Bez kategorii

Czasami tak mam…

Że wolę zaszyć się w swoim świecie, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Bo czym są słowa nie wypowiedziane, a napisane.. czym są też słowa w porównaniu z czynami? Nikt nie zabroni mi marzyć.. na to nigdy nie ma się zbyt wielu lat.. Jednak nie wszystkie z tych marzeń zasługują na wycieczkę do realnego świata. Bo nie jestem Robinsonem Cruzoe.. chociaż w tym wyścigu szczurów i tak chyba ocaliłam resztki swojego człowieczeństwa..

Najtrudniejsze w byciu dorosłym jest to, że trzeba podejmować poważne decyzje. Czasem wybrać, między dobrym a złym, nie mając pojęcia które jest które i zdając się wyłącznie na własną intuicję.
Moja ostatnio wiele razy mnie zawiodła. A może to dlatego, że zwodziłam ją jak tylko się da?

Bo pęd życia uzależnia.. bo można znów poczuć przyjemne łaskotanie motyli i trzepot ich skrzydeł. Bo ryzyko sprawia, że mamy na co czekać.. a co to za życie, kiedy do niczego się w nim nie dąży?

Tylko co, jeśli tych celów nagle mamy zbyt wiele? i do każdego z nich dążymy jednocześnie plotąc z nich warkocze dnia codziennego. Przeplatając jeden przez drugi chwilami, które i tak uciekają przez palce.

Kilka ciepłych myśli, krótki spacer w promieniach słońca.. i milion słów w słuchawce telefonu. Wszystko niby prawdziwe, ale nieosiągalne. Namalowane chęcią bycia i posiadania. Tuzinem starych wspomnień, które tkwią gdzieś na kartach pamięci, ale widoczne są tylko przez mgłę.

Może to, co raz już się pożegnało, nie powinno wracać? Może nie warto próbować naprawić spalonego mostu. Zamknęliśmy przecież te drzwi. Zakluczyliśmy, a klucz wrzuciliśmy do rzeki.

A skoro tak… to czy powinniśmy je otwierać temu, który całkiem przypadkiem ten klucz odnalazł?
I znów ta intuicja. Cholerna intuicja, która zawiodła. Bo kiedy już kogoś oswoisz, nie pozbędziesz się go tak łatwo. Nie zrobisz tego dopóki nie zrozumiesz, czy chcesz żeby tak się stało..

Tu zbędne są wszelkie słowa.. bo czasem wystarczy pomilczeć. Na wyciągnięcie ręki mogłabym mieć to, o czym może gdzieś tam w głębi duszy marzę.. Ale skąd mam wiedzieć czy to dobre, czy złe?

Cofnij.. skąd mam wiedzieć, czy ja jestem dobra.. czy zła.. bo przecież nie wystarczy tylko otworzyć tych pieprzonych drzwi!!!

Ehh… Czas… Mam poczucie straconego, ZMARNOWANEGO czasu. Całych dwóch lat.

24 miesiące z których wykrzesać można tylko kilka WAŻNYCH chwil.. tych, o których warto pamiętać.. zwłaszcza dzisiaj. Bo inaczej powinnam była zacząć “nowe życie” kończąc to, o czym szczęśliwie już prawie zapomniałam. Gdyby tylko nie to cholerne gadanie…

Bo przecież mi już nie wolno.. ale ja dzisiaj wiem, że przestanę słuchać szeptów.. DOPÓKI NIE JEST ZA PÓŹNO 🙁

Udostępnij: