Bez kategorii

Ubieramy Dziecia- i Matka SZALEJE

Czasami przeglądam jakieś babskie gazetki o modzie, urodzie i innych pierdołach związanych z (nie)codziennością.Coraz częściej na zdjęciach pojawiają się Bąki.. Z Matulą, albo bez.. MODA.. JAk talala no! Guziki po szyję, krawacik jakiś, sukienka balowa i sru na plac zabaw.. Weź Ty się stuknij Matko w łeb!

Jak wyścig szczurów, to na całego. Nie ma , że boli!
Plac zabaw.. wczesna jesień, ani zimno, ani ciepło. Na dupolu pampek, więc pupsko ogrzewa. Piaskownica.. Matula z Dzieciem i milion zabawek.. wiatraczki , wiadereczka, łopatka.. zabawa na całego.. i nagle BAM.. Dzieć siedzi na dupolu. Co Matkas robi? Rozpacza wielce.. Niee że w dupsko zimno, że się przeziębi. NIE! Coś ważniejszego jest przecież.. bo wysmaruje nowe dupozwisy, bo nowej pepitki jeszcze nikt nie widział, a nie daj Boże gdzieś zahaczy, podrze.. Baw się! a pewno, że się baw, ale rób to tak, żebyś się nie wybrudził!
Cholera! Czy to jest chore, czy tylko mi się tak wydaje? Poubierane te Dzieciaki jak na weselisko, a później “na paluszkach”, chuchać, dmuchać, bo przecież edycja limitowana, bo drogie, bo pierwszy raz – szlag by to trafił. A Ty.. No Ty.. do Ciebie mówię.. co , szpileczki na plac zabaw założysz? A nie! wygodne buty sobie sprawisz- koturny co najmniej, i się przejmować wielce nie będziesz jak Ci w buciory piachu naleci.
Plac zabaw to nie pokaz mody. Dzieć idzie, żeby się bawić.. Skakać, ryć w ziemi, w piłę grać – i wywali się czasem. Portki trawą obsmaruje. Co zrobisz.. dasz mu karę? Bo pepitka już nie czarno biała? Bo zielenizną zalatuje?
No po co to wszystko, co? ja się pytam – PO CO? Sama Dziecia odstrzelić lubię, jednego i drugiego.. jak idziemy na Mszę, do Babci w odwiedziny, w jakieś miejsce szczególne. I tyle –  WSIO w temacie bo nie będę przecież drżała o każdy krok i każdą łyżkę zupy !
W domu są rajtki.. bluzeczka czy bodziak.. nie pokaz mody, nie wybiegi i salony. Bawi się Dzieć, brudzi.. a ja mu pozwalam – bo jest Dzieckiem. Bo w jeansach na dupolu niewygodnie się szura po ziemi kolanami. Bo koszula uwiera, gniecie gdzie nie trzeba. Sweterki – a i owszem.  Na okazję..Nie w domu. Jak chłodno – kamizelka. Nie wydziwiam, bo ma być wygodnie. I co mnie obchodzi , że Boby, Peppy, Tomki są passe (podobno) . Dzieć lubi.. jest GIT. I radość w oczach..
Nie macie wrażenie, że ta cała “moda dziecięca” , za daleko zaszła? Bo ja mam.. “przekrzykują” się Matule , w czym to jej Dzieć się nie nosi.. No fajnie, bo ciuszki piękne.. podziwiam nie raz, jak widzę na blogach. i cenię artystów – dobre, bo Polskie. I myśmy spróbowali.. Cztery marki , niby różne ale trochę podobne. JEDNA TYLKO szczególna.. Pokażemy, napiszemy coś więcej – niedługo.
Jak ma być fajne, dobre gatunkowo, to i kosztować musi – tak już jest. Chcesz mieć Dziecia modnie ubranego – niech się nosi w handmade.. Ale jak idziesz z nim na fryty z ketchupem a drżysz o każdego dupozwisa, wszystkie “wąsy” i “surowice” to weź Mu kurde załóż coś, co może paćkać a Ciebie krew przez to nie zaleje. Poza tym – MATKO NO- vanish znasz? Środków – odplamiaczy – są dziesiątki na rynku. I tańszych od “pepitek”. Wrzuć na luz!

A jak to jest u Was? Czy kiedykolwiek ubrałyście Bąka w coś, co było okrutnie niewygodne tylko dlatego, że wyglądał w tym uroczo? Czy drżycie o  każdą założoną rzecz? A może stosujecie – jak my- zasadę: na wyjścia ciuch wyjściowy , do domku domowy ? Przebieracie dziesięć razy dziennie? Myjecie buźkę co pięć minut choć Dzieć dalej się w czymś paćka?
NIe czaję bazy.. nie rozumiem dlaczego ważniejsze jest robienie wrażenia na innych, od komfortu i dobrej zabawy Dziecka.. i nie zrozumiem chyba..

Udostępnij: