Bez kategorii

Co dobrego na Święta, i czego u nas NIE BĘDZIE?

Nie ruszyłam nawet jeszcze z porządkami, a Mikula już od kilku dni napędza mnie do działania.. Bo on chce pieloźki – a co! Mają być, i koniec.. No to ma.. ze sklepu:P  w dodatku mrożone, bo dzień pierogowy zaplanowałam dopiero na weekend;)

zdjęcie z se.pl

Tradycja tradycją ale ważne jest też przecież to, co komu smakuje..
Dlatego właśnie na naszym Wigilijnym stole NIE BĘDZIE karpia. To najbardziej obrzydliwa ryba, jaką kiedykolwiek miałam okazję zjeść.. Nie przemawia do mnie nawet w wersji octowej .
Pójdziemy na łatwiznę.. Kupimy kilka płatów mintaja albo pangi i zmajstrujemy z nich rybę po grecku, wielbioną przez Chłopców miłością bezgraniczną.
Nie zabraknie też ryby po japońsku, dla równowagi smaku;) No tak… ale gdzie ryba po polsku? Żeby nie było, że tradycja świąteczna niewiele nas obchodzi, wrzucimy też na patelnię kilka kawałków pstrąga.. a w sałatce z buraczkami pojawią się śledzie.


Świątecznemu obżarstwu towarzyszyć będą krokiety – NIE Z GRZYBAMI leśnymi – bo Bąki nie ruszą. U nas głównym składnikiem farszu są PIECZARKI.
Hitem Wigilijnego stołu są też kruche pierożki z piekarnika z farszem z pieczarek i włoskiej kapusty– kocham je nie tylko za wyjątkowy smak ale też za to, że można je upiec duuużooo wcześniej i zachomikować w zamrażarce.

a pierogi? Też nie będzie tradycyjnie bo Chłopaki zamiast grzybów i kapusty wolą ziemniaki i ser… także do ryb po japońku i grecku dołączą pierogi po rusku.. Jedna tradycja, a tyle kultur… 😉

To, czego NIE ODPUSZCZĘ za nic  w świecie , to BARSZCZ… prawdziwy, pachnący grzybami, rozgrzewający, pikantny.. wiem, że Bąki wolą rosół.. ale nie tym razem.. Przez cały rok nie jem barszczu – bo cielwonej ziupy nie lubią.. w Święta więc, robimy wyjątek;)
Wielbię go tak bardzo, że pokusiłam się nawet o stworzenie poematu ku jego czci;) (KLIK)

 Najdroższy!

Uwielbiam, gdy tak czerwienisz się nieśmiało zawsze , gdy patrzę na Ciebie..
Kiedy puszczasz te rosołowe oczka – czuję się jak w niebie.
Kocham , gdy zaskakujesz mnie niezwykłymi dodatkami..
czy to będzie kapusta, chłodnik, czy wersja ze śliwkami.
Dajesz mi wszystko co najlepsze – doskonałe i szybkie obiady..
Dzięki Tobie mam czas dla siebie i na zakupowe eskapady.
Kocham tylko Ciebie – ulubioną potrawę.. to dla Ciebie wyjmuję najlepszą zastawę..
Mówię do Ciebie “Zupko” i “Kochany Barszczyku”…
a Ty znów się czerwienisz.. na mym talerzyku..
Czasem jesteś “ostry”;) , niezwykle gorący..
Twój temperament jest wręcz imponujący.
Jednak ja lubię te twoje oblicza różne..
czy mój poemat nie pójdzie na próżne?
Czy zagościsz na stałe w moim skromnym domu?
Nie chcę się Tobą dzielić – nie powiem więc nikomu..
Zamkniemy się więc razem – w kuchni lub salonie.
I niechaj na stole miłość nasza płonie:)

A na deser KUTIA z babcinego przepisu i SERNIK..W najczystszej postaci, bez dodatków, tradycyjny…

 Jak widzicie ani u nas makowo.. ani orzechowo.. ani grzybowo nawet;) no ale takich smaków Chłopcy nie znoszą.. dlatego omijamy je jeszcze w tym roku ,zachowując jedynie tradycyjną formę poszczególnych potraw..

Wy też pewnie macie swoją listę tych najulubieńszych, i tych, których się u Was nie je  – chociaż wpisują się w rodzinną tradycję.. JA dalej nie mam pomysłu na sałatkę – bo gyrosowa już się nam znudziła a jak nie ma sałatki, to jakoś pusto na stole;) Macie jakiś sprawdzony patent?:)


Udostępnij: