Wszystko i nic

Czy to już uzależnienie od internetu?

Przecieram oczy, śmigam z łóżka zanim jeszcze moje dwa Bączyska będą na tyle rozbudzone, że zauważą moją nieobecność.. Docieram do kuchni, gdzie rozwodzę się przez kilka minut nad tematem odpowiedniego dobrania herbatki na dzisiejszy dzień. Mam trzy rodzaje, każda zielona, liściasta, z dodatkami. Znam ich zapach, smak, ale każdą CODZIENNIE wącham zastanawiając się, na którą mam ochotę akurat dziś:) A później tylko czekam aż czajnik wygwiżdże, że to już…. w między czasie zaglądając tu i ówdzie z telefonu.. INTERNET… To moje okno na świat! Czy to już uzależnienie od internetu?

 

FACEBOOK i Instagram

Ojjj długo się  bałam tych aplikacji. Nie wiedziałam z której strony “podejść” i z czym to się je. Ale pewnie też nie był mi to do szczęścia potrzebne, bo wywijałam wtedy na naszej klasie;) Plan był taki: opstrykiwać Bąki najczęściej jak się da, wrzucać na profile i informować o tym Babcię i Wszystkich Świętych.. Ale przyszedł dzień, w którym to zniknęłam z NK – jak połowa moich znajomych. Powód był – oj BYŁ! A ponieważ żadne z nas nie chciało tracić ze sobą kontaktu (dzieliło nas mnóstwo kilometrów) postanowiliśmy obadać nową “zabawkę”.. I tak oto, w kilka dni, uzależniłam się totalnie od facebooka a później też od Instagrama.  Nie udzielałam się “na ściance” zbyt często, ale korzystałam z możliwości podejrzenia “co u kogo”.. Czy to już uzależnienie od internetu?
Może tak. DZISIAJ TO MÓWIĘ WAM OFICJALNIE, jestem od tego UZALEŻNIONA 😉

Masz rację Gosiu ale Wierz mi, że to najprzyjemniejsze z moich uzależnień;) Zdarza się, że piszę do Was jeszcze spod ciepłej kołderki 😉 Wklejam zdjęcie będąc gdzieś z Bąkami, albo mając wychodne bez Nich. Czasami stojąc na przystanku, innym razem w kolejce na poczcie. Najdziwniejsze miejsce, z którego do Was pisałam? Ekhm… no Wiecie.. ten tego… jest taki tron w każdym domu, gdzie czasem udajemy się na dłużej;) Rozgrzeszyć się z całodziennej diety 😛 Pisemek kolorowych ze sobą nie zabieram.. telefon – a i owszem;) I tego facebooka;) i Instagrama!

Blogosfera

Tia… kocham, ubóstwiam wręcz:) Zaglądam codziennie na przeróżne blogi. Nie tylko Mamusiowe.. Choć nie wyobrażam sobie dnia bez wizyty  u Karoliny , która achh.. co tu dużo mówić.. jest moim GURU! Bratnią Duszą! Uwielbiam ją, cenię, szanuję i.. hmm… czy ja mogę powiedzieć coś o Jej wadach? Nope…
Po kilka razy dziennie goszczę na Jej blogu i czytam z przyjemnością KAŻDY post:)
Zaglądam też codziennie do Żanetki.. to dzięki Niej w zasadzie zaczęła się moja przygoda z blogowaniem. Trafiłam na jakiś post przeszukując bezkres internetu i zaczytałam się, jak w najlepszej powieści. Kocham ją – DOSŁOWNIE – za to, że jest sobą.. Że nikogo nie udaje i pisze O WSZYSTKIM. To nie jest taki sobie zwyczajny, Rodzicielski blog. To jej drugi dom:) a ja z radością go odwiedzam – CODZIENNIE
Bywam też u Ani. Trafiłam do Niej później niż do Karoliny i Żanety.. W zasadzie dzięki Niej samej;) rozgościła się u mnie, więc poleciałam odpić kaffkę;) I zostałam..:) Bo to taka pozytywna wariatka, z całą głową pomysłów. W dodatku podobna do mnie.. 😉 A swój do swego zawsze będzie ciągnął;)
Aga, Wiecie, że ubóstwiam wręcz.. i tłumaczyć już chyba nie muszę dlaczego:) No i Marlena, wódz blogosfery parentingowej, do którego zaglądam po to, żeby pozazdrościć:) ale tak pozytywnie, w stu procentach:) Podglądam wszystkie nowości, czytam o tym, jak postrzega świat.. i często się z Nią solidaryzuję. Nie wiem, czy jest to dla mnie materiał na realną kumpelę – za mało zdań wymieniłyśmy między sobą – ale WIEM, PEWNA JESTEM, że to DOBRY CZŁOWIEK:)
O Kominkach i innych takich wspominać nie muszę;) bo do tych wielkich na cały świat zaglądam – a i owszem – po to, żeby się motywować:)

Praca zdalna to też uzależnienie od internetu?

Kocham tą możliwość.. Jeszcze kilka lat temu nie miałam pojęcia, że można zarabiać nie ruszając się z własnego domu. A tu masz – tyle możliwości. Teksty, kampanie reklamowe, opracowywanie stron, kodów , jakieś czaty, wpisy  na forach.. Co kto woli:)

Niezależność

Dziwne? No bo w jakim niby stopniu internet umożliwia nam tą niezależność? Oj Kochani, w stu procentach wręcz. No bo co no.. rachunki mogę zapłacić przez konto internetowe. Jak mam nadwyżkę na koncie, a w lodówce pustki, to i do Bąków jedzonko przyleci dzięki kilku kliknięciom myszką. Zakupy też zrobię tą drogą, ba, dostarczą mi je pod same drzwi. W zasadzie to teraz przez internet mogę nawet prosić o diagnozę lekarską:)

Okno na świat

To najprawdziwszy powód do miłości.. Wiecie, że był czas, kiedy tylko dzięki laptopowi miałam kontakt ze światem. Przywykłam do tego, i choć szukam kontaktu z ludźmi w realnym świecie, to z wirtualnych znajomości nie potrafiłabym zrezygnować. NIE CHCĘ.. Tyle wspaniałych osób poznałam tą drogą. Z wieloma nigdy nie uda mi się spotkać, a mimo to wiem, że jeżeli napiszę do nich o pierwszej w nocy, to mogę liczyć na ich radę jeśli tylko będą dostępni. Wiem co się dzieje w kraju i na świecie- nie potrzebuję TV. Ostatni film … hmm… kiedy ja oglądałam coś w telewizji?? Nie pamiętam:) Bo nie jest mi do szczęścia potrzebny. Jeśli szukam informacji, wystarczy odwiedzić Wujaszka Google. Ciocia Wikipedia też sporo wie o życiu i nie tylko;)  Potrzebuję porady? Korzystam z opinnii specjalisty, BEZPŁATNIE.

KOCHAM INTERNETY.. Oddzielam świat wirtualny od realnego ale mam świadomość, że to nasza przyszłość. I aż kipię z gorąca kiedy myślę o tym, co przyniosą nam kolejne lata w rozwoju komputeryzacji. Mam swoją wizję, ale o tym czy się spełniła, napiszę Wam za kilka(naście ) lat.. o ile dalej będę blogować:) A Wy .. za co kochacie internety?;)

Udostępnij: