Bez kategorii

Leki uspokajające dla dzieci? Czy dla wygodnych rodziców?

Pierwsze dziecko.. Bezsenne noce, płacz, kolka i podkurczanie nóżek. Masz dość. Dość tak bardzo, że podajesz leki uspokajające dla dzieci nie mając świadomości, ile zła możesz z ich pomocą wyrządzić swojemu maluchowi. I ja byłam jednym z nich.. Bezsilnych rodziców, którzy nie wiedzieli którą drogą pójść.

Jak się okazuje, co trzeci, młody rodzic, podaje swojemu maluchowi leki uspokajające dla dzieci. Dlaczego to robi? Bo nie znajduje innego, skutecznego rozwiązania.
Bo otrzymał takie ZALECENIE LEKARSKIE. Bo trzyma w ręku receptę, którą wystarczy wykupić. A później podać maluchowi i wreszcie odpocząć.Przespać choćby pół nocy. Bez wstawania, bez wyciągania cycka, bez noszenia na rękach kilka godzin z rzędu.

Mikula nie spał. Po prostu.

Kręcił się, przewracał, płakał – choć nie zamierzał wcale pić mleka. Zwyczajnie NIE POTRAFIŁ spać, bo wyraźnie coś mu przeszkadzało.

Przez pierwszych kilka miesięcy zupełnie nie mogłam się z tym oswoić. Każda kolejna noc, to była udręka. Nie było drzemek w ciągu dnia – a kiedy już były, to trwały jakieś 10 czy 15 minut. Nieważne czy był hałas, czy cisza. On po prostu miał swój czas na spanie, i się go trzymał.

Później przywykłam. Jednak dziecko, które prawie nie śpi, jest w ciągu dnia zmęczone, rozdrażnione, i płaczliwe. Postanowiłam coś z tym zrobić. Oczywiście zasięgnęłam porady wujka google, który mądrzejszy jest od diabła. To on jako pierwszy zalecił sięgnąć po leki uspokajające dla dzieci.

Idąc za ciosem, wybrałam się do apteki. Ale nie po typowe lekarstwa, poprosiłam o melisę, którą natychmiast po przybyciu do domu zaparzyłam. Mikula wypił chętnie, po czym okazało się, że u mojego Bąka działa ona zupełnie odwrotnie. TAK! Miał jeszcze więcej energii, niż wcześniej.

Zostawiłam ten temat na jakiś czas, ale przy okazji rutynowej kontroli u lekarza, postanowiłam go zgłębić. Dowiedziałam się wtedy, że dzieci często są niespokojne w ciągu dnia, bo przeżywają wszystko, co się w jego trakcie wydarzyło. Oczywiście powodem takiego zachowania mogły być także wyżynające się ząbki albo.. OWSIKI? Te ostatnie wykluczyliśmy. Ząbki rzeczywiście wybijały się jeden, po drugim, ale nawet w przerwie w wyżynaniu, nie było przerw w niespokojnym zachowaniu. Dlatego postanowiłam skorzystać z homeopatii.

Lekarka poleciła mi VIBURCOL

 

Kupiłam od razu, nie patrząc na cenę. Wierzyłam, że pomoże. Chociaż wiedziałam, że to tak jak z pomocą ZNACHORA. No, ale czegóż się nie robi dla przespanej nocy;) Zwłaszcza, że przecież to homeopatia, i mimo, że stosuje się ją regularnie, to nie ma prawa wyrządzić dziecku żadnej krzywdy. Podobno.
NIE POMOGŁO! I nie skusiłam się już na drugie opakowanie, bo skończyło się jedynie na tym, że Mikula przerażony widokiem kolejnego czopka, długo później nie pozwalał sobie podać nawet tego przeciwgorączkowego.

Kolejna wizyta u lekarza, i następna MĄDRA RADA.

Kupi Pani Sedalię. To na pewno pomoże!

 

Głupi Matkas, KUPIŁ:) No a jak:) Co będzie dziecku żałował, jak może w końcu się wyśpią. I Ono, i Matula;) Nie wyspaliśmy się. Syropek w niczym nie pomógł mimo, iż podawałam regularnie, o wskazanych porach i w odpowiedniej ilości i wiecie co? O KANT DUPY można sobie rozbić tą homeopatię! O! Tyle Wam powiem!

Przy okazji kolejnej wizyty u pediatry usłyszałam, ze skoro na moje dziecko homeopatia nie działa, powinnam z nim pójść do psychiatry! Ehe… postanowiłam zatem więcej nic w temacie nie mówić i na każde pytanie o to, jak śpi moje dziecko i czy jest niespokojne odpowiadałam, że wszystko ok. (kłamiąc jej prosto w twarz)

Nie żałuję. Bo teraz już wiem, że Mikula po prostu potrzebował czasu. Nie wiem nawet kiedy to się stało, ale zaczął spać zupełnie normalnie. Przestał być nadpobudliwy, zapomniałam nawet o marudzeniu w ciągu dnia. No i drzemki popołudniowe zaczął sobie urządzać.

Kiedy urodził się Feli, scenariusz się nie powtórzył

Spał pięknie, był kochanym i grzecznym dzieckiem. Pamiętam jak dziś,że nawet wspominałam Mamie, że cudownie jest mieć w domu takiego niemowlaka. Wreszcie mam czas dla siebie, na wszystko go wystarcza, nawet na wieczorny seans filmowy przed TV w trakcie karmienia.

Ale problem się pojawił. Feli miał około roku. I nagle – BUM. Wiercenie, kręcenie, koniec ze spaniem a w dzień – MASAKRA.
Ale nie próbowałam z melisą, po homeopatię też nie sięgałam. Postanowiłam, że to przeczekamy. Chciałaś Babo mieć dziecko?;) To teraz się poświęć;) I się poświęcałam wierząc, że to się niedługo skończy:)

Po około PÓŁ ROKU, znalazłam winowajców. 4 zębole. Piękne, bialutkie perełeczki. Wybiły się, i od tamtego czasu Feli śpi jak zaczarowany;)

Czasami warto słuchać własnej intuicji.. Bo lekarze.. ehh.. Oni wolą iść na łatwiznę

Jakiś miesiąc temu zadzwoniła do mnie Magda:

Monika, powiedz no mi, czy jak dziecko nie chce spać w nocy, to można mu podać ZYRTEC? Bo znajoma podaje, lekarz jej kazał, żeby dziecko było spokojniejsze

OMG! Zatkało mnie! Wiecie, że Zyrtec to lek, który podaje się przy alergiach. Mikula bierze go na stałe, ale TO LEKARSTWO, a nie jakaś tam homeopatia czy meliska. NIE WOLNO PODAWAĆ DZIECKU Zyrtecu tylko dlatego, że nie może w nocy spać.

Odradziłam Magdzie zakup leku i na szczęście posłuchała bo jak się okazało, moja “diagnoza” była prawidłowa;) Winowajcami również były białe perełki, które pojawiły się w buziolku Marcelka niedługo potem:)

Kochane Matuszki. Przetrwajcie to.. Leki uspokajające dla dzieci, to żadne rozwiązanie. Zobaczycie, że ten czas minie szybciej, niż Wam się wydaje a później, będziecie z siebie dumne, że nie sięgnęłyście po apteczne specyfiki, i tym samym oszczędziłyście Waszym Dzieciom najróżniejszych powikłań. Nawet po najgorszej burzy, kiedyś w końcu wychodzi słońce;)

Udostępnij: