Bez kategorii

POLAGRA… czy coś się ostatnio na wsi zmieniło?

Kocham Poznań.. Wiecie o tym doskonale, bo nie ukrywam tej miłości przed światem. Im częściej tu jestem, tym bardziej czuję, że tu jest moje miejsce.. Prawdopodobnie coraz częściej Poznań będzie naszym “domem”.. Będziemy tu spędzać czas między innymi tak, jak dziś.. czyli np. na targach POLAGRA 2014.

Kiedy wpadły mi w łapki zaproszenia na to wydarzenie, nie jarałam się specjalnie tematem. To nie moje klimaty..
Taaa… no przecież, że pamiętam, że ze wsi pochodzę🙂 Wciąż chętnie tam wracam – raz na jakiś czas;) Wiem do czego służy kombajn, traktor, siewnik i dziesiątki innych, rolniczych sprzętów, ale nigdy mnie do tej “zabawy” nie ciągnęło. Spędzałam wakacje “żniwując” razem z Rodzicami.. nie myślałam o wakacyjnych wyjazdach  bo wiedziałam, że to marzenie ściętej głowy.
I już jako mała Dziewczynka byłam pewna, że tam nie zostanę. Niezależnie od tego, którą drogą pójdę, i gdzie mnie ona zaprowadzi, nie chciałam mieć NIC wspólnego z tym wielce niby przyszłościowym zawodem jakim jest rolnictwo.
Bullshit!!!Owszem, może i młody rolnik dostanie pomoc od państwa. Ale i tak musi być wcześniej NIEŹLE ustawiony. Bo tak, są dotacje, wcale nie małe… jednak trzeba też mieć wkład własny – RÓWNIEŻ NIE MAŁY.
Wszystkie te wielkie udogodnienia, które miałam okazję oglądać podczas dzisiejszych targów, nowoczesne sprzęty, dzięki którym głowa nie pęka od hałasu maszyn.. są tylko DLA BOGATYCH. Taki sobie prosty rolnik, który od lat haruje od świtu to nocy, a rano nie może się podnieść z łóżka bo boli wszystko co może boleć, dalej może liczyć TYLKO NA SIEBIE..
I on dobrze o tym wie.. zazdrości bym może tym większym, z dziesiątkami hektarów, tysiącami sztuk trzody chlewnej i litrami mleka na sprzedaż.. ale na targach i tak się pojawi. Dotknie, obejrzy, poczyta o tym i o tamtym, ze znawcą porozmawia i… co? poczuje się lepiej? Ehh… ja się lepiej nie poczułam..

Frajda dla Bąków, bo można było poczuć zapach nowego sprzętu, wejść, usiąść za kierownicą.. i pomarzyć trochę..

 Mikula nawet zaznaczył, że takim traktorkiem w tym roku będzie z Dziadziusiem jeździł w trakcie żniw.. Nie sądzę:) ani w tym roku, ani za rok.. ani… Wtedy kiedy już nie będzie miał sił pracować a DALEJ BĘDZIE MUSIAŁ.
Im więcej miałam okazję zobaczyć , dotknąć..

tym bardziej byłam ZŁA(!!!) , więcej myślałam o niesprawiedliwości tego świata..
a później wysłałam jedno ze zdjęć mojej Mamie. Zadzwoniła po pół godziny tłumacząc, że dopiero obejrzała, bo… no właśnie… wróciła zasapana, bo zwierzęta trzeba było “ogarnąć” od stóp do głów..
Codziennie trudniej, sił już brak, wiek nie ten.. ale to nie ważne.. NIE MA ZNACZENIA, że kiedy osiągnie wiek emerytalny nie będzie już mogła z pewnością samodzielnie się poruszać. Leki przeciwbólowe nie pomagają, dłonie zniszczone, kręgosłup odmawia posłuszeństwa. I liczy te dni… do tego “już”.. kiedy to można będzie odsapnąć, usiąść spokojnie.. tylko co z tego? skoro gdy wreszcie nadejdzie ten czas, nie wystarczy rentki na lekarstwa a dni do “końca” będą policzone..

NIENAWIDZĘ TEJ MYŚLI! I wsi – TAKIEJ  – też nienawidzę. Szanuję pracę rolnika, bo WIEM JAKA JEST CIĘŻKA..
Tak, jest i piekarz, i lekarz i prawnik i inny tacy – na stanowisku. Bo zasłużyli? Bo wykształceni lepiej? No tak, może i prawda.. Ale ich praca kiedyś się kończy.. Zajmują się obowiązkami w godzinach “od ” – “do” ,a później mogą żyć.. a nie tylko CZEKAĆ..
Powiesz mi, że przesadzam? G.. Wiesz w takim razie o CZEKANIU..

…………………………………………………………………………………………………………….

A same targi? Cóż no… gratka dla tych, co mogą poszaleć.. dla szczęśliwych – kasiastych. TAK! Kasa to podstawa! Nie wpieraj mi, że nie daje szczęścia! Daje!! I szczęście, i spokój. Bo kiedy nie ma pieniędzy, mnożą się TYLKO PROBLEMY.
Ilu jednak rolników z obecnych tam w dniu dzisiejszym zakupi któryś z tych sprzętów?
Smutno mi dziś było.. okrutnie smutno.. Dlaczego?
Ostanie moje targi to HappyBaby… pełna kulturka, Dzieciaczki ubrane w markowe ciuszki, Rodzice to samo.. a Polagra..
Ehh… kiedy ten obraz wsi wreszcie się zmieni?
“Jodłym tam pajde chlybka. Smolec dobry ino droga. Ale tam dalij jest taniej, ino pajda cińsza o pół polca”

 Nie mam nic do smalcu.. pyr z gzikiem, bigosu:) kocham swoją wieś, drzewa, wszystkie kręte, polne drogi prowadzące do pól moich Rodziców. Zapach świeżo koszonej trawy, ziarna zbóż.. Uwielbiam letnie kąpiele w stawie i ten deszcz meteorytów. Bzy, narcyzy, tulipany.. rzodkiewkę prosto z ogródka i zielony szczypiorek.. zabawy w chowanego między balotami ze słomy..
A mimo to.. NIENAWIDZĘ.. każdego dnia coraz bardziej! Zawsze, kiedy odbieram telefon od zasapanych Rodziców, gdy patrzę na ich zmęczone dłonie a na twarz odnajduję przy każdej okazji nową zmarszczkę.
I jeszcze taaaak wiele brakuje do czasu, aż będą mogli wreszcie przestać CZEKAĆ… 

Udostępnij: