłopaki kiedyś założą swoje rodziny a Ty będziesz tylko bardziej SAMOTNA. 3mam mocno kciuki za TWOJE SZCZĘŚCIE!

    • to żeś napisała:D przytulasów to mi akurat nie brakuje:D biorę, ile chcę:D no i NAJWAŻNIEJSZE… ja wcale nie zamierzam szukać.. samo przyjdzie 😉

  • nie wiem co to znaczy i mam nadzieję że nigdy się nie dowiem – nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić, a jak próbuję to myśl ta mnie paraliżuje i mózg mi się wyłącza. To że jesteś matką nie oznacza że nie możesz być też kochanym przez kogoś człowiekiem. Życzę Ci szczęścia z całego serca!

    • Ja również mam nadzieję, że nigdy nie dowiesz się co to znaczy 😉 no i.. dziękuję 😉

  • "Samotność to taka straszna trwoga"
    Jak tak poczytuję Twój blog, to wydaje mi się, że bardzo dobrze radzisz sobie z samotnością. Osobiście nie umiem sobie wyobrazić, jak to jest mieć dwójkę dzieci i być sama. Podziwiam takie Matule! To jest dopiero siła 🙂
    Mam nadzieję, że szczęście się do Ciebie uśmiechnie i znajdziesz kogoś, kto zaopiekuje się Wami i z kim będziesz mogła porozmawiać przy tej wieczornej herbacie!

    • ehhh 🙂 bo pewnie sobie radzę… muszę.. dla nich 😉 ale ja nie jestem stworzona do samotności 😉 Straaaaasznie brakuje mi drugiego człowieka 😉

  • Super!

  • Prawda…
    Można być samotnym w ziązku, a także będąc samym…niestety czasem nie da się tego uniknąć…

    • uniknąć zawsze się da;) a los odmienić;)

  • Prawda! Nie wiem, co to być samym z dziećmi i nigdy nie chcę sie dowiedzieć. U nas bywają zakręty, latają stoły, ale potem przychodzi jakieś otrząśnięcie i jest tylko lepiej. Każdy ma prawo do szczęścia, tym bardziej, Ty. Bo Twoje szczęście wpływa na Ich szczęście! I wiesz… tak myślę, że w końcu się ułoży i znajdziesz to swoje najszczęśliwsze szczęście 🙂 (choć nie twierdzę, że być może zdasz sobie sprawę, że Twoje Szczęście jest Tu i Teraz i właśnie Tak) <3

    • Sama, a samotna to takie w sumie dwa różne określenia;) Powiem Ci szczerze, że ja też się bałam tego, że zostaną sama. Że sobie nie poradzę, bo niezależnie od tego jak było, to jednak ktoś był. Nie ważne czy się dziećmi zajmował, czy nie. Był. Za to ja byłam bardziej nerwowa chyba wtedy, i przezywałam wszystko podwójnie.
      Kiedy się przeprowadziliśmy to wyluzowałam. I wiem teraz, że pewno i z trójką bym sobie sama poradziła ( tfu tfu, co by losu nie kusić 😀 )
      Ale te zakupy…. wyjścia na spacer jeszcze dwa lata temu ( no weź upilnuj roczniaka i trzylatka, jak nie masz "wprawy" 😀 )
      W każdym razie.. Jest dobrze:) Myślę – czuję – że tworzymy fajną rodzinkę:) Tylko, że… no ostatnio po prostu trochę miejsca się w naszych serduchach zrobiło dla kogoś, kto … sam do nas zapukał 😉

    • no to pięknie 😀