Bez kategorii

Wykluczony społecznie

Ludzie różnią się od siebie… Jedni kolorem włosów, drudzy mają inne oczy, a jeszcze inni ciemniejszy kolor skóry. Część z nich tworzy szczęśliwe rodziny, mniej więcej drugie tyle nie spotkało jeszcze swojej prawdziwej miłości, za to jakiś odsetek z tych „pomiędzy” pełni rolę Mamy czy Ojca samotnie – bez pomocy drugiej osoby. Spora część społeczeństwa ma nadwagę, ale są też tacy, którzy dwa razy mogliby się owinąć spodniami w najmniejszym rozmiarze.

Jakaś część tychże osób ma świetną pracę, stać ich na codzienne obiady na mieście a ich dom sprząta… ktoś z grupy jednostek, do której należą Ci biedniejsi, w ten sposób zarabiając na życie.
Sylwek nosi trampki Converse, Seba za to buty z Pepco.
Oliwia kupuje jedynie w Piotrze i Pawle, Kasia za to odwiedza wyłącznie biedronkę.
I Krzyś… co weekend wychodzi „na miasto” poszaleć.. parkiet tego wieczoru należy właściwie tylko do niego.. Dziś jednak pod klubem spotyka Wojtka.. Ten Prosi Krzyśka o pomoc – nie da rady podjechać na wózku po schodach.. Cóż robi Krzysiek? Zastanawia się przez dłuższą chwilę jak gdyby myślał, że poprzez podanie dłoni Wojtkowi czy przytrzymanie jego wózka, mógłby zarazić się jego niepełnosprawnością..

Byłabym niesprawiedliwa mówiąc, że ten świat pełen jest wyłącznie tych, którym brakuje empatii. Takich, co to widzą tylko czubek własnego nosa i w kilka sekund po pierwszym spotkaniu oceniają – nic o drugiej osobie nie wiedząc.
Skłamałabym też pisząc, iż nikt nigdy nie podał mi pomocnej dłoni, gdy jej potrzebowałam.
No i ja sama.. też zdarzyło mi się ocenić, zaszufladkować.. We własnych myślach.. Po czym zawsze analizowałam sytuację chcąc te myśli oczyścić..

Oceniamy od zawsze.. i właściwie nie ma w tym nic dziwnego dopóki nasza niechęć do drugiej osoby pozostaje tylko w nas samych i nie dzielimy się nią ze światem, ani z „głównym zainteresowanym”..

Sporo już wiem na temat astmy.. z doświadczenia, z książek, z ulotek, z internetów i wreszcie z Waszych opowieści.. Mam świadomość, że przez tą chorobę Mikula nie zawsze będzie mógł uczestniczyć we wszystkich, przedszkolnych zajęciach. Nie kupimy zwierzątka, nie będzie mógł „pływać” w ziarnach zbóż w trakcie żniw.. i być może już na zawsze będzie miał jednego, wiernego przyjaciela – inhalator. Mimo wszystko jednak NIGDY nie pomyślałam, że mógłby się przez to wszystko poczuć wykluczony społecznie… Dziś poczułam coś innego..

Pech chciał, że  w całym mieszkaniu wysiadł prąd. Zbliżała się godzina inhalacji.. Mikołaj mocno się rozkaszlał, nie chciałam czekać.. ruszyłam na poszukiwanie pomocy, trzymając w jednej dłoni rączkę Mikuli, w drugiej inhalator i łapkę Filipka. Pukam do pierwszych drzwi, cisza… do drugich… ktoś stoi pod drzwiami- wyraźnie słyszę.. nie otwiera..
i wreszcie trzecie drzwi :
– Przepraszam, mieliśmy małą awarię i nie mamy prądu w mieszkaniu. Mój Synek choruje na astmę,musi mieć regularne inhalacje, czy moglibyśmy podłączyć się na pięć minut do prądu?

– Astmę? Ale Wie Pani co.. ja to się boję.. my mamy też małe dziecko, a ta astma to się drogą kropelkową przenosi…

TRZASK! Miałam ochotę się rozpłakać.. Na szczęście pomogła nam pewna starsza Pani, również z naszego wieżowca… mimo to jednak poczułam, że Mikuli może być w życiu BARDZO trudno..
Nawet jeżeli będzie się bronił, tłumaczył, edukował, po kilku takich sytuacjach może zwyczajnie zwątpić w swoją wartość i poczuć się tym gorszym… wykluczonym społecznie..

Rozmawiajmy ze swoimi dziećmi. Uczmy ich, że „inność” nie jest niczym złym. Że nawet Ci, którzy są skazani na pewne ograniczenia, chcą tak samo cieszyć się życiem jak my.

Udostępnij:
  • aż mi się smutno zrobiło 🙁
    ludzka nieświadomość i głupota nie zna granic :/
    mam nadzieję, że ludzie w końcu będą na tyle świadomi by się nie bać… i by w ten sposób nie krzywdzić!

  • Ja sąsiadkę trochę rozumiem. Powiedziała, że się boi. Nie ma obowiązku wiedzieć czym jest astma i że nie można się tym zarazić. Może pomyliła astmę np z anginą. Ma prawo chronić własne dziecko. Ona oceniła, że Mikołaj stanowi potencjalne zagrożenie dla jej dziecka, a Ty oceniłaś, że to zła i głupia kobieta, bo się nie zna i nie chciała pomóc. Może jakoś później uświadom jej czym jest ta choroba albo zaproponuj, żeby poczytała w internecie. Mam koleżankę, która ma astmę (znamy się od dziecka i razem chodziłyśmy do liceum) i nigdy nie miała nieprzyjemność bądź problemów związanych z tą chorobą.

  • Bardzo mocno dający do myślenia post. Róznorodność jest kwestią ważną. Inny, różny od nas nie znaczy gorszy. I to należy dzieciom tłumaczyć. Jeśli o zachowanie sąsiadów chodzi, prędzej byłabym w stanie zrozumieć bezczelność i totalny brak życzliwości u tych nieotwierających drzwi (jak chodziłam do szkoły mawiało się "są ludzie i parapety"), bardziej niepokoi mnie nieświadomość i niewiedza innych. Astma zwłaszcza u dzieci staje się chorobą cywilizacyjną, nasze dzieci nawet jeśli same są zdrowe na pewno spotkają się z dzieckiem cierpiącym na tą chorobę, w mediach mówi się o niej pełno a tu taki boom…drogą kropelkową…?! Sorry, ale w takim razie za chwilę pozarażamy się katarem siennym, alergiami i cukrzycą! Paranoja… Ale trzeba być dobrej myśli, bo naprawdę wiele bąków z astmy szybko wyrasta, zwłaszcza zważywszy na obecny postęp medycyny. Mikołajkowi życzę dużo radości, uśmiechu na codzień i jak najmniej przeszkód związanych z chorobą, a Tobie na Twej drodze samych życzliwych, wrażliwych i przyjaźnie usposobionych ludzi!! I pamiętaj o tym, co ja zauważyłam będąc na blogu już dawno temu- jesteś Supermamą! :*

  • W dzieciństwie też chorowałam na astmę na tle alergicznym. I przyznam, że w zakresie tolerancji niewiele się zmieniło. Pomimo, że upłynęło ponad 20 lat.
    Ja z astmy zwyczajnie "wyrosłam" , alergia coraz mniej dokuczała, przyjmowalam leki, inhalacje a teraz cieszę się prawie normalnym życiem. Jestem alergikiem dalej, ale już nie do takiego stopnia jak kiedyś, ot czasem jakąś wysypkę złapię czy katarek na wiosnę. I wierzę, że Twój synek też będzie kiedyś prowadził normalne życie. Ze zwierzętami i biegając po łące latem:)

  • bardzo mnie oburzyła ta historia, ludzie są po prostu głupi i ograniczeni, a empatia to najrzadsza cecha jaką mają ludzie chyba. mój synek też choruje na astmę, tyle że w o wiele lżejszym stopniu niż Twój, my możemy robić sobie 2-3 dniowe przerwy w inhalowaniu. ale w trakcie choroby ma napady duszności i gdyby u nas była taka sytuacja… hmm, nie mam pojęcia jak zachowaliby się moi sąsiedzi…

    ps. pozwól że napisze post na swoim blogu na ten temat, cytując Ciebie – napisałaś to, co ja myślę…

  • Ludzie są po prostu nie doszkoleni, a astma z wiekiem może mu przejść, mój kuzyn pozbył się jej w wieku dojrzewania i choć już 33 latek od tamtego momentu nie ma ataku, ale inhalator nosi w razie co..

  • aga

    aż ręce opadają,jak się czyta o takich ludziach:(
    mój syn brał wziewy przez tubę, teraz nie ma już napadów duszności,tylko katar i kichanie mu zostało…
    zdrówka dla synka i żebyście nie trafiali już na takich ludzi!

  • To bardzo przykre, ze w dzisiejszych czasach tak trudno jest o troszkę wyrozumialości, empati, pomocy…
    Bardzo Ci współczuję, że musiałaś przez to przejść. Dużo zdrówka życzę Twojemu synkowi i trzymam kciuki by pozbył się astmy…

  • Smutne ale prawdziwe. A z tą astmą to jakiś debil, że wam drzwi zamknął przed nosem. Tak jak piszesz musimy uczyć dzieci aby nie wyrosły na takich ignorantów.

  • Ludzie zawsze maja jakies ale i czasami jie chodzi o brak wiedzy, a wlasnie o brak empatii.

  • Wiesz, po prostu ręce opadają. Moja siostra ma astmę i nigdy by mi nie przyszło do głowy coś takiego powiedzieć. Coś strasznego.