Bez kategorii

Kiedy nie ma “nic” w lodówce;)

Rozrzepaniec ze mnie… maksymalny.. niby staram się być uporządkowana, ale i tak stale o czymś zapominam, czegoś nie skończę, coś zgubię.. Jak już Wam mówiłam, ze sklepu wracam z mnóstwem zbędnych rzeczy a lodówka w dalszym ciągu świeci pustkami.. Czasami jest też tak, że na coś po prostu NIE WYSTARCZY – pieniądze w końcu z nieba nie spadają i trzeba wybierać, między pomidorem a mlekiem np.. Dlatego często czaruję coś, z niczego:)

Jak to było, że kiedyś wystarczyła nam micha pyr vel kartofli vel ziemniaków czy jak im jeszcze tam, i dzbanek zsiadłego mleka? Puree  z masełkiem i cebulką to była prawdziwa uczta dla podniebienia. Nikt nie narzekał…nikt głodny nie chodził. każdy jadł z przyjemnością i nie marudził,że wolałby coś innego.
Jak zostało ziemniaków, to na drugi dzień się kopytka robiło.. cebulka zasmażana na masełku, i znowu uczta.
Kawał mięcha  – raz na jakiś czas.. nikt za tym nie tęsknił. Własna kiełbacha, kury z własnego chowu. Jajca na miękko, twardo, w jajecznicy albo sadzone co drugi dzień.
A na deser? żółtko z cukrem – kogel mogel najlepszy od Babci;)
Albo babciny drożdżak.. jabłka z sadu i “ciapkanie ” w misie .. no i ta kruszona… palce lizać..

Kiedy z kasą krucho… zaglądam do Babcinego Przepiśnika..:) tam zawsze znajdę coś, co wyczarować można niemalże z niczego..

ZUPA NA SZAGĘ PRZEZ OGRÓDEK

Jak masz bulion – rosołek – to masz bazę do wielu dań. Są tacy, co się rosołu boją.. sama się bałam.. bo trzeba gotować na wolnym ogniu, bo szumować trzeba… vegeta – i sru. a ja nie! 🙂 tylko sól.. pieprz… i moc warzyw;) marchewka, pietruszka – razem z zielenizną , kawał pora i selera też utopię w garnku. do tego cebulka – ale nie byle jaka… patrzyłam jak to Babcia moja gotowała rosołek.. obierała cebulę , i kładła na elektrycznym palniku.. i ja taką “podpalaną ” dorzucam.. co za zapach.. i smak też odmieniony:)
Skrzydełka z kuraka.. girka może być… piersi nie wrzucam, bo za mało oczek:)
Mięcho potem na galart- razem z warzywkami – albo na pierożki… cud, miód malinki –  i jak tanio przy okazji:)

Rosół, to podstawa… z której później można czarować.. na drugi dzień wrzucić kiszonego ogóra, i zabielić śmietaną.. wcześniej trochę odlać by dnia trzeciego, konsumować przepyszną pomidorówkę..

Ale najbardziej lubię Babciną zupkę “na szagę przez ogródek”. Szłyśmy z Babcią na ogród, z koszem w dłoni i nożykiem.. i bach do kosza wszystko po kolei.. co znajdziemy idą przez ogród na szagę:) Potem obieranie, i sru do garnka.. gotujemy.. a zapach taki.. mmmm…. ja zup nie zaciągam – zazwyczaj.. Babcia zawsze zaklepała.. nie mam pojęcia cóż tam dolewała bo to była jej tajna receptura ale jedno jest pewne – pozazdrościł by takiej zupki nawet najlepszy szef kuchni:)

Wrzuć do gara wszystko co masz

Uwielbiam misz masze jedzeniowe:) o takie leczo np… co znalazłam w lodówce:

Do tego puszka biedronkowych pomidorków (ale spokojnie może być i przecier ) , przyprawy wg. uznania i można się zajadać:)

Nasze ulubione, misz maszowe danie;) czasem dwuskładnikowe- jak czegoś zabraknie;) i  ZAWSZE inaczej smakuje.

A jak jest w domu odrobina majonezu albo naturalnego jogurtu, to i sałatkę można zmajstrować. I znów pełna dowolność w doborze składników. Zawsze będzie pysznie:)
Tak jak z zapiekanką.. makaron, albo ziemniak.. trochę mięska albo warzywko.. serek – jaki macie.. Każdy da się zapiec;)
Tym sposobem stworzyliśmy już z milion rodzajów spaghetti.. 😉

a na deser.. ŚMIETNIK:)

o takie sobie wilgotne ciacho w wersji NA BOGATO 😉 albo odchudzone.. bo przecież wszystko zależy od tego co myśmy, Matule, w szufladzie zachomikowały:)

Co zostało – wykorzystaj

U nas baza to nie tylko rosół.. ale i naleśnik.. ciasto na pierogi.. może być na słodko.. albo słone bardziej. Mięcho z zupki sru w pierożki, w naleśniki resztka warzyw.. można zrobić krokiety, albo zostawić “surowe”. walnąć plaster sera, wrzucić w mikrofalę  i podgrzać odrobinę .

A co z czerstwym chlebem? Grzanki! co by innego. albo tradycyjne, w opiekaczu- z serem. Albo na patelni- obsypane czosnkiem. Dodatek do zupki jak talala a Chłopaki jedzą, aż się uszy trzęsą.

a pyry z patelni to też niezła gratka;) i to nawet dla mojego Starszego Niejadka..
żadna filozofia. w plastry – na oliwę. ząbek czosnku , cebula – dajemy pokrywę:)
a na koniec jajo – wszystko zalewamy.. a później z ogórem się tym zajadamy:)

A najlepsza kapusta.. ale taka młoda:) podsmażam z cebulką -jest świetna na głoda..:)
Przykrywam pokrywką, szybko się gotuje.. później łyżka śmietany – na niej sie bazuje..
Ten zapach – no cudo, a smak wyjątkowy.. tanio, szybko , pysznie.. zjemy bez namowy:) 

A Ty , Droga Mamo, czym się delektujesz ? Gdy światło w lodówce, czego posmakujesz?:)

Udostępnij: