Bez kategorii

Leśne Ludki – Gzib gzib.. I ja giba mam! :)

Wiatru ani grama… cisza…. wprawdzie o niebie błękitnym można już pewnie zapomnieć i powietrze było dość wilgotne – mgła – ale w lesie… tam jest jak w innej czasoprzestrzeni 🙂 Czas się zatrzymuje.. I tylko co chwilę było słychać głosik Fila :GIB! MAM! BACIA GIB! A wtórował Mu rzecz jasna Miko : Babcia.. A ten gzibek to dobly? Mozie być na pieloźki ?

No tak tak.. miał Miko w domu siedzieć.. ale w lesie taaaka cisza, że postanowiłam Mu “odpuścić” i nie żałuję, bo moje Leśne Ludki miały MEGA frajdę poszukując grzybków:)
W zasadzie to i Jeden i Drugi był na takiej wyprawie po raz pierwszy, choć Pan Tata pochodzi z miejsca, gdzie to się na podgrzybki nawet uwagi nie zwraca bo można się tam przewrócić o prawdziwka.. no ale przecież kleszcze.. albo jeżynowymi krzaczkami się ukują …. achhh tam…:)
Wyprawa krótka, bo mój Czerwony Kapturek postanowił zaliczyć wcześniejszą drzemkę, ale kilka młodziutkich, podgrzybkowych okazów udało się dopaść:)
a Wy.. uzbierałyście już gzibki na świąteczne pieloźki?:)

Udostępnij: