Bez kategorii

Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada

Taki zwykł dzień.. zaczął się jakoś prędzej – po tym przestawieniu czasu słońce wcześniej zagląda nam do okien i Bąki zaraz po przetarciu oczek domagają się śniadanka. Usiedliśmy więc razem przy stole, popijając kakao i zagryzając je słodką bułką..
– Mamusiu, a masz jeszcze mleczko?
– Nie mam Kochanie, skończyło się.
– A możemy jeszcze kiedyś kupić mleczko na kakao?
– Pewnie Skarbie, na Wasze mleczko zawsze nam wystarczy.
– A Babci, też wystarczy?
– WYSTARCZY
– A tej Pani, która wychodzi z pieskiem na spacer bez kurtki?
– Nie wiem Kochanie.. Ale jeżeli jej nie wystarczy to..
– TO MY SIĘ Z NIĄ PODZIELIMY!
Mój KOCHANY SKARB.. O ZŁOTYM SERCU!



Od dziecka trudno  mi było brać, i chociaż prezenty cieszyły, to nigdy nie sprawiały mi takiej radości jak to, że mogłam coś komuś ofiarować.
Pamiętam jak dziś, to wielkie wyczekiwanie na Święta Bożego Narodzenia. Przez cały rok zbierałam grosik po grosiku oszczędności do swojej skarbonki. A później, na dwa tygodnie przed wielkim dniem, zliczałam wszystko skrupulatnie:) czasami dorzucał się Brat, i  wspólnie szliśmy na świąteczne zakupy- do JEDYNEGO, dostępnego dla nas sklepu -po PREZENTY.

Nie było to nic wielkiego – drobiazgi.. ale dla każdego z Rodziny. Nie pomijając żadnej Babci, Cioci, Kuzynki czy Przyjaciółki. Dla każdego, pod choinką znajdował się jeden, maleńki prezent ode mnie.

Długo wierzyłam w Świętego Mikołaja- Wiecie, że chyba nawet jeszcze w Niego wierzę? Wiedziałam, że ZAWSZE znajdę coś “od niego ” pod choinką. I nie ważne czy to była wypasiona zabawka, czy kolorowanka za złotówkę i kredki – ZAWSZE CIESZYŁO TAK SAMO.

Ale bardziej cieszyło to, że i ja mogłam być Świętym Mikołajem.
Marzyłam o tym, żeby chodzić  z wielkim workiem, i obdarowywać wszystkich prezentami. Spełniać ich marzenia, “kupować nadzieję”…. Położyć ten prezent “na poduszce” a później uciec tak, żeby nikt nie widział.

No i uciekałam 🙂 Obdarowywałam innych pozytywnymi emocjami, workami prezentów wypełnionymi po brzegi. Malowałam uśmiech na twarzach Dzieciaków. Uzależniłam się! Może dlatego,że to pozwala mi poczuć się choć odrobinę lepszym człowiekiem? Dlatego, że kiedy widziałam te roześmiane twarze WIEDZIAŁAM, że jednak jestem COŚ warta..
Stałam sobie gdzieś z boku, obserwując wielką radość, która wyskoczyła z mojego “mikołajowego wora”. “Spijałam ten nektar” nie mówiąc o tym, że to też moja zasługa. I czułam się spełniona!

Tak samo czuje się teraz, kiedy Mikulek podpowiada, że możemy oddać połowę Jego zabawek Maluszkom, które nie mają ich wcale, albo Feli podaję rękę starszej Pani by pomóc jej wejść po schodach. To nic, że z nim byłoby jej trudniej – ofiarowuje swoją pomoc, którą staruszka z uśmiechem przyjmuje.

Wrodzona wrażliwość? A może udało mi się zasiać ziarenko empatii, które wykiełkowało i z każdym kolejnym dniem wypuszcza nowe korzenie? Wiem, że ZAWSZE będę miała w nich wsparcie. I razem zrobimy WIELE dobrego..

A Wy, moi drodzy… już niedługo.. za dwa, może trzy tygodnie, razem z nami będziecie mogli dorzucić swoją cegiełkę. Sprawić, że ktoś dzięki Wam się uśmiechnie, że stać go będzie na lepsze życie , czy w ogóle NA ŻYCIE.

Liczę BARDZO na Waszą pomoc.. Ostatni tydzień jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że RAZEM MOŻEMY WIELE! Wyczekujcie kolejnych informacji, bo przed nami PIĘKNA AKCJA. Jedyna w swoim rodzaju, która na pewno pozostanie w pamięci NA DŁUGO.

I pamiętajcie: Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest. Nie przez to co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

Udostępnij: