Bez kategorii

Oszczędzanie – nie taka trudna sprawa

Nastała moda na oszczędzanie.. nie powiedziałabym, że zawsze z konieczności. Po prostu staramy się mieć jakiś grosz, który można odłożyć na czarną godzinę, w razie niespodziewanych wydatków, które potrafią spędzić sen z powiek. I ja postanowiłam wprowadzić pewne zmiany – niektóre “żyją” u nas już od jakiegoś czasu.. a ja wciąż chcę więcej 😉 Czyżby oszczędzanie uzależniało? NO BA 🙂

Wiele jest sposobów, dzięki którym bez obaw o nasze domowe fundusze będziemy mogli dorzucić co miesiąc dodatkowy grosik do świnki skarbonki. Niektóre z nich są tak banalne, że aż dziwnie się o nich mówi.. inne natomiast – zaskakują..
Każdy z nas ma swoje sposoby na oszczędzanie.. które z nich sprawdzają się u nas?

WODA
Banał.. stuprocentowy, i aż NUDNY temat.. ale istotny, bo przecież bez wody funkcjonować się nie da. Zużywamy jej OGROMNE ilości, zauważając ten fakt dopiero wtedy, gdy w nasze ręce wpadnie comiesięczny rachunek. O ZGROZO! dlaczego tak dużo? A no dlatego, że nie oszczędzamy! Jak to? No tak to…
Drogi mój Czytaczu… cofnij się pamięcią do pory obiadowej.. caaały zlew naczyń.. no to hop do zlewu. Gąbka z kropelką płynu ( wiadomo – no bo czegóż ten PUR nie potrafi, prawda?) i odkręcamy kran. Leejeee się ta woda minut pięć, dziesięć, piętnaście.. a Ty sobie w tym czasie gąbeczką talerzyk pucujesz.. i co? I jajco.. woda spłynęła.. kubik, za kubikiem.. a przecież można było ją wypić np..
Następnym razem skorzystaj z korka. Zamknij nim jedną komorę zlewu,i  płyn – zamiast na gąbeczkę, dolej do wody. Bieżącą wodę odkręć tylko do spłukiwania.
To samo z myciem zębów.. No bo właściwie dlaczego nie zakręcamy wody szorując szczoteczką kły, hm? Żeby dobrze je umyć, potrzebujemy około pięć minut.. pomnóżmy to razy kilka – w ciągu dnia, plus razy 30 w ciągu miesiąca.. ile “bezużytecznej” wody zasili dzięki naszej bezmyślności “oazę ścieków”? NOOO WŁAAŚNIEEEE..
I te SPŁUCZKI!!! Do licha!! Czy Wiecie, że przez to jej kapanie, zapłaciłam za wodę 6 razy więcej niż zwykle?? Wydawałoby się, że przecież to tylko kilka kropli po każdym spłukiwaniu, a jednak! U mnie sprawę załatwił właściciel mieszkania, ale jeżeli Wy macie podobny problem – radzę, zareagujcie natychmiast bo może Was spotkać NIEMIŁA niespodzianka.

ENERGIA
Tiaa… jak tu zaoszczędzić, skoro przez cały dzień komputer jest “on” .. do tego w TV coś tam pomrukuje.. a i ciemno się ciągle szybko robi.. i ranek dalej jakoś późno przychodzi..
Wiadomo, że z tego, co nam do funkcjonowania niezbędne nie zrezygnujemy. ALE… jak już ten laptop ma baterię na full naładowaną, może by go tak odłączyć od prądu?
Nie trudno też zgasić światło gdy wychodzimy z pokoju.. ja wiem, wiem, że tylko do toalety, że trzy minutki.. że kanapkę tylko zrobić i już wracamy.. ale ten “klik” naprawdę nie boli,a “kilka minut prądu” zaoszczędzić powoli;)
O wymianie żarówek chyba wspominać nie muszę? TAK! Zrobiłam to! w całym mieszkaniu. No tak, tak , jednorazowy koszt nie mały, ale za to zwraca się się po kilku okresach rozliczeniowych z nawiązką. 
Mam jeszcze jeden MYK oświetleniowy;) Bo nie od dziś wiadomo, że nawet najjaśniejsze mieszkanie traci “blask ” jeśli okna zastawimy wielkimi jak dąb roślinami domowymi, albo zawiesimy GRUBYMI firanami czy zasłonami.. Jak najmniej tych “udziwnień”.. to i kurzu nie będzie miało co zbierać;) i w domu jaśniej będzie bez konieczności użycia sztucznego światła;)

ZAKUPY
Nie ma, że boli;) Tak , Drogie Panie.. bo prawda jest taka, że najpierw trzeba zrezygnować z entej pary spodni w tym samym kroju i może nawet kolorze, kolejnych rękawiczek – choć jest zapas na kilka lat, i bucików na obcasie – bo mają inny odcień niż te, kupione tydzień temu.
Ale żeby nie było aż tak drastycznie to dodam, że zmiany mają obejmować nie tylko te nasze Babskie przyjemności, ale też ZAKUPY W OGÓLE.
Najważniejsze, to dobrze wszystko rozplanować. Promocja, to nie zawsze OKAZJA. Chociaż sprzedawcy tak ją właśnie nazywają, robiąc nas w przysłowiowego balona. Najlepiej więc, tuż przed zakupami, zaopatrzyć się w marketowe gazetki reklamowe, których tony wpadają codziennie do naszych skrzynek pocztowych. Obadać trzeba dokładnie co , gdzie , i za ile.. Jeśli nie wpadnie nam w łapki gazetka papierowa, wystarczy przeszukać internet – NIEOCENIONA POMOC przy planowaniu zakupów.
I to nie tylko tych codziennych, spożywczo przemysłowych. Strony typu skąpiec, czy ceneo pozwolą nam w kilka chwil ocenić, gdzie znajdziemy najtańszy sprzęt AGD czy RTV, którego akurat pilnie potrzebujemy.
Jeżeli jesteś klientem jakiegoś marketu, warto zaopatrzyć się w kartę stałego klienta, dzięki której można korzystać z atrakcyjnych rabatów albo programów partnerskich – na różnych, korzystnych dla klienta zasadach.
No i te zamienniki.. Tańsze naprawdę nie zawsze oznacza gorsze. Ja tam jestem wielką fanką biedronki, która ma doskonałe produkty w atrakcyjnych cenach i chociaż etykieta inna, to producent ten sam – zatem produkty “luksusowe”, w innym opakowaniu i w rewelacyjnej cenie – NA KAŻDĄ KIESZEŃ.
Rezygnujemy też z gotowców;) Jasne, że zdarzy nam się wybrać na frytki .. I kiedy Miko prosi o “kubaba” wkładam Mu dyszkę w łapkę i idzie zamówić;) Ale najczęściej SAMI gotujemy.. bo i radości przy tym więcej, i wiem co do garnka wrzucam.. a poza tym ta OSZCZĘDNOŚĆ:)
Galaretki ze sklepowej lodówki? bleee… tylko nasze! Sałatki, gofry, śledzie ze śmietaną.. nawet ta pizza upieczona przez nas inaczej smakuje. A droższa wcale nie jest;)

I tym sposobem – banalnym niezwykle  – nasza świnka skarbonka, którą planowaliśmy rozbić przy okazji osiemnastych urodzin Mikuli – ma okazję się “najadać”;) Mimo to jej znaczenie będzie chyba tylko sentymentalne.. bo cóż będą warte złotówki za 14 lat? Skoro już niebawem  w naszych portfelach ma zagościć EURO?;)

A Wy, Kochane Matule.. Jakie macie sposoby na oszczędzanie?;)

Udostępnij: