Bez kategorii

Halloween – słodycze albo psikus!

Różna moda przychodzi do nas z zagranicy..Ta akurat przyleciała aż z “Hameryki” 🙂 chociaż wcale stamtąd nie pochodzi! Miłośnicy historii wiedzą, że JEST , dzięki Celtom.. Dla nich był to głównie czas, kiedy duchy zmarłych odwiedzały ziemię a  dla nas.. DLA NAS to okazja do dobrej zabawy 🙂 

 Miałam okazję uczestniczyć w tym niezwykłym wydarzeniu przebywając w samym centrum Anglii. Najpierw robiło się DUŻE, słodkie zakupy, piekło ciasteczka i… stroiło dom wraz z całym obejściem..

Im straszniej było, tym lepiej !
 Za dnia wszystkie te dekoracje robiły ogromne wrażenie ale nocą.. gdy miasto “spało” włosy dęba stawały a po plecach ciarki przechodziły. Kiedy tylko słońce odwiedziło Morfeusza rozbrzmiewał dźwięk dzwonka – trick or treat – słychać raz za razem, a za drzwiami stoi  tabun potworków, duchów, kościotrupów , wiedźm i innych cudaków.
Czasem powiedzą jakiś wierszyk, zaśpiewają piosenkę. Są i tacy co pokuszą się o przedstawienie scenki. Ale bywają też leniuchy:) Przychodzą tylko z workami, po słodycze. TRZEBA IM COŚ WRZUCIĆ, oj trzeba bo inaczej coś niemiłego może się nam przytrafić. TAK! Tego jednego dnia każdy Mały Potworek ma przyzwolenie na psocenie! 🙂
Anglia naprawdę hucznie obchodzi to święto. Jest to czas dla Mam, Tatusiów i Dzieci:) Widziałam nawet roczniaki, paradujące w bajeranckich kostiumach, które usiłowały po swojemu wypowiedzieć magiczną regułkę – słodko. I zakochałam się wtedy w Haloween:) Marzyłam, by ten zwyczaj przywędrował także do Polski.. Od tamtego czasu minęło już ładnych parę lat i dziś mogę powiedzieć, że moda na haloweenowe przebierańce nieśmiało do nas przychodzi. W większych miastach, zwyczaj ten zadomowił się już na stałe- choć jeszcze nie wszędzie. Na wsi bywa różnie..
Pamiętam, kiedy po raz pierwszy Dzieciaki przebrane za diabełki przyszły do nas po słodycze.. Otworzył im wtedy drzwi mój ś.p. Dziadziuś i – wierzcie mi – chciał ich potraktować siekierą:) to dopiero haloweenowy potwór. Ale zupełnie nie rozumiał idei tego zdarzenia. Dla Niego to zawsze było TYLKO Święto Zmarłych.. Uważał, że taka “parada” to zwyczajny brak szacunku do nich.
Ja natomiast nie widzę w tym zwyczaju niczego złego i w tym roku zamierzam także wyjść z moimi Chłopcami “na miasto” 🙂 Straszyć może nie będziemy, bo Miko przemieni się w Rudolfa, a Fil w sympatycznego pajączka ale… o słodycze poprosimy:) I mam nadzieję, że nas jednak z siekierą NIKT nie pogoni:)
A Wy Kochani.. jak spędzicie Wigilię Wszystkich Świętych ? Czy u Was ten zwyczaj także się zadomowił?

Udostępnij: