Bez kategorii

Rossmann, bo małe jest piękne! KONKURS

Kocham Poznań miłością odwzajemnioną.. Tyle wspomnień, ciekawych miejsc, inspiracji.. ZAWSZE, kiedy mam okazję odwiedzić to miasto, lecę tam jak na skrzydłach, i NIGDY nie odmówię:) Ale kiedy wyjazd jest zupełnie nie zaplanowany, to zwykle zdarza się tak, że czegoś zapominamy. No i ja – pakując Chłopaków – zapomniałam o sobie. Ale Rossman przyszedł z odsieczą! I chwała Mu za to!

No tak.. tak.. Nie byliśmy jeszcze do końca spakowani, a taksówka już czekała na dole i Pan wydzwaniał co kilka chwil, żeby nas pospieszyć – też mi.. przecież Mu za to płaciliśmy!
Wprawdzie “szmatki” zabraliśmy –  i Matkasa i Bąków, ale zostawiłam swój czarodziejski kuferek z kosmetykami. No i ani tu włosów umyć, ani się wykąpać- achhh tam.
Dobrze wiemy wszystkie, że trochę tego majdanu nam potrzeba – no nie ma co ukrywać. Gdybym miała kupić pełnowartościowe kosmetyki, wydałabym fortunę, a nie chciałam tego robić mając świadomość, że dopiero co uzupełniłam kosmetyczne zapasy. Ale coś mi zaświtało, że przecież nasz kochany Rossman wyznaje zasadę, że małe jest piękne:) no i poleciałam jak na skrzydłach! Okupiłam się, wydając zaledwie 15 zł! A to dopiero!

NIVEA – kremik, który zawsze ratuje mi skórę;) Bo i dzioba posmarować, i do rąk się nadaje, w sam raz do torebki – nie opuszczę aż do śmierci:)
ALTERRA – wprawdzie były też miniaturki bardziej znanych szamponików, ale droższe trzy razy a ten, kosztował niewiele. wzięłam, wypróbowałam. Zapach przyjemny. Konsystencja niezła- fajnie się pienił i dał radę mojej burzy włosów. Umyłam nim głowę dwa dni temu, a włosy są do dziś lśniące i pachnące. Pewnie i on więc trafi do mojej torebki!
CZTERY PORY ROKU – marka, której jestem wierna od lat. Kremik glicerynowy dba o dłonie doskonale. Po myciu naczyń, kontakcie z detergentami, i do codziennej pielęgnacji dłoni – rewelacja!
ISANA – to też dla mnie żadna nowość. Uwielbiam kremową konsystencję tych kosmetyków, cudowny zapach, który długo utrzymuje się na skórze. W wersji mini – również pokochałam!
VENUS i FACELLE – a te kosmetyki ( higiena intymna) znalazły się w moich łapkach po raz pierwszy. kupiłam je w zasadzie tylko dlatego, że zmieszczą się do każdej torebki – ba, nawet do kieszeni. A ile to razy, Matko Polko, zasuwasz do marketowej toalety? No właśnie.. a tamte kibelki to takie trochę nie teges, nie? A tu masz..chusteczki “intymne” – wygoda, swoboda, no i cała ta.. higiena właśnie.

Jeśli nie miałaś okazji skompletować sobie takiej “wyjazdowej kosmetyczki” , teraz może się to zmienić. Jak to? a tak to! zapraszam Drogie Panie na konkurs, w którym to możecie wygrać kartę rossmanową, o wartości 50 zł! Mało? Nie tak mało zważywszy na to, że ja za mniej niż jedną trzecią tej kwoty okupiłam się dość bogato;)

ZADADY KONKURSU

1.Obserwuję bloga zawodkobieta.blogspot.com
2.Dodaję na swoim blogu informację o konkursie – gdzieś w panelu bocznym , u góry – obojętnie. Byle była widoczna. (bannerek do pobrania poniżej)
3. Linkuję post konkursowy na swoim fb – share ( udostępniamy na tablicy) i “lubię” profil zawódkobieta na fb.
4. No i wreszcie… pod konkursowym postem zostawiam informacje nt. tego, gdzie umieściłam info, jako kto obserwuję, i podaję swojego maila.

A to nagroda, która na Was czeka:

 Ale to nie wszystko:) Dla najbardziej wytrwałej komentatorki przewiduję jeszcze jedną nagrodę – zestaw kosmetyków “Małe jest piękne” (niespodziankowy)
Także do dzieła, drogie Panie, dyskutujmy! Na dniach pojawi się temat kontrowersyjny, o którym WARTO wyrazić swoją opinię. “Zbieranie” komentarzy zaczynamy od tej chwili! ( a już jutro , rozwiązanie poprzedniego konkursu)

Udostępnij: