Bez kategorii

Co można dostać w Polsce za free?

Czy słyszeliście kiedyś o łowcach promocji? Niektórzy traktują to małe „zboczenie” jak zawód! W zasadzie jest w tym trochę racji – można się z tego utrzymać. Każda „zdobycz” napawa optymizmem i nierzadko przyprawia o zawroty głowy. Trochę stresu, a później wielka radość – bo się udało! A Ty, nie chciałbyś wyjść ze sklepu z „zerowym” paragonem? 
zdjęcie pochodzi z starvita.pl

Nieźle można się napalić na promocyjny raj, kiedy odwiedzi się Stany Zjednoczone. Tam toczy się bitwa, o każdą promocyjną gazetkę, z której później wycina się kupony.. Duuuużo kuponów. A taki jeden, malutki kuponik, pozwala zaoszczędzić zawrotne kwoty – ba! najlepsi wyjadacze, którzy potrafią zaplanować zakupy wręcz idealnie, wychodzą ze sklepu nie płacąc ANI GROSZA. A zdarza się też tak, że sklep im do zakupów dopłaca 🙂 A to dopiero, co?:)
Dzieje się tak dlatego, że w USA wszystkie kupony można łączyć! (achh.. gdyby tą zasadę wprowadzić też w Polsce – marzenie ściętej głowy;)) Niemniej jednak głównie też z tego powodu, amerykanie walczą zaciekle o każdą zniżkę , dopuszczając się choćby przeczesywania koszy na śmieci – czego się nie robi dla oszczędzania:)
Polska, póki co, jest krajem mało otwartym na promocje. Owszem, zniżki procentowe, jak najbardziej, ale zawsze jest jakieś maksimum. A my, z zazdrością patrzymy na tych, którzy w USA nie muszą wydawać na jedzenie ANI grosza a jedyny „koszt ” jaki ponoszą – związany z zakupami – to odciśnięte od nożyczek palce;).. a później tylko  dokupują kolejne półki i zastanawiają się gdzie wcisnąć 300 butelek płynów do płukania i tysiąc paczek płatków śniadaniowych;)
Jednak co by nie zaszufladkować tej naszej kochanej Polski razem z krajami, które dla Rodaków nie mają nic „w prezencie” dodać muszę, że faktycznie nie jest aż tak źle,, Czasami uda się otrzymać coś za darmo:) mnie się udało –  chcesz wiedzieć w jaki sposób? a pewno , powiem:)
Gadżetomania
Zanim jeszcze zaczęłam się zajmować pisaniem tekstów- zarobkowo – postanowiłam inaczej wykorzystać swój potencjał. Pomysł nie wziął się znikąd, bo trafiłam przypadkiem na jakieś internetowe forum, na którym wymieniali się doświadczeniami RASOWI gadżetomaniacy. Zbieractwo traktowane było-  i jest – jak hobby. Kiedy ja zaczynałam, niewiele osób się tym zajmowało, stąd też odzew firm był spory a podarunki hojne. 
Listonosz wtedy miał co robić;) Odwiedzał mnie codziennie obładowany paczkami i… dyszał, sapał.. ale z uśmiechem odchodził i mówił ” do jutra”. 
Jeśli ktoś z Was nie słyszał o tej całej gadżetomanii, która opanowała świat wspomnę, że chodziło tu o napisanie listu – im bardziej dotyczył danej firmy, był nacechowany pozytywnymi emocjami  i wpływał na wyobraźnię czytającego , tym lepiej, bo tym większa szansa, że zostanie przeczytany. A jeśli nie poleci od razu do spamu, to pewnie otrzymamy w odpowiedzi choćby kilka słów, a może i jakiś ciekawy upominek – to był mój cel.
List tworzyłam zawsze od podstaw, starałam się wpasować jego tematyką w branżę danej firmy – zwykle się to udawało. Dostawałam przeróżne upominki, od firmowych długopisów, po kubeczki, koszulki, czapeczki , kosmetyki czy artykuły elektroniczne. Tym sposobem zdobyłam większą część wyprawki dla Mikołaja, multum zabawek i innych akcesoriów. 
Nadszedł jednak czas, że wszystkiego było po prostu ZA DUŻO.  a pisanie i wysyłanie maili ( a szczególnie to oczekiwanie na listonosza i otwieranie paczek) tak mnie wciągnęło, że nie potrafiłam z tego zrezygnować. Przyszedł jednak inny pomysł. Postanowiłam, że te wszystkie „znajomości” mogę wykorzystać na działalność charytatywną. Firmy, do których kierowałam swoje maile tym razem również  zrozumiały ideę pomysłu, a ja mogłam dzięki Nim obdarowywać Dzieciaki cudownymi upominkami:) i tak do dziś, dzięki tej gadżetomanii, organizujemy w mojej Rodzinnej Wsi Rodzinne Pikniki, które cieszą się ogromną popularnością. Jeżeli ktoś z naszych sponsorów zajrzy tutaj przypadkiem – DZIĘKUJĘ:)
Jak napisać odpowiedniego maila?
To proste. Najważniejsze, żeby pisać od serca! BYLE nie od rzeczy.. Nie długo – czas to pieniądz więc nie każdy będzie chciał czytać wielostronicowe elaboraty. 
Sprawa druga – nie nachalnie. Nigdy nie pisz wprost „wyślij mi to czy tamto”.. Ubarw maila w słowa, bądź grzeczny, zadbaj o ortografię i interpunkcję.
Ważne jest też to, by podawać w mailu swoje dane adresowe – najlepiej także numer telefonu. I to w zasadzie klucz do sukcesu!
Konkursomania
Większe „gadżety” zdobywałam inaczej. Trafiłam raz na portal e-kokursy. Zaczytałam się w wątku „moje dzisiejsze  wygrane” i.. oniemiałam! Bladego pojęcia nie miałam, że za napisanie wierszyka, czy też zwykłą, szczerą odpowiedź na zadane pytanie można otrzymać tak wypasione nagrody. Najlepsi wymiatacze wyjeżdżali nowymi autami, prali w nowych pralkach, jeździli na wycieczki dookoła świata. Wkręciłam się w konkursy na dobre.. a jako, że baza na portalu pękała w szwach od nowych informacji, codziennie tworzyłam na potrzeby konkursów dziesiątki odpowiedzi. Rzadko brałam udział w tych, których wynik opierał się wyłącznie na losowaniu. ( choć zdarzało się , i dzięki nim stałam się np posiadaczką ergonomicznej klawiatury, namiotów, blendera i wielu innych). Ale prawdziwe rodzynki ( pralka, lodówka, wycieczki) to były konkursy, których wynik zależał WYŁĄCZNIE od odpowiedzi na zadane pytanie.

Nie łatwo było wyczuć, na jakiej odpowiedzi zależy organizatorowi, ale po jakimś czasie doszłam do wprawy. Największą przyjemność sprawiało mi tworzenie rymowanek.. To moja ulubiona (poemat do potrawy) :

 Najdroższy!

Uwielbiam, gdy tak czerwienisz się nieśmiało zawsze , gdy patrzę na Ciebie..
Kiedy puszczasz te rosołowe oczka – czuję się jak w niebie.
Kocham , gdy zaskakujesz mnie niezwykłymi dodatkami..
czy to będzie kapusta, chłodnik, czy wersja ze śliwkami.
Dajesz mi wszystko co najlepsze – doskonałe i szybkie obiady..
Dzięki Tobie mam czas dla siebie i na zakupowe eskapady.
Kocham tylko Ciebie – ulubioną potrawę.. to dla Ciebie wyjmuję najlepszą zastawę..
Mówię do Ciebie „Zupko” i „Kochany Barszczyku”…
a Ty znów się czerwienisz.. na mym talerzyku..
Czasem jesteś „ostry”;) , niezwykle gorący..
Twój temperament jest wręcz imponujący.
Jednak ja lubię te twoje oblicza różne..
czy mój poemat nie pójdzie na próżne?
Czy zagościsz na stałe w moim skromnym domu?
Nie chcę się Tobą dzielić – nie powiem więc nikomu..
Zamkniemy się więc razem – w kuchni lub salonie.
I niechaj na stole miłość nasza płonie:)

A to wierszyk stworzony z myślą o konkursie, w którym wygrałam OGROMNY zapas zabawek dla Chłopaków:) ( chociaż przyznam, że później wykorzystałam go jeszcze dwa razy – również zdobył nagrodę)
„JAk umilić czas choremu dziecku?”

Kiedy synuś mój choruje, nie ma na nic apetytu,

ale mam sposoby na to, by uśmiechał się z zachwytu.

Zamiast zwykłych kanapeczek , pomysłowe mu serwuję.

Takie piękne, kolorowe, że się mały ekscytuje.

Biorę chlebek, i masełko.. kładę na nim plaster sera..

W rękę ketchup – i maluję – świat zabawy się otwiera.

Jedno oczko , drugie także, nosek i wesoła minka..

trochę włosów ze szczypiorku no i wyszła mi dziewczynka:)

Syn mój nie chce jeść twarożku – choćby miał mieć pusty brzuszek..

A ja robię z niego myszkę. I syn je jak łakomczuszek.

Kiedy naje się do syta , siły ma już do zabawy.

Wtedy muszę coś wymyślić – biorę w swoje ręce sprawy.

Kiedyś brałam w dłoń książeczkę, i czytałam mu bajeczkę..

Teraz wszystkie już pamięta – do myślenia to zachęta..

Tworzę więc te nowe bajki , w których syn jest bohaterem.

Tam ze smokiem może walczyć, no i jeździć buldożerem.

On uwielbia te przygody, sam wymyśla do nich „tło”…

Świetną mamy więc zabawę.. no i humor – TO JEST TO.

Syn jest jednak dość wybredny , i zabawy wciąż chce nowe..

Wymyśliłam więc ciekawe , łamigłówki językowe.

Mówię słowo . Hmmm.. „Pantera”.. Jaka kończy je litera?

Na literę tą końcową szukaj słowa – no… rusz głową..

Synek dwoi się i troi, by wymyślić pasujące..

godzinami tak potrafi – cóż.. jest to absorbujące:)

Czasem uczę go wyszywać.. bo cóż z tego , że jest chłopcem..

Trochę kanwy, igła nici.. wyszyjemy kreta z kopcem..

Modelinę też lubimy… Wnet zwierzątka ulepimy.

A z papieru wycinamy: stajnię, chatkę.. – posklejamy..

Gospodarstwo jest gotowe.. Tylko nasze – wyjątkowe 🙂

Zabaw znamy co niemiara… synek nigdy się nie nudzi..

Tak choroba szybko mija.. więc on nigdy nie marudzi..

Czasem mówi nawet : „Mamo.. chciałbym dzisiaj zachorować”.

Kiedy pytam go :”Dlaczego?”, odpowiada: „ Chcę malować..

Kiedy muszę leżeć w łóżku , zawsze ze mną się bawicie..

A jak jestem całkiem zdrowy, wcale o mnie nie myślicie”.

Drogie Mamy, Tatusiowie.. noście więc te słowa w głowie..

Bo niedługo nasze dzieci ,nam dorosną.. ehh.. czas leci..


Trudno byłoby zrobić listę wszystkich rzeczy, które udało mi się wygrać.. Nigdy nie robiłam zapisków z tym związanych. Większość nagród po prostu rozdawałam – bo nie należę do „chomików”. Najfajniejsza była ta frajda.. i chyba nie wynikała ona z tego, że kurier czy listonosz przyniósł właśnie nowy sprzęt czy kosmetyk.. Najważniejsze było to, że ktoś mnie docenił.. 🙂

A Wy, Mamusie? Tatusiowie ?(jeżeli jakiś tu zajrzy:)) Czy kiedyś dostaliście coś „za darmo”?:) od naszej kochanej Polski?

Udostępnij:
  • Ja też lubię brać udział w konkursach , chociaż biorę udział tylko w tych , które mnie interesują , nie jestem taka ,że "muszę bo umrę. " .U nas w zakładce na blogu zobaczysz co zgarnęłyśmy. Jkaiś czas temu dałam sobie z nimi po prostu spokój ale teraz zaczynam od nowa 🙂

    • Ja się dałam wciągnąć jakiś czas temu w konkursy Radia Zet. Wysyłałam smsy-y licząc, że w końcu radio do mnie zadzwoni i wygram pieniądze lub samochód. Cóż trzeba mieć szczęście. Szybko doszłam jednak do wniosku, że szkoda pieniędzy. Za każdy sms płaciłam ponad 2 zł. Czasem uda mi się rozwiązać krzyżówkę i wysłać hasło ale jak do tej pory nic jeszcze nie wygrałam.

  • Ja również wciągnęłam się w konkursy i rymowanie, ostatnio nawet udało mi się wygrać rower, co było niemałym zaskoczeniem, wręcz szokiem! 🙂 Zgadzam się w 100% uczucie bycia docenionym jest BEZCENNE! Choć z drugiej strony należy pamiętać, że aby wygrać trzeba GRAĆ 😉
    Pozdrawiam!

  • Ja od Polski za darmo nie dostałam niczego. Uważam,że zawsze należy liczyć na siebie i wierzyć we własne siły. Zawsze staram się radzić w pojedynkę. Może jestem zbyt pewna siebie ale uważam, że wygrane są dla szczęściarzy. A mnie daleko do szczęścia. W życiu zawsze miałam pod górkę.

  • wygrałam raz kosmetyki na konkursie blogowym 😀

  • Anonimowy

    No proszę:), a ja myślałam, że w Polsce za darmo to tylko w m.. buzie dają ;).
    notinevidence@gmail.com

  • Pingback: Co dobrego na Święta, i czego u nas NIE BĘDZIE? – Zawód Kobieta()