Bez kategorii

Bóg zapłać!

Jeszcze zanim zasiądziemy do wigilijnej kolacji już wiemy, że tuż po Świętach nas odwiedzi. “Trzepnie kropidłem”, podpyta czemu tamten do kościoła nie chodzi a przy okazji pogada o .. pogodzie. Bo o czym tu mówić, skoro parafianie są mu zupełnie obcy? 






Świątek, piątek czy… niedziela? A no tak, bo niby dlaczego nie korzystać z okazji nawet w dzień Święty hm? Mawiają, że przy niedzieli to i dwieście procent można zarobić;)

Różnie to u nas bywało z tą kolędą. Jeszcze “za moich czasów” był ksiądz, który po wejściu do domu witał się ze wszystkimi uściskiem dłoni. Całkiem jak domownik. Temat pogody omijał szerokim łukiem, bo zawsze wiedział co powiedzieć. Ba- imiona znał nawet. I tych starszych, i najmłodszych.
Miło było. Przyjemnie się siedziało tych kilka chwil w towarzystwie księżulka, który nie przyszedł po kopertę, i zawsze zapytał- zanim wziął- czy rodzina może sobie pozwolić na taką ofiarę.

Później “przerabiałam” jeszcze inną sytuację. Ksiądz przyszedł z kopertą, którą osobiście podpisał umieszczając na niej imiona i nazwiska wszystkich domowników :

” To koperta na ofiarę. taką roczną. Bo oprócz tego, że co miesiąc zbieramy na kościół to tutaj wkłada się taką dodatkową ofiarę. Co łaska. Od rodziny – ale przyjęło się, że od jednej osoby w domostwie przynajmniej pięć zł. Tylko proszę włożyć do tej. Koniecznie. Jest podpisana. Wrzućcie do koszyczka po prawej, najlepiej po niedzielnej mszy”

Spotkałam się też z sytuacją, gdy ksiądz już z ambony nawoływał do “dobrowolnych” ofiar przy okazji kolędy , o określonej kwocie od domownika. Nie zapłacisz? To masz problem. Bo niech no się “przytrafią” chrzciny, pogrzeb, ślub.. cokolwiek – NIE DA. Nie będzie mszy i koniec- boś nie zapłacił. Chyba, że uregulujesz “dług”. A tak.. chcesz być praktykującym katolikiem? PŁAĆ! W życiu nie ma nic za darmo..

……………………………….

Przyszedł.. Ręki nawet nie podał, wparował do domu jak król. Machnął dwa razy kropidłem, odbębnił modlitwę pod nosem i nawet na domowników nie spojrzał. A potem zasiadł ” na tronie” , o pogodzie podyskutował i oburzony okrutnie dodał – śpiewania kolęd w tym roku tu i tam nie będzie. Bo skoro ma 10 osób przyjść, to ja tego robił nie będę! Doprawdy? Ciekawe czy ” Ten z Góry” jest takiego samego zdania. Bo choćby i jedna osoba się pojawiła, to na pewno by to docenił.

Cóż.. są ludzie i… KSIĘŻA ( choć mimo wszystko nie wrzucam ich do jednego worka) .

A ile wkłada się do koperty? No skoro ” co łaska” to…. nie powinien mieć pretensji, jeśli ujrzy tam papierową dyszkę. Ja wkładałam więcej – kiedy  mnie było stać.
W tym roku nie będzie! I dam tyle, na ile będę mogła sobie pozwolić. O ile znów nie pojawi się u mnie tuż przed 22gą. O tej godzinie, drzwi do mojego domu są już zamknięte. Nawet dla takiej osobistości 😉

A Wy… przyjmujecie kolędę? Jaką ofiarę wtedy składacie?

Udostępnij: