Bez kategorii

Wyjazd pod namiot z dzieckiem, co zabrać?

Od zawsze marzyły mi się takie wczasy. Nie jakieś tam luksusowe hotele wielogwiazdkowe, wypasione żarcie ( którego i tak bym nie tknęła bo nie przepadam za skorupiakami), i szofer z limuzyną, który wszędzie by nas zawiózł.. Wolę zamienić ten “wór luksusów” na wczasy “pod chmurką”.. Wyjazd pod namiot z dzieckiem – z dziećmi. Z moimi Bąkami. Jezioro, las.. Śpiew ptaków. Moglibyśmy łowić ryby z pomostu i pływać wodnym rowerkiem.

Wreszcie Bąki są na tyle duże, że i dla nich byłaby to niezła przygoda. Samo rozkładanie namiotu, wybieranie miejsca. Poranne kąpiele w jeziorze i zbieranie grzybów zanim jeszcze wstaną inni potencjalni grzybiarze. Śniadanie z ryby, którą sami złowiliśmy, i brykanie całymi dniami bez butów i skarpetek.
Nie boję się samej wyprawy, choćbym nawet miała być obładowana jak wielbłąd. Jedno, co spędza mi sen z powiek, to samo pakowanie na taki wyjazd. No bo co tak naprawdę byłoby na potrzebne?

NAMIOT
Podstawa! No tak, bo wczasy pod chmurką fajna sprawa, jednak bez “dachu nad głową” już nie tak fajnie. Zwłaszcza, dla Bąków, których wyobraźnia jest stokroć bardziej rozwinięta od mojej ( serio? – a kto dzisiejszej nocy myślał, że piórko, którym budził mnie Feli to jakieś dzikie stworzenie i jestem w środku puszczy??)
Wybrać namiot niby łatwo, bo modeli tyle, że  każdy znajdzie coś dla siebie. Ja proponuję takie z przedsionkiem- sprawa numer jeden. Zawsze można cosik schować wtedy, nie tracąc jednocześnie miejsca do spania.
Jeszcze lepszym pomysłem jest namiot z dwoma sypialniami. Dzieciarnia ma wtedy własny pokój;) A Matula może się oddać przyjemnościom we własnej sypialni ( dla tych, którym wyobraźnia również nieźle działa dodaję, że chodzi o… CZYTANIE KSIĄŻEK;))

MATERAC
Karimata to przeżytek. Przecież mimo braku pięciogwiazdkowego hotelu na polu namiotowym zależy nam na tym, żeby wypocząć w przyzwoitych warunkach. Dlatego polecam dmuchane materace. Świetna sprawa. Oczywiście nie w przypadku, gdy nie zainwestujemy w specjalną pomknę i postanawiamy dmuchać “płucami”. Wierzcie mi- można je wypluć! Wcale nie zaczynajcie.

ŚPIWÓR
Żadne kocyki, kołderki, do namiotu najlepsze są śpiwory. A dodatkowe punkty zyskują te, które można rozpiąć. Służą wtedy w ciągu dnia do zabawy na trawie – z powodzeniem zastępują tradycyjny koc

ŚRODKI PRZECIW INSEKTOM
Komarzyska, meszki i inne leśno jeziorne potwory! Strzeżcie się! na taką wyprawę zaopatrzyć się należy we wszelkiego rodzaju środki przeciw insektom. Wystarczy spryskać się kilka razy w ciągu dnia, i nie trzeba się martwić o spokojne biwakowanie

UGOTUJ COŚ
Bo do miasta to raczej daleko. Poza tym.. czy Ty w ogóle masz ze sobą auto? A nawet jeśli masz… stoi sobie tam pod tym drzewkiem, w cieniu, niech też odpocznie. Na zakupach byłeś, masz spory zapas półproduktów – UGOTUJ COŚ. Wystarczy garnek, jedna patelnia, i kuchenka gazowa. A tak- chwila moment, i masz gotowy obiadek. A i kawkę, świeżą, aromatyczną  możesz sobie wypić.

LODÓWKA
Bez wielu rzeczy mogłabym żyć. Pralka? Można prać ręcznie – nawet w tym jeziorze;) Telewizor- zbędny wydatek i pożeracz czasu. Lodówka.. no właśnie… o ile mamy lato – a mamy, skoro jedziemy na biwak – i balkon nam za nią nie posłuży w trakcie mrozów to.. żyć bez niej NIE MOGĘ. i na taki biwak też się przyda- turystyczna. Co by na zakupy biec tylko raz na kilka dni, a później przechowywać w niej masło ( bo margaryna to ponoć taka beee, nie?) wędlinkę, kiełbaskę na grilla czy ognisko.

Do listy dorzucić trzeba jeszcze trochę ubrań, środki higieniczne i apteczkę z najbardziej potrzebnymi lekami.
Myślę,że sama zapakuję też scyzoryk – nigdy nie wiadomo kiedy ( i do czego) się przyda. Warto pamiętać także o igle i nitce. No i co?? I chyba nic nam więcej do szczęścia nie potrzeba, prawda?:)

A może ktoś z Was ma już za sobą taką wyprawę- wyjazd pod namiot z dzieckiem. Macie dla nas jakieś rady?

Udostępnij:
  • zawsze zazdrościłam tym, którzy korzystają z tego typu rozrywek. jednak ja nigdy w życiu nie usnęłabym pod gołym niebem. leżąc na ziemi, to nic, że w namiocie, to nic, że na materacu, miałabym wrażenie, że coś po mnie łazi, coś mnie obserwuje, coś mnie zaraz pożre 🙂 nie zmrużyłabym oka za nic w świecie. za to lubię w nocy siedzieć owinięta w koc przed domem i słuchać nocnych dźwięków przyrody.

    • Na dobrym polu namiotowym nie ma się czego bać, a wręcz czujesz się jakbyś mieszkała na jakimś wielkim osiedlu ;)) Pod namiotem rozstawionym gdzieś w lesie nigdy bym nie zasnęła, ale na pola namiotowe swego czasu jeździliśmy i było bardzo fajnie, z Martynką jeszcze nigdy nie byliśmy ale może za rok się już wybierzemy do Łeby pod namiot :))

  • Jak na razie jakoś na prawdziwy biwak się nie wybieramy.

  • My pierwszą noc z dziećmi pod namiotem spędziliśmy przed piknikiem w Ośnie 😉 Decyzja została podjęta spontanicznie w ciągu minuty. Dobrze że Ania poratowała namiotem, ale za to karimaty, koce i śpiwory mieliśmy swoje 😉

  • Zapomniałaś o dobrym humorze 🙂
    A no i może trochę własnej zastawy (ale to pewnie będziesz miała), a cała lista jest bardzo wakacyjna i taka w stylu mojego dzieciństwa- nie było karimat, śpiwory rozpinane (cz teraz takie w ogóle można kupić?!), no i ten ogólny klimat namiotowy 😀

  • Ja pamiętam takie wojaże wakacyjne z moimi rodzicami i dobrze pamiętam, że lodówki nie mieliśmy, a był wykopany w lesie głęboki dół w ziemi przykryty deskami i on służył za lodówkę.

  • My z Młodym wielokrotnie podróżowalismy ale z własną przyczepą kempingowa … namiot zabieramy ze sobą dopiero w tym roku nad Wigry…

  • Dopiero co byliśmy z 8 miesięcznym Jarusiem pod namiotem… Przed wyjazdem miałam pisać taką notkę, ale zabrakło czasu. Naskrobię coś na pewno i wtedy zaproszę do lektury 🙂

  • O to ja też wolę takie swojskie klimaty niż luksusy w hotelu 😀
    My na biwaku jeszcze nie byliśmy ale często słuchamy odgłosów przyrody z pobliskiego stawu.

  • Udanych wczasów 🙂

  • Najlepiej zabrać – męża 🙂

  • Kiedy ja spałam ostatni raz w namiocie…

  • Super post! I foty świetne 😀